Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ubrania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ubrania. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 sierpnia 2014

Letnia bluzeczka

Bluzeczka na lato, ale lato zbyt gorące na dzianinę - zresztą to mieszanka bawełny z akrylem i Judytce jest w niej za gorąco. Poczeka więc pewnie na chłodniejsze dni lub po prostu na początek szkoły.  Pokazywałam po trochu tę bluzeczkę w czasie jej tworzenia: tutaj,  tutaj i tutaj  (jak widać znaczną jej część zrobiłam w maju), a ostatnio tu, gdzie narzekałam, że Judycie się nie podoba, bo nie jest różowa. Wciąż nie jest różowa, ale można spasować z różową spódniczką :-)

Zdjęcia wśród kwiatów i sprzętu ciężkiego.


Włóczka to Kaja - chyba nie dostępna już u nas w  sprzedaży, mam ją od wielu lat w swoich zapasach. Druty nr 3(ściągacz) i 3,5.



A tu ostrzegałam, że jak będą głupie miny, to głowę jej obetnę :-)



Jaka ta moja córka już duża :-(


Wzór własny. Spisanie tego z natury nie byłoby trudne, ale czy robić różne rozmiary? no nie wiem.

Sobie też zaczęłam z tym samym ażurowym panelem, ale pokażę dopiero w środę przy okazji Wspólnego dziergania i czytania. 

niedziela, 27 lipca 2014

Maszeruj, albo giń

Maszeruj, albo giń to moja nowa robótkowa dewiza, która obejmuje zaczęte i nie dokończone projekty.
W myśl tej bardzo nowej dla mnie dewizy wykańczam wszystkie zaległe prace, a to co nie podoba mi się, mam zamiar po prostu spruć. Na razie do etapu prucia nie doszłam, na razie staram się maszerować i nie poddawać się.  Stąd właśnie te wszystkie prace, które ostatnio pokazywałam i które jeszcze w niedługim czasie mam zamiar pokazać. Póki co mam szlaban na zaczynanie nowych robótek.

Niestety są w moim robótkowym życiu długie okresy, kiedy dziergam, a nie robię zdjęć. Wynika to zazwyczaj z tego, że interesuje mnie dzierganie bardziej niż ostateczny efekt. Często też niestety powstrzymują mnie od dokończenia dzierganek jakieś ich defekty. Największym defektem jest konieczność zszycia. 

I tak też było ze sweterkiem Ellie wg wzoru Hani Maciejewskiej , który zaczęłam w maju 2012 roku, skończyłam dopiero w maju tego roku, z tym, że na blokowanie i chowanie nitek musiał jeszcze poczekać. I w końcu jest. Nawet są zdjęcia. 


Moja wersja jest trochę inna od oryginału, bo nie dorobiłam kontrastowej plisy na dole - tzn. dorobiłam, ale sprułam, gdyż sweterek wychodził za długi jak dla mnie. 



Zrobiony jest z Sonaty, druty 3,00\



Sweterek ma lekko kimonowe rękawy i jest dziergany w jednym kawałku - w poprzek od rękawa do rękawa.

Na końcu, na dole wg oryginału jest jeszcze kontrastowa plisa, tak by pasowała do mankietów w rękawach.




Echa komentarzy:
Bardzo Wam serdecznie dziękuję za wszystkie komplementy dotyczące błękitnej chusty.

Kobietki - testerki, bardzo proszę o jeszcze chwilę cierpliwości, bo lato z dziećmi nie sprzyja zbyt intensywnej pracy przy komputerze.  

czwartek, 17 lipca 2014

Dawno, dawno temu ...

... wydziergałam wdzianko, a raczej swetrzysko, kamizelę, czy też płaszczyk oversize.

Namówiłam przyjaciółkę, by dała się sfotografować i mam materiał fotograficzny na kilka wpisów :-), a dziś zaczynam właśnie od tego wdzianka.


Zrobiony na grubych drutach, chyba 8,00 z grubej włóczki wełniano-akrylowej firmy Kartopu (nawet nie wiem czy jeszcze istnieje).





Można go nosić na dwa sposoby i raz jest dłuższy, a raz ma większy kołnierz.









W sumie to podoba mi się i nawet sama mogłaby w takim polatać jesienia, ew. na lato mieć wersję bawełnianą lub jedwabną (marzenia), ale ten powędruje na Etsy.

A póki co sprawdziłam na Ravelry, ż zaczęłam go dziergać 7 marca 2013 roku. 
Wzór z Dropsa



wtorek, 12 marca 2013

Wiosenne wdzianko gotowe / Spring jacket is ready

Skończyłam już jakiś czas temu, potem odleżało swoje zanim uprałam i wysuszyłam. W sobotę wpadła do mnie koleżanka i zrobiłyśmy sesję zdjęciową.

I finished it some time ago, than it had to wait before I washed and dried it. On Saturday my firend came in and we had a photo session. It's available here

O to gotowe wdzianko wiosenne, o którym pisałam tutaj i tutaj
And here is the ready Spring Jacket, I wrote about here and here.




Zużyłam prawie 9 motków włóczki Nepal firmy Katia na drutach 8,00 mm.
I used almost 9 skeins of Nepal yarn by Katia, needles 8,00mm.

Teraz mam na drutach (oprócz chust) wdzianko z DROPSa no 141 Betsy
Now I have on needles (besides shawls) an outfit  from DROPS 141 - Betsy
 Jutro pokażę ile zrobiłam. Oczywiście muszę trochę kombinowac, bo nie mam włóczki zalecanej Eskimo.
Tomorrow I'll show how much I've done. I have to modify a bit, because I don't have Eskimo yarn.

wtorek, 4 września 2012

Uszyte - dwie spódniczki.

O to efekt mojego niedzielnego szycia. Tydzień chodziłam wokół maszyny, a dopiero w niedziele, czyli niemal w ostatniej chwili udało mi się wziąć się  za szycie.

I tak powstały 2 spódniczki do szkoły.


Obie można zaliczyć do akcji UWALNIANIA TKANIN

I każda spódniczka z osobna:
Ta oczywiście bardziej podoba się Judycie, bo ma różowe kliny, na które użyłam patchworkowej bawełny (tej samej co w tej czapeczce) , a cała spódniczka uszyta jest ze sztruksu kupionego na początku moich prób szycia. Musiałam  trochę  zmienić w stosunku do spódniczki z tutorialu, czego oczywiście nie widać na tym zdjęciu - przeszyłam kliny jakieś 10 cm od góry, tak, że wyszły bardziej wyraźne kontrafałdy.

 A ta spódniczka została uszyta z materiału od teściowej, który chyba pamięta jeszcze czasy PRL-u. Sztywna bawełna z połyskiem, wzór jest tkany, nie nadrukowanych. Uszyta wg tego tutka. Tylko guziczki sobie darowałam.

Podłożona jest ręcznie i ma spory zapas, tak na kilka lat powinna wystarczyć, bo w pasie wyszły mi spore luzy, a żeby wymienić gumkę, trzeba pruć pół spódnicy.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Wyzwanie foto dzień 2 i jeszcze w lutym ...

Po pierwsze, jeszcze w lutym wrzucałam na bloga fotkę z moim ulubionym kolorem, dzisiaj tylko zdjęcie z najnowszym nabytkiem w kolorze ZIELONYM
Teraz tylko czas najwyższy w końcu zrobic coś zielonego dla siebie ;-) Tylko kiedy?

Po drugie jeszcze w lutym skończyłam dziergac sweter Trio Jacket.
Bardzo mi się podoba wzór, ale wyszedł za duży, chociaż początkowo planowałam zrobic do niego podszewkę, ale chyba jednak oddam przyjaciółce, jeśli tylko będzie na nią pasował.






Nie dorobiłam się manekina, więc drzewko za niego czasami służy.
A ten sweterek spokojnie mogę zaliczyc do mojej akcji Ubranie to wyzwanie na luty. W marcu, ech marzec już się skończył, a marcowy projekt jeszcze nie, ale mam nadzieję, że przed Świętami mi się uda.


Bardzo się cieszę, że bierzecie udział w mojej mini ankiecie. Proszę o wzięcie w niej udział, bo samej ciężko mi zdecydować o dalszym kształcie bloga.


piątek, 17 lutego 2012

Dzień 17 - ostatnio używany wyrób własny

To takie moje wolne tłumaczenie.
Dzisiaj próbowałam sobie sama zrobic zdjęcie - widac mnie kawalątek tylko.
Białą chustę ostatnio noszę często (zrobiłam ją w lipcu), a sweterek też wrócił ostatnio do łask (znowu zima sprzyja gromadzeniu tłuszczyku)


Echa komentarzy czyli jeszcze o rosyjskim sposobie dziergania.
Tak i owszem, kiedy robimy tym sposobem dwa oczka razem to wychodzi odwrotnie niż w angielskim sposobie.
Same zobaczcie na filmiku:


A tak w ogóle to muszę pocwiczyc przytrzymywanie nitki palcem lewej ręki, bo w tej chwili za bardzo męczę prawą rękę w czasie robienia oczek lewych.

Jeszcze nie przecwiczyłam rosyjskiego kontynentalnego sposobu w ażurach, nie wiem czy się sprawdzi w moim przypadku, na razie "męczę" nowy sweterek Judysi.
Jesteście ciekawe jak wyjdzie? Ja też ;-)
O wstępnym projekcie już pisałam i pokazywałam próbkę. Teraz czas pokazac co wyszło z pierwszego motka
Mam tylko 4 motki i czarno to widzę, raczej mi nie wystarczy - mam nadzieję, że będę mogła dokupic.
Warkocze to nie jest to co lubię najbardziej, ponieważ wciąż myli mi się liczba rzędów, ale co tam, może uda się zrobic zanim się zniechęcę.

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Przygotowania do Sew Along i o projekcie "ubranie to wyzwanie"

Tkaitka zapytała czy czuję wiosnę. Tak odrobineczkę. Wczoraj  było nawet przyjemnie, świeciło słoneczko, ale wiał wiatr. Z Judysią znalazłyśmy na trawniku 4 stokrotki. O to jedna z nich
Jeszcze tydzień temu na tym trawniku leżały bryły śniegu.
U nas zwykle wiosna jest daleko w tyle za innymi regionami naszego kraju, ale już czuc coraz wyraźniej.

Cały czas trwam w postanowieniu, aby przynajmniej 1 ubranie w miesiącu wydziergac. Tak więc jeszcze w marcu - 27 zaczęłam spódniczkę, pomysł podsunęłam mi Kasia z J'adore knitting
A wzór pochodzi z jednego z numerów internetowej gazetki z wzorami Petite purls (jest już nowy numer, ale jakoś nic mi nie wpadło w oko).
 Spódniczka o nazwie Old Skool


Moja na razie wygląda tak:

Pokazuję takie zdjęcie, żeby pokazac jak się robi tę spódniczkę - może ktoś jest ciekawy. Mój mąż śmiała się, że dziergam szal dla fana Celtiku Glasgow, ale oni przecież mają inne kolory.
Zostało mi zszyc ułożyc plisy i dorobic karczek.

Kasia z J'adore knitting  pytała również o tkaniny na tuniczkę.
Tak , to prawda, że cały urok tej tuniczki tkwi w szmatce. Moje nie będą takie śliczne jak tkaniny Jess. A dlaczego? Bo ja nie umiem za bardzo szyc ubrań, więc jeśli próbuję szyc ciuszek to zwykle robię to z tkanin, które pamiętają jeszcze moje dzieciństwo - pochodzą z zapasów mojej mamy lub babci, albo kupuję resztki w sklepie z tkaninami (za pół ceny) , ew. kupuję od koleżanek z forum to czego one już nie chcą.
W pierwszej chwili wybrałam najpierw ten fiolecik - dzianinka, ale jakoże nie szyłam jeszcze dzianiny to się zawahałam. Wyciągnęłam coś innego, te kropeczki - ale to też dzianina. Tak więc stwierdziłam, że pierwszą uszyję z cieniutkiej bawełenki w łódeczki. Jak wyjdzie, będę próbowac z dzianiny.
Już nie mogę się doczekac jutra.

Rossali, jak już pisałam w komentarzach sew along to nic innego jak tylko szycie wg wskazówek podanych na blogu. Jess napisała, że na tuniczką dla 2 latki spokojnie wystarczy 1 yard materiału (coś ok. 1 metra), poza tym drugi materiał w kontrastowym kolorze lub lamówka - ja mam gotową lamówkę bawełnianą, guzik, 5 cm gumki, pasująca kolorystycznie nitka oraz wzór, który narysujemy wg instrukcji Jess.

Bajka poprosiła mnie o głos na biżuterię Arkadii - Alicji Mierzejewskiej. Można kilkac raz dziennie - odnośnik do strony głosowania na bocznej szpalcie - NIE ZAPOMNIJCIE KLIKAC.

Wszystkim zaglądającym i piszącym komentarze serdecznie dziękuję.

sobota, 11 września 2010

Kamizelka Seal Island zaczęłam

Posłuchałam Bajki. Zdecydowałam, że nie będę się dłużej opierac. I zaczęłam kamizelkę z Petite Purls. Robię dla Julka, ale jak patrzę na to co mi wychodzi to zastanawiam się czy na Judytkę nie będzie za mała. To fakt robię z dużo cieńszej nitki niż w oryginale, a do tego nabrałam dużo mniej oczek, bo wg wzoru wychodziło mi coś co nawet na sweterek dla mnie byłoby za duże.

Ale tym razem tempo na pewno będzie dużo mniejsze, ponieważ mam do zrealizowania kilka zamówień, więc na razie odkładam kamizelkę.

A mam tyle:

 kamizelka Seal Island



 

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu

Makneta

czwartek, 9 września 2010

Weekendowy sweterek

Zrobiło się zimno, więc stwierdziłam, że nie mam sweterka do pracy – szczególnie, że 3 razy w tygodniu waruję na przerwach  na dolnym korytarzu, na którym są przeciągi.

W piątek przejrzałam moje zapasy włóczkowe i padło na Charismę – miałam z niej wprawdzie robic Kelmscotta, ale do tego jeszcze daleko,  bo szkoda się wysilac, a nóż widelec schudnę i potem będę rozżalona, że nie trafiłam w rozmiar.

Postanowiłam zrobic prosty i szybki sweterek. Przejrzałam Ravelry i mój wybór padł na Francise Revisited – druty 6,00 mm oraz 5,00mm, włóczka Charisma (80% wełny i 20 % akrylu) i oczywiście bez zszywania, robiony od góry.

 

Zaczęłam go dziergac w piątek ok. 22, skończyłam w poniedziałek. Czyli można powiedziec, że jest weekendowym sweterkiem.

Jeszcze tylko nie wiem czy uda mi się przyzwyczaic do takich dziwnych przykrótkich rękawów. I sprawiają one trochę kłopotu przy zakładaniu na wierzch kurtki.

 

Co do moich planów – nie chciałabym Was rozczarowac, ale z wnętrzarstwem to pewnie nie będzie miało wiele wspólnego. Mój dom wymaga generalnego remontu, a to wymaga  czasu i siły (mi brak) i oczywiście pieniędzy, więc na razie mam zamiar tylko troszkę go ulepszyc, by życie było w nim łatwiejsze i przyjemniejsze, a przede wszystkim by udało się trochę zapanowac nad chaosem w nim panującym jak najmniejszym kosztem ;-)

Planów to ja mam dużo, ciągle coś planuję, ale często jest to sprzeczne z wcześniejszymi planami, albo po prostu zapominam o tych planach. Ale postanowiłam coś zrobic z tym blogiem, bo juz nawet zastanawiałam się czy to ma dalej sens – blogowanie, – czy może już i się przejadło?  Poza tym pilnie potrzebuję odskoczni od pracy – muszę robic coś co wg mnie ma sens, sprawia przyjemnośc i nie jest walką z wiatrakami. Taką walką jest niestety walka z autyzmem, a teraz jeszcze doszła praca z małymi dziecmi. To nie jest tak, że nie lubię swojej pracy jako nauczyciela, ale zostałam niejako przymuszona do uczenia języka obcego dzieci młodszych – czyli w klasach I-III. Mam 9 klas w każdej od 25 do 30 dzieci.  Jest to zupełnie inny sposób pracy niż w starszych klasach – wymagający przede wszystkim większej koncentracji i cierpliwości. Do tego jeszcze nie mam swojej pracowni i biegam z lekcji na lekcję po całej szkole wlokąc swoje pomoce i przydasie.

Na tym koniec na dziś, nie będę wiecej przynudzac.

Dziękuję, że zaglądacie, po prostu za to, że jesteście!

 

Makneta

wtorek, 29 czerwca 2010

Jestem z siebie dumna...

Dumna - to może za dużo powiedziane, ale zadowolona - na pewno.

Wczoraj miałam zły dzień, może nie taki bardzo zły, ale jedno wydarzenie rodzinne zachwiało mną całkowicie. Zazwyczaj w takiej sytuacji rzuciłabym się na czekoladę (nie to, że nie było w domu - babcia obdarowała ostatnio dzieci aż nadto), albo na ptasie mleczko, a potem jeszcze bym dogryzła połową chleba.
W złości jedynie zjadłam 5 mufinek - dzienny limit to 3, ale to i tak lepiej niż czekolada lub zwykły chleb.

Niestety nie zdążyłam cyknąć fotki moim mufinkom, więc dzisiaj tylko sam przepis.

Mufinki (można jeść zamiast pieczywa z wędliną lub same, ew. jeśli dodamy słodzika można zjeść na deser)

* 3 jajka
* 1 białko
* 4 łyżki otrąb owsianych
* 2 łyżki otrąb pszennych
* łyżeczka proszku do pieczenia
* 3 łyżki serka homogenizowanego bez tłuszczu lub jogurtu naturalnego 0%


1. Otręby mielimy - można w młynku do kawy. W sekrecie Wam napiszę, że się poleniłam i nie mieliłam.
2. Mieszamy wszystkie składniki - ja najpierw lekko ubijam jajka, a dopiero potem wrzucam resztę.
3. Przekładamy masę do foremki na mufinki (użyłam foremki do babeczek świątecznych)
4. Pieczemy 20 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.
5. 3 sztuki chowamy na drugi dzień.


Poza tym szyję - jedziemy w sobotę a ja staram się skompletować ubranka dla Judyty.

Dzisiaj prezentuję 2 sukienki


Pierwsza uszyta z materiałów z kolekcji Frolic wg instrukcji z netu. Do marszczenia karczku używałam nitki-gumki, ale nie z pasmanterii a dawno kupionej w Lidlu lub jeszcze Plusie w całym zestawie. Niestety gumka szybko się kończy, a dostępna u nas w pasmanterii nie nadaje się do niczego.



Edit: Tę sukieneczkę szyłam wg tutoriala Playful days doublelayer top or dress z tym, że u mnie nie ma dwóch warstw materiału w spódniczce, a po prostu na dole doszyłam pasek tego samego koloru co w części górnej.
Zamiast nitki- gumki, można użyc nitki kapeluszowej.

Druga jest zrobiona na wzór sukieneczki kupionej w H&M (od miesiąca mamy w mieście galerię handlową)



Serdecznie dziękuję za wszystkie miłe komentarze dotyczące mojej Anielicy. Oczywiście nie wszystkim musi się podobać Tilda i tildomania i śmiało można o tym pisać, nie jestem fanatyczką ;-)
Poza tym nie wiem dlaczego tego typu aniołki mają tylko oczy, a nie mają noska i ust, jest jeszcze inny wzór szycia aniołków - z wystającym nosem, może następnym razem wypróbuję właśnie takiego.
Ale na razie nie mam czasu na szycie takich drobiazgów. Chciałabym uszyć jeszcze jakiś ciuszek dla córki przed wyjazdem, a ze sobą zabieram co najwyżej kłębek włóczki i druty.

wtorek, 13 kwietnia 2010

Bombka

Przed Świętami uszyłam Judytce spódniczkę z tego samego sztruksu, z którego szyłam TĘ SUKIENKĘ


Jak uszyć taką spódniczkę dowiedziałam się na forum Szyjemy po godzinach. Serdecznie zapraszam.

Żałuję, że nie miałam możliwości nagrania Judytki na kamerze, bo z prawdziwym przejęciem "grała". Na razie stawia pierwsze kroki, uczy się gry na pianinie metodą Suzuki, ale to ze zdjęcia to takie małe oszustwo. Keyboard ma zaprogramowanych kilka melodyjek i Judytka włącza muzykę, a przy okazji plumka po klawiszach.

niedziela, 3 stycznia 2010

Pierwsza sukieneczka

Miała być luźna sukieneczka z długimi rękawami. Po zmierzeniu dziecka tu i ówdzie znalazłam tylko wzór na bluzeczkę na rozmiar 140cm. Po pierwszej przymiarce stwierdziliśmy, że dziecko i tak przy tuszy wygląda jak słoniątko. Zapadła decyzja o dorobieniu paska. Niby wszystko pięknie ładnie. Ale dalej dziecko wygląda niekorzystnie, więc doszłam do wniosku, że zrezygnuję z bufiastych rękawów i tak o to wyszedł bezrękawnik. Z tyłu zapinany na dwa guziki i tutaj też problemy, bo automat nie chciał robić dziurek, za dużo warstw materiału i maszyna stawała dęba - zrobiłam więc ręcznie - tzn. w instrukcji maszyny taki sposób nazywa się ręcznym sposobem.
Sukieneczkę szyłam od zeszłej niedzieli, po troszeczku, dzisiaj kończyłam.
Tak o to wygląda na Judytce:



Do paseczka przyszyta jest kokarda maskująca przyszycie rzep, chociaż to chyba nie jest zbyt dobry sposób na zapięcie, bo mała od razu rozpina. Na szczęście dorobiłam też szlufki i nie jest tak łatwo zgubić pasek.

I jeszcze zdjęcie z tyłu:

A na koniec w wersji bez paska:


Mam w planie następny bezrękawnik - tym razem z polaru i 2 spódniczki, mam już prawie wszystko gotowe tylko trochę czasu potrzeba ;-)

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Julietka, czyli głupie miny to moja specjalność.




Sweterek, o którym mowa zaczęłam dawno, bardzo dawno, na początku lata. Gdyby nie to, że nie chciałam robić rękawów na okrągło miałabym go skończonego jeszcze w lipcu. A tak skończyłam w zeszłym tygodniu - zszyłam rękaw i przyszyłam guziki.
W sumie to jestem z niego zadowolona, a dzięki kwadratowym guziczkom wyszedł mi "chiński mundurek". Nie wiem co na to moda, ale mi odpowiada.

Włóczka Perlina druty 3.5 oraz 4.00 Raczej 5 motków, ale nie pamiętam dokładnie.

Sweterek jest robiony od góry.
Rozmiar 42/44
Nabieram na druty oczka w ten sposób: 28 przód/1/15 rękawek/1/44 plecy/1/15 rękawek/1/28 przód. Najlepiej użyć markerów tam gdzie jest to pojedyncze oczko, bo w co drugim rzędzie dodajemy po jednym oczku przed i po oczku zaznaczonym markerem. A w rzędach powrotnych z narzutów robimy oczka przekręcone jeśli nie chcemy mieć dziurek.
Karczek robiłam na drutach 3,5 ściegiem francuskim.
Po ok. 20 cm oczka, które idą na rękawy nawlekamy na inną nitkę i robimy dalej łącząc plecy z przodami. Kiedy przejść ze ściegu francuskiego na ażurowy zależy od tego co lubimy. U mnie jest to po 16 cm od pachy. W międzyczasie w co 6 lub 8 rzędzie ujęłam po jednym oczku z każdej strony.
Część ze ściegiem ażurowym. Zmieniam druty na 4,00 - robimy 8 oczek ściegu francuskiego na początku i na końcu każdego rzędu - wyjdzie nam pliska z przodu. Ścieg ażurowy rozkładamy równomiernie. U mnie jest 35 cm ściegu ażurowego.



Całość zakończona jest pliską ze ściegu francuskiego 12 rzędów.

W oryginale Julietka nie ma rękawów a tylko krótkie rękawki. Można było zakończyć na w chwili łączenia przodu swetra z tyłem. U mnie są długie rękawy. Nie dodawałam oczek, a dzięki temu że zmieniłam druty na większe 4,00 to rękawy mi się rozszerzyły.

Nie wiem czy komuś pomoże mój chaotyczny opis. Guziki są zapinane na pętelki zrobione szydełkiem. Jak widać dekolt wyszedł mi dość duży. Więc i na większy rozmiar sweterek mógłby pasować. Dobrze jest robić na dwóch drutach z żyłką, wtedy łatwiej przymierzać w trakcie roboty.


I jeszcze 2 zdjęcia, które mąż zrobił mi przy wieczornej pracy. Na nich trochę lepiej widać wzór.






PS. Niech mi ktoś wyjaśni na czym polega to ulepszenie edytora tekstów, bo w tej chwili nie mogę centrować, zwiększać czcionki, dodawać kolorów, a jeszcze kilka - kilkanaści dni temu mogłam robić to wszystko.
PS.2 Wstawiłam sobie nowy licznik, będzie liczył od dziś. Może jak dojdę do magicznej liczby 777 to ogłoszę jakieś candy.