Uszyłam torbę i dołożyłam tylko tyci tyci dodatki, ale zdjęcie tylko samej torebki mam.
Torebka ze sztruksu, zapinana na zamek i dośc duża . Torebka powstała dla Marysi - siostry Ewki
Każdy czasami popełnia jakieś głupstwa ;-), ja też – tak jak zapisywanie się do zbyt dużej ilości zabaw.
Nie chciałam swoim poprzednim postem nikogo urazic, a już na pewno nie Marysię i jej siostrę Ewę. Po prostu, chodzi o to, że padam na twarz i się nie wyrabiam. I jest mi głupio, bo są jeszcze inne rzeczy, z którymi zalegam, niestety.
I bardzo proszę o wirtualnego kopa jakbym jednak zapomniała i jeszcze się gdzieś zapisała.
1. siedziec w piżamie do południa ;-) 2. przytulac się do córeczki; 3. dziergac, dłubac, kraftowac, itp. 4. ogladac komedie romantycznie i wyciskacze łez 5. siedziec z robótką późno w nocy, kiedy cała rodzinka już śpi 6. czekoladę ;-) 7. moją rodzinkę (chociaż czasami jest wnerwiająca) 8. poznawac nowe techniki rękodzieła 9. pic kawę z pianką przeglądając internet - w szczególności wpadac z własną kawką na zaprzyjaźnione blogi 10. złotą jesień
Wróciłam do domu. Czas najwyższy! Dzisiaj rada, w środę zaczynam pracę pełną parą - w tym roku wracam na pełen etat plus jeszcze jakieś ogonki w innej szkole i inne takie tam plany zawodowo (no nie wiem jak nazwac)- społeczne.
A póki co to pokazuję co czekało na mnie w domciu.
To efekt wymianki książkowej organizowanej przez Oleńkę i to właśnie od niej dostałam tę uroczą paczuszkę.
Moja zaś została wysłana z W-wy z pewnym opóźnieniem i teraz troszkę się denerwuję kiedy dojdzie do osoby zainteresowanej.
A teraz ów kop!!! Mam 3 prace, które wymagają naprawdę niewiele by je skończyc. I mam zamiar zrobic to w tym tygodniu!!!!!!!! 1. Honeybee zwany przeze mnie Zuzanką, ponieważ zaczęłam produkcję w maju w imieniny Zuzanny. Projekt na tyle ciekawy, że nie mogłam się oderwac od niego dniami i nocami i skończyłam drutowanie dośc szybko, jeszcze na początku czerwca, ale schowanie tysiąca nitek i przyszycie guzików trwa wieki. Na dziś wygląda tak:
2. Letnia bluzeczka Judytki, która awansuje na kamizelkę z braku lata. Tylko gdzie ja zapodziałam kupione do niej guziczki?!
3. A tu to długo się zastanawiałam czy pokazywac tę szmatkę, bo w ogóle nie widac uroku wzoru, ale uwiecznie sobie jak wygląda przed blokowaniem i ciekawe czy po blokowaniu zyska? Acha, jakby ktoś miał trudnośc z rozpoznaniem wzoru to Echo Flowers.
I jeszcze samobiczowanie: Tak wygląda miś z zabawy WYDZIERGAJ SOBIE MISIA
Tyle o projektach dzierganych na ten tydzień do wykończenia. O innych - krzyżykowych, scrapowych czy też szytych innym razem ;-)
Tak wygląda gotowa chusta Gail zrobiona z włóczki Angel Bergere. Cudownie miękka i cieniutka, w czasie robienia wydawało mi się wciąż, że jest za mała. A teraz okazuję się, że jest bardzo duża.
EDIT: Jeszcze 3 zdjęcia z chustą wrzuciłam na Flickr
Zrobiłam ją na wymiankę z Kosimką Ja dostałam piękne srebrne kolczyki oraz filcową broszkę (zdjęcie kolczyków zapożyczone z bloga Kosimki) Zdjęcie broszki postaram się zrobić przy okazji ;-)
Chusta poleci do Kosimki dopiero jutro, mam nadzieję, że jej nie rozczaruje.
Troszkę mi zeszło czasu na przygotowaniu prezenciku. Tak jak wcześniej pisałam, miałam kilka nieudanych podejść, aż w końcu zrobiłam coś co mi się podobało. Z tego co czytałam na forum Lidce też się spodobało. Prezent główny czyli torba wykonana ze sztruksu, usztywniana i przepikowana z warstwą fizeliny, z aplikacjami, a w środku spora kieszeń zapinana na zamek.
oraz dodatki serduszko, woreczek i kolczyki
A ja sama dostałam bardzo pomysłową laleczkę o raz serwetkę w bardzo lubiane przeze mnie ananaski, a do tego jeszcze 3 kłębuszki włóczki (której nie widać na zdjęciu) Zdjęcie zapożyczyłam z forum.
Dostałam dzisiaj wiadomość, że moja przesyłka dotarła. Tak więc pokazuję cóż uczyniłam. Szydełkowy szaliczek (przyznam, że zapragnęłam zrobić sobie taki sam - w tych samych kolorach)
Króliczek (akcent wielkanocny)
I wszystko razem z karteczką wyszywaną haftem matematycznym
Dzisiaj wrzucam fotki szala, o którym pisałam w sobotę.
Dane techniczne - włóczka Luna (kupiona oczywiście w zamotane.pl - prawie 3 motki, druty Addi 3,75 (zaszalałam i mam na bardzo długiej żyłce), kupione również w zamotane.pl
A na koniec najważniejsze. Dostałam dzisiaj przesyłkę a w niej prezencik przygotowany dla mnie przez Beatkę - Salamandrę.
Miałam jeszcze zdjęcie samej śliczniutkiej zawieszki, ale niechcący wyrzuciłam z komputera, a wcześniej skasowałam z aparatu, a teraz nie mam jak zrobić zdjęcia. Beatko, bardzo dziękuję za prezenciki.
EDIT: zapomniałam dodać. Ten dom, który widać z mojego okna to miejsce, w którym urodziła się i mieszkała do 7 roku życia Maria Konopnicka.
Wczoraj do późna siedziałam przed telewizorem oglądając po raz nie wiem który film Mamma Mia. Mam go na płycie, ale i tak z przyjemnością obejrzałam go w telewizji.
To film, który sprawia, że ze śmiechu zalewam się łzami, ale też przynosi odrobinkę zadumy.
Czy ja będę potrafiła nawiązać taką więź z córką?
Jakoś z chłopakami nie koniecznie mi wyszło. Póki byli mali rozumiałam się z nimi bez słów, z wiekiem nie nadarzałam za ich zainteresowaniami, pojawiały się poważne problemy.
Nigdy wcześniej nie przeżywałam czegoś takiego, może byłam młoda i głupia, a może po prostu matka-córka to zupełnie inna relacja niż matka-syn.
Już teraz ta piosenka wyciska mi łzy wzruszenia:
Tekst piosenki:
Schoolbag in hand, she leaves home in the early morning
Waving goodbye with an absent-minded smile
I watch her go with a surge of that well-known sadness
And I have to sit down for a while
The feeling that I'm losing her forever
And without really entering her world
I'm glad whenever I can share her laughter
That funny little girl
Slipping through my fingers all the time
I try to capture every minute
The feeling in it
Slipping through my fingers all the time
Do I really see what's in her mind
Each time I think I'm close to knowing
She keeps on growing
Slipping through my fingers all the time
Sleep in our eyes, her and me at the breakfast table
Barely awake, I let precious time go by
Then when she's gone there's that odd melancholy feeling
And a sense of guilt I can't deny
What happened to the wonderful adventures
The places I had planned for us to go
(Slipping through my fingers all the time)
Well, some of that we did but most we didn't
And why I just don't know
Slipping through my fingers all the time
I try to capture every minute
The feeling in it
Slipping through my fingers all the time
Do I really see what's in her mind
Each time I think I'm close to knowing
She keeps on growing
Slipping through my fingers all the time
Sometimes I wish that I could freeze the picture
And save it from the funny tricks of time
Slipping through my fingers...
Slipping through my fingers all the time
Schoolbag in hand she leaves home in the early morning
Waving goodbye with an absent-minded smile...
Ze szkolną torbą w ręku, opuszcza dom nad ranem
Machając na dowidzenia z obojętnym usmiechem
Widziałam jak odchodzi i poczułam ukłucie dobrze znanego smutku
I muszę usiąść na chwilę
To uczucie, że tracę ją na zawsze
Bez szansy na wejście w jej świat
Cieszę się gdy kiedykolwiek mogę usłyszeć jej śmiech
Taka zabawna dziewczynka
Wszystko wymyka mi sie z rąk
Próbuję schwytać każdą minutę
Poczuć ją
Wszystko wymyka mi sie z rak
Czy ja naprawdę wiem o czym ona mysli
Zawsze kiedy wydaje mi sie że jestem blisko
Ona staje sie starsza
Wszystko wymyka mi sie z rąk
Sen w oczach, ona i ja przy śniadaniu
Ledwo obudzona, pozwalam by cenny czas uciekał
A teraz kiedy jej nie ma to dawne melancholijne uczucie
I poczucie winy któremu nie mogę zaprzeczyć
Coz stało się z cudownymi przygodami
Miejscami które miałyśmy razem odwiedzić
(Wszystko wymyka mi sie z rąk)
Cóż, niektóre rzeczy zrobiłyśmy, ale wiekszość nie
I nawet nie wiem dlaczego
Wszystko wymyka mi się z rąk
Próbuję schwytać każdą minutę
Poczuć ją
Wszystko wymyka mi się z rąk
Czy ja naprawdę wiem o czym ona myśli
Zawsze kiedy wydaje mi się że jestem blisko
Ona staje się starsza
Wszystko wymyka mi się z rąk
Czasem chciałabym móc zatrzymac ten obraz
I uchronić go przed sztuczkami czasu
Wymyka mi sie z rak
Wszystko wymyka mi sie z rak
Ze szkolną torbą w ręku, opuszcza dom nad ranem
Machając na dowidzenia z obojętnym usmiechem
http://www.tekstowo.pl/piosenka,abba,slipping_through_my_fingers.html
A jakby tego było mało to jeszcze puszczali Lejdis.
A w niedziele mój faworyt: To właśnie miłość.
I piosenka wszystkim dobrze znana:
I jeszcze na koniec coś z zupełnie innej bajki.
Taki o to prezencik wykonałam w ramach wymianki na forum Po godzinach
Na forum Po godzinach organizowałyśmy sobie szybką wymiankę świąteczną. Dostałam śliczny woreczek na zaczętą robótkę i kolczyki. Wiem od kogo dostałam, ale na razie nie powiem, niech dziewczyny zgadują.
W paczuszce dla Ewy znalazła się też chusta Kiri, o której wspominałam wcześniej. Nie jest ona zbyt duża, bo wydziergana tylko z jednego motka Lavity.
Jeśli macie ochotę wydziergać, a przeraża Was opis po angielsku to zapraszam na mój drugi blog (tak, jednak się zdecydowałam założyć bloga z samymi tłumaczeniami) Makneta - tłumaczenia
Takie o to cudowaności dostałam od Zahaftowanej. Z materiałów będą pewnie jakieś ubranka dla lalek ;-) W paczuszcze znalazłam też łakocie, ale nie dotrwały do zdjęcia. Bardzo dziękuję serdecznie za prezenciki.
A tak wyglądała paczuszka, którą wysłałam do Ewy (troszkę przeleżała na poczcie, troszeczkę już zaczynałam się niepokoić)
Dopiero w tym tygodniu Barbara z blogu Minął dzień otrzymała wymiankowy woreczek i małe drobiazgi. W sumie to wyszedł woreczek na pocieszenie. A wszystko przez moją dumę. Pierwszy woreczek wysłałam w październiku, ale ponieważ nie dostałam żadnej informacji od organizatorki czy woreczek doszedł czy nie, to założyłam, że pewnie się nie spodobał i tyle. A dopiero ostatnio okazało się, że poczta w ogóle nie doręczyła mojej paczuszki. Troszkę już za późno składać reklamację, szczególnie, że kwitek dawno już wyrzucony. Zrobiłam więc mały woreczek pocieszenia, do niego włożyłam dwie podkładki pod kubeczki i etui na chusteczki, a także troszkę mulinki i coś słodkiego na osłodę (ale na fotce nie ma tych dodatków).
Teraz będę już pytać.
A tutaj obraz mojej rodzinki, dla tych którym się mylą moje dzieciaczki ;-)
Dziś będzie baaaaaaaaaaardzo dłuuuuuuuuuuuugi wpis. Ale zanim zacznę pisać o czapkach, to zobaczcie co dostałam od swojego Secret Pal'a.
Bardzo Ci dziękuję mój Secret Palu. Paczka dotarła do mnie jak byłam w szpitalu, więc dopiero dzisiaj mogę zrobić stosowny wpis.
I czapki. Najpierw wyciągnęłam szydełkową czapkę z daszkiem, którą zrobiłam w zeszłym roku. Nie nosiłam jej, chyba troszkę było mi głupio, że ja taka stara i w czapce z daszkiem, ale w tym roku noszę i sobie chwalę. O to ona:
Wszystkie czapki pokazuję dzisiaj na dziecięcej piłce, nie na modelach.
Potem w ramach dziergania kompletu jesiennego z włóczki Padish zrobiłam sobie beret.
Jeszcze muszę dokończyć narzutkę, którą robię drugi raz od początku ponieważ nie podobały mi się zwijające brzegi, a miałam już 3/4, a chyba wiecie jak bardzo nużące jest robienie dżersejem i zrobić mitenki. Mam nadzieję skończyć zanim skończy się jesień.
Postanowiłam też średniemu dziecku wydziergać czapkę. Znalazłam wzór u naszej Truskaweczki, niestety kupiłam zbyt cienką włóczkę, a do tego dziecko stwierdziło, że wolałoby całą czarną. Więc ta będzie na teraz, póki nie ma srogich mrozów, a będę musiała zrobić drugą, tym razem z grubszej i wełnianej włóczki.
Na koniec jeszcze dwie zaczęte czapki - dla Julka:
robię z puchatki wg wzoru znalezionego TUTAJ Uważam, że ten projekt jest genialny.
I zaczęłam jeszcze jeden beret dla siebie, ale ponieważ nie mam drutów 7 mm oraz zalecanej włóczki, troszeczkę trudno mi dopasować i robię już 3 raz. Dobra szkoła rzędów skróconych.