Szukaj na tym blogu

piątek, 31 października 2014

Jak ktoś nie ma w głowie, to ... musi się potem nagłowić

Dziergałam ja sobie dziergałam sweterek / kamizelkę Oak Leaves. Tak mi dobrze, że szło, że z rozpędu zrobiłam jakieś 10 cm za dużo i musiałam pruć ;-)

Ale rzecz główna w tym, że zapomniałam o trzeciej dziurce na guziki. Gdyby to było dla mnie, machnęłabym ręką i pokombinowała inaczej, a ponieważ bluzeczka dla znajomej i wyraźnie było zaznaczone, że na 3 guziczki to musiałam ten guziczek dorobić.  A że plisa była dziergana od razu z całą bluzeczką to musiałam jakoś sobie radzić.

I tak o to wczoraj postanowiłam zgubić te 2 oczka aż do miejsca, w którym trzeba było zrobić dziurkę.


Następnie zgodnie z opisem, trzeba było zrobić narzut i 2 oczka razem. I przy pomocy szydełka połapałam najpierw to jedno oczko  powstałe z 2 razem i zrobiłam do końca raz jako oczko prawe a raz jako oczko lewe. A potem  w podobny sposób 2 oczko. 


Na końcu dokończyłam zamykanie oczek i sweterek gotowy. Wprawdzie jeszcze nie uprałam i nie wysuszyłam, ale uważam, że pliska wygląda dobrze. Na kolejnym zdjęciu widać jej końcówkę (przypięłam sweterek do manekina do góry nogami)


Sweterek niemal zakończony.

I tak o to tym miłym robótkowym akcentem kończy się październik.

A w październiku oprócz sweterka wydziergałam tylko czapkę z Malabrigo Twist,  a większą część czasu pastwiłam się nad szaro-fioletowym płaszczykiem 1, 2, 3 i pewnie jeszcze się nad nim trochę popastwię, chociaż palce już mnie świerzbią by zacząć coś innego. 

Jeśli jeszcze nie czytaliście, to serdecznie zapraszam na mój ulubiony post z października - Rozmowę z projektantką Justyną Kacprzak.


środa, 29 października 2014

Wspólne dzierganie i czytanie 49

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasze blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. * 




Odpuściłam chwilowo sweterek - płaszczyk i powróciłam do dębowych liści. I chyba czas już kończyć, bo jak nie szło to nie szło, a jak się rozpędziłam to zraz wyjdzie za długie. 


A czytam to co w zeszłym tygodniu, czyli powoli analizuję i staram się wykonywać ćwiczenia z książki "Rysunek. Odkryj swój talent dzięki prawej półkuli." I okazuję się, że zatrzymałam się w rysunku na etapie wczesnoszkolnym, ale jeszcze nie wiem co zrobić, żeby ten etap przeskoczyć. Nie zawsze mam niestety trochę czasu, by w ciszy i spokoju wykonać zalecane ćwiczenia, a czytać bez zrobienia ćwiczeń nie ma sensu. 

A Wy co dziergacie i czytacie w tym tygodniu?
Zapraszam na 



   

   

 


wtorek, 28 października 2014

Jak znielubić słodycze?

Ktoś wpisując takie hasło trafił na mojego bloga.


Ale żebym to ja wiedziała, jak znielubić słodycze, to bym pewnie już bogata była ;-) a przede wszystkim chuda. 

Przez ostatni rok udało mi się zrzucić 16 kg. Nie zobaczycie moich zdjęć w bikini ważącej 90kg ani teraz ważącej 74, ani w ogóle moich zdjęć w bikini, chociaż modne to ostatnio. Musicie mi po prostu uwierzyć na słowo, że zrzuciłam 16 kilo. 


Udało mi się to dzięki diecie Paleo i właśnie niejedzeniu słodyczy. Ale to wcale nie znaczy, że ich nie lubię, niestety. 

Jak więc przestać obżerać się słodyczami?

Po pierwsze, po prostu powiedzieć sobie - nie jem słodyczy. Tak wiem, banał, ale nie da się niczego zmienić w swoim życiu, jeśli nie będziemy naprawdę tego chcieli, nie będziemy przekonani, że tak ma być, że to jest dla nas najlepsze. 



Po drugie, przestać jeść chleb i zboża. Mama niestety przekazała mi jeden ze swoich nawyków - wieczorne podjadanie chleba. A ponieważ chlebek zazwyczaj pięknie pachnie, to nie kończy się na jednej czy dwóch kromkach, szczególnie jak jest świeżutki i cieplutki. Chleb niestety nie ma zbyt wielu wartości odżywczych, a tylko rozpycha żołądek. 
W moim przypadku jakoś to tak magicznie działa (o czym już pisałam tutaj), że jedzenie chleba wzmaga mój apetyt na słodycze. 


Po trzecie, trzeba jeść tłusto. Skoro nie dostarczam sobie energii z węglowodanów, to muszę dostarczyć ją z tłuszczów. Oczywiście nikogo nie namawiam do wcinania smalcu w kostkach. Znowu do łask wrócił w moim domu rosół, bigos, kurczak pieczony ze skórką.  Ale to nie znaczy, że zupa ma być z zasmażką. Mięso jem tylko z warzywami i jakoś nie mam ochoty już na deser, jak zazwyczaj po tradycyjnym obiedzie. A jak umawiam się z Wiolą na ciasto w Cafe Plaza, to po prostu nie jem obiadu i jeden kawałek ciasta mi wystarcza.


Po czwarte, najlepiej chodzić na zakupy po jedzeniu, a nie przed. A jeszcze lepiej wysyłać na zakupy męża. Na listę  zakupów oczywiście nie wpisujemy żadnych słodyczy. 


Po piąte, możecie jeszcze przypomnieć sobie moją listę Jak radzić sobie z ochotą na coś słodkiego. 

Jak widzicie nie mam żadnych sztuczek, wszystko to są mniej lub bardziej znane sposoby. I są to sposoby, które działają na mnie. A wy macie swoje "sztuczki"? Podzielcie się ze mną, bo przede mną nowy "rzut" odchudzania. 


Przy okazji robienia zdjęć czapki zaczętej podczas sobotniego spotkania, poprosiłam męża, by sfotografował mnie,  tak jak zwykle chodzę do pracy, na kawę, na darta, bez upychania nadmiaru tłuszczu w obciskające gacie czy gorset, bez push-up'u i make up'u.  Możecie zobaczyć moje wałeczki, tfu wielką oponę na brzuchu. I mam nadzieję, że za kilka miesięcy, może tygodni, będę mogła się Wam pokazać bez wałeczków.


bluzka: Reserved
spodnie: Wrangler
buty: Lasocki
zegarek: JVD
czapka: wyrób własny 


I kilka słów na temat czapki - zrobiona z włóczki Malabrigo Twist, kolor Teal Feather 412, druty 4,00 oraz 5,00. Wzór z głowy.  Jeśli miałybyście ochotę zrobić taką sobie taką czapkę, dajcie znać. Wzór w języku angielskim, jest opcja dwukolorowa. 



sobota, 25 października 2014

#7 Subiektywny przegląd linków tygodnia


Spotkanie się odbyło. Było nas 5 i bardzo się cieszę, że udało nam się spotkać, chociaż muszę przyznać, że miałam już nie iść. Nie dlatego, że miałam jakieś trzęsienie w domu, a raczej dlatego, że miałam trzęsiawkę w środku i denerwowałam się bardzo jak będzie, a rozmawiałyśmy tak jakbyśmy znały się od dawna :-)
 I oczywiście umówiłyśmy się już na następny raz - na 15 listopada o godz. 16.00 w Cafe Plaza w CH Plaza. 

Żadna z nas nie wzięła aparatu, a dla komórki było tam trochę ciemno, ale udało nam się zrobić jedno zdjęcie, na którym jesteśmy wszystkie (oczywiście moją paszczę widać najbardziej)


Widać, że zbliża się zima, na blogach tyle pięknych inspirujących do dziergania prac się pojawiło.

Na pierwszy ognień, piękne, słoneczne rękawiczki  Włóczki Warmii


A także śliczne mitenki ozdobione haftem, które są dziełem Riony


Dziergam sobie wykonała śliczne ponczo korzystając z wzoru Gail. Muszę i ja spróbować zrobić takie ponczo zamiast kolejnej chusty.


A teraz wysyp sweterków.
Najpierw sweterek dla roczniaka  wykonany przez Korespondentkę Wojenną. Wzór niezbyt skomplikowany, ale za to włóczka jak piękna.


Asja jak zwykle nie zawiodła i pokazała obłędny męski sweter z zaskakującym kapturem.

 
Monika z Creative Paruparo pokazała ekspresowy sweter


Makunka wydziergała szary sweterek



A jak wstałam dzisiaj rano (niedziela) to zobaczyłam te cudo u E-wełenki - sweterek z wrabianym wzorem i do tego włóczka uprzędziona przez E-wełenkę.


A ten piesek podbił moje serce. Jak byłam mała moja babcia miała pieska Łatka, a ten smutasek jest trochę do niego podobny.


A u Yadis - piątek prządek (cały czas mam nadzieję też posiąść tę sztukę, ale nie wiem, może kołowrotek mam nie do końca sprawny). Można zobaczyć co uprzędła Yadis, a także inne blogujące dziewczyny. 


I jeszcze trochę do poczytania.

Na początek coś dla osób takich jak ja, u których poranek to najbardziej stresująca część dnia.
Businesskid proponuje instrukcje obsługi, dzięki której wszystko powinno pójść gładko.
Niby moja córka wie co robić rano, ale może z listą będzie robiła to ciut szybciej?

Jesteście ciekawe jak stać się osobą przedsiębiorczą?   Po sukcesie na szpilkach uchyla rąbka tajemnicy jak to zrobić.

Myślę, że nigdy nie jest za późno by spróbować dorosnąć :-)

Życzę miłego czytania i oglądania.

piątek, 24 października 2014

Rozmowa z projektantką Justyną Kacprzak

Dzisiaj chciałabym Was zaprosić do przeczytania wywiadu z polską projektantką - twórcą wzorów szydełkowych i na druty-  Justyną Kacprzak. 

Mam nadzieję, że uda mi się stworzyć cały cykl takich rozmów z dziewczynami, które nie tylko robią na drutach lub szydełkiem, ale również piszą własne wzory dla innych fanek dziewiarstwa. 




Justynę znajdziecie na Ravelry, gdzie prowadzi też grupę Cute and Kaboodle
 
Opowiedz proszę jak to się zaczęło, kiedy zaczęłaś dziergać i kto cię tego nauczył.

Justyna:  Najpierw nauczyłam się robić na drutach - byłam w podstawówce i strasznie chciałam się dowiedzieć jak to się dzieje, że przesuwa się pętelkę z jednego drucika na drugi i wychodzi sweter :) Poprosiłam mamę, żeby mi wyjaśniła i tak się zaczęło. Bardzo mi się spodobało i zaczęłam robić ubranka dla swoich misiów. Potem miałam długą przerwę - robiłam coś tam od czasu do czasu, ale bardzo rzadko. Potem miałam chęć nauczyć się też robić na szydełku, ale mimo, że i ciocia i kuzynka próbowały mnie nauczyć, jakoś mi nie szło. W liceum zainteresowały mnie... szydełkowe płatki śniegu - takie do zawieszenia na choinkę. Zaczęłam czytać o szydełkowaniu w internecie i odkryłam zupełnie nowy świat! Postanowiłam, że muszę się nauczyć szydełkowac choćby nie wiem co i w końcu się udało - z pomocą cioci, która miała za sobą już nawet szydełkowe sukienki. I tak to właśnie moja szydełkowa pasja zaczęła się od robienia na drutach!


Czy pamiętasz swoją pierwszą pracę na drutach / szydełkiem?

Justyna: Jeśli chodzi o druty, to nie byłam oryginalna - był to po prostu szalik. Taki zwykły, czerwony, dla lalki. Przy szydełku zaczęłam od serwetki, ale wyszła strasznie pofalowana. Pierwsza poważna szydełkowa robótka to torba na ramię, którą mam do dziś!


Tak samo dobrze władasz szydełkiem i drutami, a gdybyś miała wybrać tylko jeden rodzaj narzędzi, co byś wybrała?

Justyna:  Hmm... Trudny wybór, bo bardzo lubię obie techniki i obie stosuję w innych sytuacjach - maskotki wolę robić na szydełku, ale swetry na drutach. Ale myślę, że jednak wygrałoby szydełko..


 Czy masz ulubioną technikę, ścieg? A ulubiony rodzaj włóczki?

Justyna:  Lubię ażury na drutach i ananasy na szydełku. I warkocze w obu technikach. Włóczki kocham wszystkie, nawet akrylowe, bo są super na zabawki i inne drobiazgi, zwłaszcza w połączeniu z bawełną. Ale muszę przyznać, że mam słabość do alpaki i merynosów. Jeśli chodzi o grubość, to szydełkuję wszystkim, ale na drutach nie schodzę poniżej średniej grubości. Porwałam się na śpioszki ostatnio robione drutami 2,5mm i cieniutką włóczką i już przed połową miałam ochotę się rozpłakać. Nie wiem, chyba brakuje mi cierpliwości. Ale śpioszki skończone! 


Jak to się stało, że zaczęłaś tworzyć swoje własne wzory? Dlaczego skupiłaś się głównie na projektowaniu i tworzeniu zabawek?

Justyna:  Zaczęło się tak, że chciałam podreperować budżet domowy sprzedając własnoręcznie robione maskotki. Ale, że w internecie była masa sprzecznych informacji co do tego, czy wolno czy nie wolno sprzedawać robótek zrobionych według czyjegoś wzoru, a ja byłam wtedy kompletnie zielona, postanowiłam, że najbezpieczniej będzie stworzyć wzory samemu. A jak już miałam wzór, to stwierdziłam, że może jego też sprzedawać i tak jakoś wyszło, że miałam więcej pomysłów na projekty niż ochoty na wytwórstwo i tak jakoś poszło... nie w tą stronę co planowałam. Ale nie żałuję!


Co cię inspiruje? Gdzie poszukujesz natchnienia?

Justyna:  To jest strasznie trudne pytanie! Bo zwyczajnie nie umiem zlokalizować źródła inspiracji najczęściej. Po prostu myślę sobie, co byłoby fajnie zrobić i zabieram się do roboty. Albo raczej wpisuję na kartkę "do zrobienia"...


Jak wygląda twój proces twórczy od pomysłu do realizacji?

Justyna:  Przede wszystkim, jak już mam pomysł, przekopuję swoje włóczkowe zapasy i wybieram coś odpowiedniego. Czasem na tym etapie pomysł się troszkę zmienia, ale ponieważ baaaardzo rzadko szkicuję (najczęściej tylko na potrzeby zgłoszenia do publikacji) to nie ma z tym problemu. Potem biorę szydełko i już! Pozwalam, żeby dany zwierz podyktował mi trochę jak chce wyglądać. Pewnie, zdarza się, że zrobię większość i pruję, bo okazuje się, że to nie to... W trakcie pracy notuję wszystko i potem "obrabiam", żeby z moich luźnych przemyśleń powstała instrukcja. Następnie dodaję zdjęcia i hyc! - do testowania. A potem już tylko poprawki, dopieszczanie i gotowe.


Który z twoich projektów jest twoim ulubionym?

Justyna:  Z tym też będzie problem... Jako, że większość moich prac ma "buzię", łatwo się do nich przywiązać i co za tym idzie niełatwo powiedzieć, że jednego lubi się bardziej od drugiego (a nuż któryś się obrazi?). Ale mam duży sentyment do pierwszego płatnego wzoru, czyli klasycznego misia. 


Ile czasu poświęcasz na dzierganie i projektowanie i co na to twoja rodzina? Czy Piotruś pozwala dziergać? Czy możesz nam opowiedzieć jak wygląda typowy dzień projektantki? Co lub kto pomaga ci pogodzić pasję z codziennym życiem?

Justyna:  Przede wszystkim - za wszystkie moje wzory i projekty należy podziękować mojemu mężowi. To on namówił mnie do założenia sklepu na Etsy (od tego się zaczęło), on wspiera mnie w trudnych chwilach i on zajmuje dzieciakami, żebym miała czas na pracę. Zanim pojawił się Piotruś (który nawet nie wiem kiedy skończył już 7 tygodni!) dzieliliśmy dzień mniej więcej na pół: od rana ja zajmowałam się Maćkiem (3 lata), a mąż pracował, potem wspólny obiad i po południu zamiana - ja do roboty, a mąż do zabawy;) Teraz jest trochę trudniej, ale staramy się mniej więcej zachować taki porządek dnia. Jest nam o tyle łatwiej, że oboje pracujemy w domu. Chociaż czasem wydaje się, że praca szła by szybciej w jakimś zacisznym biurze, bez maluchów gramolących się na plecy... 


Czy mogłabyś pokazać nam swoje miejsce pracy? Co w twoim miejscu pracy jest dla ciebie najbardziej istotne, bez czego nie możesz pracować? Czy masz jakieś niezbędne akcesoria lub umilacze, bez których praca nie idzie z przyjemnością?

Justyna:  Miejsca pracy jako takiego to chyba nie mam... chociaż własny pokój na wszystkie "robótkowe sprawy" to moje wielkie marzenie. Po cichu liczę, że uda się je zrealizować w przyszłym roku, bo szykuje się nam przeprowadzka, ale na razie pracuję gdzie się da. W kuchni, na kanapie, w piaskownicy... To też ma swój urok!
Lubię pracować przy muzyce i koniecznie muszę mieć kubek dobrej herbaty! Coś do podjadania też mile widziane...


Gdzie możemy znaleźć twoje wzory? Wiem, że nie tylko publikujesz sama w formie pdf, ale także wydałaś swoją książkę, a pojedyncze wzory można znaleźć w dziewiarskich czasopismach.

Justyna:  Wszystko się zgadza - PDF-y na Ravelry, Etsy i Craftsy, parę wzorów pojawiło się w brytyjskim Inside Crochet i ostatnio jeden w dodatku do Knit Now. Kilka trafiło też do książek (z najnowszych - Fresh Designs: Toys wydane przez Cooperative Press). Własna książka to było moje największe zawodowe marzenie, więc wydałam jedną sama, a teraz jestem w trakcie pracy nad drugą - tym razem z wydawnictwem z prawdziwego zdarzenia! Strasznie się cieszę, ale niestety nie mogę chwilowo zdradzać szczegółów.


Czy możesz zdradzić nam nad czym obecnie pracujesz?

Justyna:  Wygląda na to, że przyłapałaś mnie na nicnierobieniu ;) Właśnie niedawno skończyłam pracę nad trzema maskotkami na użytek tzw. crochet-along i chwilowo zajmuję się obsługą całej zabawy, więc projektowanie musi zaczekać. Poza tym zostały mi jeszcze ostatnie szlify materiału do książki, no i lista ponad 20 pomysłów na różne różności, które zamierzam po kolei realizować...



Czy masz jeszcze jakieś inne zainteresowania, sposoby spędzania czasu, żeby się zrelaksować, złapać dystans?

Justyna:  Bardzo lubię czytać, chociaż ostanio nie udaje mi się niestety znaleźć czasu na lekturę... Ale uwielbiam też spacerować i jeździć na rowerze. Urlopu nie wyobrażam sobie nigdzie indziej jak tylko w górach!


Czy chciałabyś nam jeszcze o czymś opowiedzieć?

Justyna:  Chciałabym zachęcić wszystkich do próbowania nowych technik. Czasem spotykam się ze stwierdzeniem, że "na szydełku to umiem, ale druty za trudne" lub odwrotnie. Myślę, że mój przykład pokazuje, że chcieć to móc i nawet po kilku nieudanych próbach można się wreszcie nauczyć. A może, tak jak u mnie, nowe hobby zastąpi to dawniejsze?

Bardzo Ci dziękuję jeszcze raz za możliwość odpowiedzi na te pytania - to dla mnie nie tylko duża przyjemność, ale też zaszczyt, że o mnie pomyślałaś i zechciałaś zaprosić :)

Justyno, bardzo serdecznie Ci dziękuję, że zechciałaś odpowiedzieć tak wyczerpująco na moje pytania. 

Poczynania Justyny można śledzić na: 
Ravelry - wzory - http://www.ravelry.com/designers/justyna-kacprzak
Ravelry - grupa - http://www.ravelry.com/groups/cute-and-kaboodle
Facebook - https://www.facebook.com/cuteandkaboodle
Pinterest - http://www.pinterest.com/justynakacprzak/cute-and-kaboodle-news/
Twitter - https://twitter.com/CuteandKaboodle
Instagram -  cuteandkaboodle


czwartek, 23 października 2014

Spotkanie dziewiarek w Suwałkach

Zapraszam serdecznie

Nie śmiejcie się z mojego banerka, nie znam się niestety na grafice.


Do rzeczy, zapraszam serdecznie już w tę sobotę (25.10.2014) . Z Wiolą ustaliłyśmy, że najłatwiej będzie zrobić takie spotkanie w Centrum Handlowym, tak więc czekamy od 16-tej w Cafe Plaza na parterze. 


środa, 22 października 2014

Wspólne dzierganie i czytania 48

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasz blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. * 




Już mam chyba dość tego sweter, ciągle pruję i ciągle coś mi się nie podoba, a taki zwyklak miał być. A to ramiona mi się nie podobały, a to teraz okazuje się, że tyłek mam za duży. Na początek przerabiałam miejsce i wzór dodania drugiego koloru. Potem stwierdziłam, że muszę zobaczyć jak wychodzą rękawy i stwierdziłam, że bufek nie chcę. Zaczęłam od początku, innym sposobem, rękawy będę dorabiać później. Teraz wciąż walczę z dołem. Chyba jednak muszę przestać żreć, żeby 4 litery mi się zmieściły. A tak bym chciała skończyć w tym tygodniu, ale pewnie szans nie ma.

Jeśli chodzi o czytanie, to Pozerka nie ma szczęścia u mnie. Znowu zarzuciłam jej czytanie,  bo w związku z moimi poszukiwaniami mnie samej postanowiłam zabrać się za czytanie książki pt. "Droga Artysty. Jak wyzwolić w sobie twórcę", która tak naprawdę jest 8 tygodniowym kursem i oprócz czytania staram się wcielać rady i propozycje autorki Julii Cameron. I w związku z tym postanowiłam dać sobie, a raczej swojej pasji rysunkowo-malarskiej jeszcze jedną szansę. Wiele razy w internecie czytałam, że przygodę z rysowaniem dobrze jest rozpocząć od zapoznania się z książką Betty Edwards "Rysunek. Odkryj swój talent dzięki prawej półkuli." Pożyjemy, zobaczymy. 

Jak już się rozprawię ze swetrem to może uda mi się zabrać się za Pozerkę.

Bardzo przepraszam za pusty post na początku, ale nawet nie wiem jakim sposobem, jednym machnięciem ręki opublikował mi się ten post zanim zdążyłam cokolwiek napisać. 

A teraz zapraszam Was do dzielenia się linkami w ramach akcji



   


   


sobota, 18 października 2014

# 6 Subiektywny przegląd linków tygodnia

 

W zeszłym tygodniu zapomniałam (z powodu weekendowego wyjazdu) o opublikowaniu przeglądu linków, więc do tych co miałam przygotowane dodałam kilka z tego tygodnia.  Na początek zapraszam do czytania inspirujących kobiet. 


piątek, 17 października 2014

Ulubione jesienią

Ostatni wpis w ramach wyzwania na blogu Uli

Jesień, a szczególnie październik to mój ulubiony okres. Nie tylko dlatego, że w październiku mam urodziny i rocznicę ślubu oraz urodziny syna, ale ze względu na cudowne kolory i to nie tylko chodzi mi o kolory liści, ale o barwę powietrza - uwielbiam nie tylko słońce padające przez liście, ale również, gdy leciutka mgła unosi się nad okolicą, a nawet dni takie jak dzisiaj - słońca nie widać, dzień jest (był) w odcieniach szarości i fioletów. 

Gdzie można mnie znaleźć? ... W internecie

Wpis, który miał pojawić się wczoraj, który skasowałam, a teraz piszę od początku.

Ula zaproponowała przedstawienie wszystkich miejsc w internecie, w których można mnie znaleźć.
Mam profile w większości social media, ale prawie nie używam, gdyż jestem mało społeczna. Blogowanie lubię najbardziej, a cała reszta to tylko dodatek. Nie bardzo rozumiem ekscytacji fejsem czy pinterestem, a nawet instagramem, pewnie dlatego, że jestem przeciwniczką zmian i ciężko mi się przestawić na nowe - blog zaraz po forum Gazety, był moim pierwszym miejscem w internecie. I dlatego pozostał dla mnie najważniejszy. 

środa, 15 października 2014

Wspólne dzierganie i czytanie (47) ... oraz JA

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasze blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. * 



wtorek, 14 października 2014

Osoba, która mnie inspiruje

Jeszcze jeden post z wyzwania Uli dzisiaj.

W sumie to nie musiałam długo się zastanawiać o kim dzisiaj napisać. Jestem szczerą fanką talentu i pracowitości Hani Maciejewskiej znanej też w blogosferze jako Hada z bloga Life is a Stitch.
Jest ona osobą, która spełnia swoje marzenia, jest moim natchnieniem, bym w końcu i ja zaczęła spełniać swoje.

Myślę, że większość z Was doskonale zna Hanię i jej wzory. Ja wybrałam tylko kilka z nich, te które moim zdaniem odzwierciedlają najbardziej charakter jej twórczości. 

Szalenie podobają mi się projekty Hani - jej zamiłowanie do warkoczy. 

Lista moich ulubionych słów

Z jednodniowym opóźnieniem przyłączam się do wyzwania Uli pt. 5 dni do lepszego bloga. W związku z tym na dziś planuję dwa posty.

Najpierw moja lista najpiękniejszych słów:

1. Druty 

najlepiej metalowe i na żyłce we wszystkich dostępnych rozmiarach (niestety nie posiadam jeszcze wszystkich rozmiarów) i najlepiej przynajmniej po dwie pary, tak żeby miały standardową żyłkę (80cm) i drugą parę z długą żyłką np. 150cm do swetrów robionych na okrągło lub chust, szczególnie tych dzierganych od dołu.

piątek, 10 października 2014

Owce ... i spotkania

Ostatnio w czasie spaceru odkryłam, że na trawniku przy placu z fontannami stoją ... owce. Stadko jest małe (naliczyłam tylko 3 sztuki) i rozproszone (każda w innej części trawnika).


środa, 8 października 2014

Wspólne dzierganie i czytanie 46

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasze blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. * 


poniedziałek, 6 października 2014

Szycie krok po kroku - razem?

Chociaż nic nie szyję od dawna, to dość często kupuję Burdę lub Annę. Tym razem też kupiłam numer specjalny Burdy, czyli Szycie Krok po Kroku i praktycznie wszystko mi się w niej podoba. 

sobota, 4 października 2014

piątek, 3 października 2014

Pochwała prostoty

Dzisiaj na fajsie znalazłam manifest prostego życia po angielsku. Wrzucam na bloga ku pamięci z moim wolnym tłumaczeniem na język polski.



No właśnie, chyba muszę się skupić na ostatniej części tego manifestu, to może wtedy łatwiej będzie te wcześniejsze punkty opanować. 

Wszystkim dziękuję za miłe słowa i życzę miłego weekendu.


środa, 1 października 2014

Wspólne dzierganie i czytanie 45

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasze blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. *


 
Gdybym wczoraj zaczynała pisać tego posta, to pewnie bym wciąż marudziła, że wszystko jest do du...., że smutno mi i szaro, że czuję się przygnieciona codziennością i że nawet mi się nie chce nic robić by ten stan rzeczy odmienić. 

Teraz jednak jest mi trochę lżej (trwaj chwilo, trwaj), ale za to nie mam co pokazać. Stan robótki na drutach taki sam jak w zeszłym tygodniu, próba czapki nie udana, przerobiłam tylko trochę ponczo, które robiłam w zeszłym roku i nawet nie pokazałam, ale wciąż nie wiem czy to jest wersja ostateczna. 

Poza przeczytaniem drugiej części Syrenki, nie posunęłam się również w lekturach do przodu. Znalazłam tylko kilka kolejnych, które chciałabym przeczytać. Wśród z nich znowu kilka poradników - jakoś mam taki okres w życiu, że chciałabym coś zmienić, nawet radykalnie, tylko muszę się na to przygotować, albo też po prostu zastanowić się, czy taka zmiana jest możliwa (czy mam wystarczające predyspozycje ku temu) i czy  nie będzie stanowiła prawdziwej rewolucji w życiu moich bliskich.

I znowu będzie o Camilli Lackberg, jej książki podobają mi się coraz bardziej, są naprawdę zaskakujące i tym razem do samego końca nie wiedziałam kto jest zabójcą i kim jest tytułowa Syrenka. Już nie mogę się doczekać kolejnej książki z tej serii. Żałuję też, że przegapiłam w czarnej serii Kamieniarza, Ofiarę losu i Niemieckiego bękarta - może wkrótce już w antykwariacie będę mogła je sobie dokupić, albo może będą wrzucać do kiosków drugą turę? 

A jak wam minął ten tydzień? Zapraszam na