Szukaj na tym blogu

środa, 14 stycznia 2015

Wspólne dzierganie i czytanie 60

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasze blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. * 





W zeszłym tygodniu pobiłyśmy rekord i w WDiC brało udział aż 41 osób. Tego jeszcze nie było, ale mam nadzieję, że będzie nas coraz więcej.

Przesłuchałam już "Złodziejkę książek" do końca i ponieważ czuję spory niedosyt chyba jeszcze sięgnę po nią - może tym razem nie będę słuchać a czytać. Chociaż przyznać muszę z zaskoczeniem, że lepiej mi się słucha niż czyta w języku angielskim. I ponieważ tak mi dobrze się słuchało, to teraz postanowiłam posłuchać "North and South", czyli Północ i Południe, ale nie te amerykańskie, które kiedyś tam leciało w tv, a angielską klasykę autorstwa pani Elisabeth Gaskell. Pewnie bym nie zwróciła uwagi na tę książkę, gdyby nie post Agaty z Setnej Strony. Tutaj jest już trochę trudniej, bo język jest trochę archaiczny, ale może słuchając powoli i czasami powtarzając niektóre momenty, dam radę. 

Na drutach zaś wciąż sweterek z Indiecita Ficolana. Trochę się "zacięłam" przy ujmowaniu oczek - muszę sobie rozrysować to ujmowanie oczek, tak by ażur dobrze wyglądał. A dzisiaj przyszłam z pracy i czekała na mnie włóczka na sukienkę - nie dla mnie, więc wpycha się przed wszystkie inny WIP'y i UFO'ki.

I wracając do książek. Na mojej liście (którą mam w głowie) jest kilka dzieł, które wydaje mi się, że powinnam znać, a nie przeczytałam ich - np. "Zbrodnia i kara", "W poszukiwaniu straconego czasu", "Czarodziejska góra". 
A czy wy czytacie klasykę?  Lubicie? Polecacie?

Zapraszam na 






   


   

poniedziałek, 12 stycznia 2015

UFO najechało mój dom.


" Możesz zrobić wszystko, co chcesz, jeśli tylko trzymasz się tego wystarczająco długo" Hellen Keller

Mam nadzieję, że Beata nie będzie miała mi tego za złe, ale ściągnęłam sobie od niej ten cytat. 

To ja teraz będę się trzymać postanowienia by rozprawić się z tym UFO, które siedzi już w moim domu od pewnego czasu, do tej pory ukrywało się po kątach, ale dzisiaj wywlekłam je na środek, pozwoliłam usiąść w fotelu i obfotografowałam z każdej niemal strony, by sobie samej uświadomić  jego rozmiary. Uprzedzam, fotogeniczne zbyt nie jest.



Kilka dni temu z pamięci zapisałam na fejsie, w wydarzeniu kończymy nasze ufoki listę, która jednakże jak się okazuje pełna nie była. 


1. Sweter w Malabrigo, ale on w sumie jeszcze w miarę świeży jest - nie miałam gdzie go suszyć przez świąteczne zamieszanie.  (marzec 2015)

2. Sweter z wrabianym karczkiem - doszyć napy i guziki   (11.02.2015)
3. Zielone wdzianko, które nie wiem czy kończyć czy pruć, bo nie jestem pewna czy mi się podoba.
4. Szydełkowy koc z African Flowers (miałam robić jeden dziennie i oczywiście po kilku dniach zapał opadł)
5. Czapka do poprawienia szaro-fioletowa.
6. Czapka dla Judyty - brak włóczki mnie powstrzymał
7. Serweta na drutach - zrobiłam błąd i zabrakło mi cierpliwości by poprawiać.
To prace z 2014
A teraz starsze
8. Lalka Jagódka czy tam Śliweczka szydełkiem robiona
9. Szal Mystic Forest.
10. Brown sweter Judyty - znowu brak tylko guzików, dziecko już pewnie wyrosło
11. Fioletowa kamizelka - brak guzików
12. Królik na drutach (oj nie wiem czy będę się za niego w ogóle zabierała)
13. ponczo, które chyba przestanie być ponczem, a dodziergam i stanie się dużym szalem - (lipiec 2015)
Jeszcze by się znalazły pozaczynane bamboszki dziecięce, zabawki, ponczo z elementów, ale one pewnie zostaną definitywnie zlikwidowan.

Do tej listy powinnam jeszcze dopisać
14. Sweter dla Małgosi - brak guzików
15. Sweter zielony -  brak guzików
16. Biała chusta, którą chyba jednak spruję - opuściło mnie ostatnio chuściane szaleństwo.
17. Zarękawki - tylko ukryć nitki. (luty 2015)
18. Szaro-fioletowy płaszczyk - podszyć założenia i zrobić kołnierz i listwę na guziki
19. chusteczka na szyję dla Judyty - wykończenie
20. białe bolerko/narzutka

Większość przypadków to właśnie tylko brak guzików lub powstrzymuje mnie podszycie lub zszycie drobnych kawałków.

Mam nadzieję, że jak się tak obnażyłam przed Wami to łatwiej będzie mi się zmobilizować do wykańczania. Szczególnie, że odkąd robię na drutach prawie nie kupuję swetrów, a zimno mi trochę, nie mam w co się ubrać, a tu tyle dobra leży i czeka na niewiadomoco. I jeszcze dodatkowo wkurzyłam się dzisiaj na siebie, bo jakiś czas temu wydziergałam dwa wdzianka dla Judyty i oczywiście są przy małe, nie wiem co ja sobie myślałam, że dziecko mi nie będzie rosło!?

Przez najbliższy rok mogłabym nie zaczynać pewnie nic nowego a i tak miałabym ręce pełne roboty ;-)

PS. To już moje 12 postanowienie, o którym napisałam na blogu.

niedziela, 11 stycznia 2015

Subiektywny przegląd tygodnia 2/52


Z moich postanowień noworocznych najlepiej mi wychodzi czytanie -  książka "The book thief" wciągnęła mnie i pochłonęła całkowicie. Byłabym już pewnie skończyła, gdyby nie problemy z telefonem, na którym słucham. Za każdym razem, gdy włączę pauzę, bo oczywiście ktoś z rodzinki potrzebuje mojej uwagi, to nie mogę potem po prostu włączyć guziczka play. Doprowadza mnie to szczerze mówiąc do szału. Za każdym razem muszę niestety resetować telefon ;-( . Oczyściłam dzisiaj trochę pamięć telefonu, więc mam nadzieję, że dalej będzie tylko lepiej. 

Gorzej idzie mi codzienne robienie zdjęć - pogoda nie sprzyja zdjęciom poza domem, a w domu nie bardzo jest co fotografować. Można oczywiście męczyć dziecko:


Próbować uwiecznić zachód słońca z okna:


Lub kolejny rząd robótki - tym razem z nowym "dziewiarskim" kubkiem kupionym w Rossmanie


Ewentualnie ponieść sromotną porażkę w fotografii kulinarnej - byłam zbyt głodna, by szukać aparatu lub jakichś dodatków upiększających zdjęcie. Chciałam po prostu zapamiętać radochę jaką miałam z gotowania. Nie było to nic wielkiego, ale bardzo bardzo dawno nie sprawiło mi gotowanie aż tyle przyjemności. Ugotowałam zupę cebulową, którą polecała Joanna z bloga Friendsheep. Do zupy usmażyłam placki ziemniaczane Rosti, a na drugie piersi kurczaka w "skorupce".  


Wczoraj wieczorem graliśmy dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - oczywiście graliśmy w darta, świetnie się bawiliśmy licytując fanty. Taki nasz mały wkład w tę WSPANIAŁĄ inicjatywę. 

Przegląd linków tygodnia

Jeśli zastanawiasz się po co robić postanowienia noworoczne zajrzyj do Edyty Zając. Pierwszy akapit wpisu "Wyzwanie. 52 wyzwania na 2015 rok" wyjaśnia również moje powody, dlaczego w tym roku nie tylko pomyślałam o postanowieniach noworocznych, ale także wybrałam takie, które mają być właśnie wyzwaniami, a nie czymś oczywistym i prostym do realizacji.

Jako że pogoda ostatnio sprzyja gorszemu samopoczuciu i ciągle jest mi zimno, to muszę koniecznie wypróbować przepis na napój rozgrzewający przeciwzapalny opublikowany na blogu Garnkofilia. 

Erendis zorganizowała noworoczne Candy, w którym można wygrać piękną szydełkową - rozgrzewającą chustę. 


I pozostawiam Was z piosenką Katie Melua- The Closest Thing to Crazy. Tak, nawet ja czasami lubię coś posłuchać.

Refren, który mnie chwycił za serce.

This is the closest thing to crazy I have ever been
Feeling twenty-two, acting seventeen,
This is the nearest thing to crazy I have ever known,
I was never crazy on my own.
And now I know that there's a link between the two,
Being close to craziness and being close to you.

polskie tłumaczenie z Tekstowo.pl

To jest najbliższe szaleństwu, w którym kiedykolwiek byłam
Czując się jak 22-latka, a zachowując jak bym miała 17-ście
Jestem bliżej szaleństwa niż kiedykolwiek
Nigdy nie byłam obłąkana
I teraz widzę, związek między dwoma
Będąc blisko szaleństwa i będąc blisko ciebie 





środa, 7 stycznia 2015

Wspólne dzierganie i czytanie 59

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasze blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. * 



Witam Was bardzo serdecznie na pierwszym w Nowym Roku posiedzeniu WDiC ;-)


Moja robótka to nowy sweterek z Indiecita Ficolana, włóczki, która jest moim prezentem gwiazdkowym, jaki sprawiłam sobie sama. Włóczka przyszła w Sylwestra i oczywiście już w Sylwestra musiałam zrobić próbkę i jak tylko próbka wyschła przeliczyłam oczki i rzuciłam się na robotę jak szczerbaty na suchary. Zaplanowałam sobie obszerny sweterek wzorem ażurowym robiony od góry. Jednakże kiedy już miałam część tyłu i przody i zaczęłam łączyć wszystko pod pachami, stwierdziłam, że zupełnie mi się to nie podoba, że przody wychodzą za małe i nie odpowiadają mojej koncepcji obszernego kardiganu. Postanowiłam więc wybrać inną metodę i zacząć robić od dołu, a w między czasie zastanowić się nad tymi przodami. Dekolt jest dla mnie najtrudniejszym elementem i niestety jeśli źle go zrobię robiąc od góry, to potem cały sweterek zwykle już mi się nie podoba. 
Jeśli zaś chodzi o rude coś, to niestety poszło do śmieci, a raczej do sprucia i włóczka będzie czekała na inną koncepcję. Chciałam zrobić coś wydumanego, innego, ale przecież ja prosta baba jestem i bym w takim wydumaniu nie chodziła. 

Jak już pisałam w niedzielnym subiektywnym przeglądzie tygodnia "Ciemne sekrety" skończyłam czytać już 1 stycznia, potem pochłonęłam jeszcze "Światło na śniegu" i "Echa" Danielle Steel. "Echa" to taki typowy wyciskacz łez. Mimo iż początkowo nie mogłam się przyzwyczaić do kanciastości używanego przez autorkę języka, to wkrótce akcja wciągnęła mnie do tego stopnia, że czytanie skończyłam po niespełna dwóch dniach. Wszystko się zaczyna w 1915 roku, gdy niemiecka Żydówka poznaje francuskiego hrabiego i zakochują się w sobie. Wbrew woli obu rodzin zamieszkują razem i pobierają się. Żyją życiem do jakiego nieprzywykli, ale są szczęśliwi, kochają się i kochają swoje dzieci, aż do rodzinnej tragedii, a także do wydarzeń poprzedzających II wojnę światową i do samej II wojny światowej. Książka opowiada również o losach ich córek. Narrator opisuje rzeczywistość najpierw tylko z perspektywy głównej bohaterki, a potem jej córki. W wyzwaniu 29 książkowym - punkt "Ma jedno słowo w tytule"

Teraz zaś czytam, a raczej bardziej słucham "The Book Thief", czyli "Złodziejkę książek". Zaczęłam zaraz na początku roku, gdy zobaczyłam, że w TV jest/ma w najbliższym czasie być na Canale film na podstawie tej książki. Jednakże jakoś tak "Echa" weszły mi w drogę i dlatego tak na dobre to dopiero wczoraj zaczęłam słuchać. Na razie nie napiszę nic o tej lekturze, poza tym, że to takie moje kolejne wyzwanie - przeczytać / przesłuchać 12 książek po angielsku.

Zaroiło się u mnie od tych wyzwań. Jeśli nie przystąpiliście do mojego wyzwania 15 projektów w 2015 roku to serdecznie zapraszam tutaj lub na fejsie. Dla osób chętnych biorących udział w zabawie, a chcących sobie uporządkować wszystko Ala przygotowała tabelkę, którą można uzupełnić w google documents, tylko trzeba utworzyć dla siebie kopię i ją oddzielnie zapisywać, tak aby nie psuć innym ich zapisków.   Mam nadzieję, że działa, jeśli nie dajcie znać. 
Można też sobie po prostu ściągnąć taką tabelkę i kolorować;-)

A teraz już serdecznie zapraszam na 






   


   

wtorek, 6 stycznia 2015

Rozmowa z projektantką Iwoną Eriksson

Wielkimi krokami zbliża się koniec wielkiej laby. Aby umilić Wam dzisiejszy świąteczny wieczór zapraszam do przeczytania mojego wywiadu z Iwoną Eriksson - projektantką, nauczycielką, wielką propagatorką robótek ręcznych, a przede wszystkim robienia na drutach.

Poprzednio gościłam na swoim blogu Justynę Kacprzak, Hanię Maciejewską oraz Justynę Lorkowską - rozmowy z nimi możecie przeczytać tutaj.

A teraz już oddaję "głos" Iwonie

1. Opowiedz proszę jak to się zaczęło, kiedy zaczęłaś dziergać i kto cię tego nauczył. 

Moja mama nauczyła mnie oczek prawych i lewych, nie pamiętam nawet dlaczego chciałam się nauczyć. Po prostu byłam bardzo zainteresowana tym jak się dzierga. Potem byłam samoukiem - uczyłam się z gazet "Wykroje i Wzory". Nie miałam nawet żadnej książki, ani nikogo w rodzinie kto by robił na drutach, a mama też nie była bardzo zaawansowana, by nauczyć mnie bardziej skomplikowanych momentów. Kombinowałam więc metodą prób i błędów. Najczęściej było więcej błędów, ale nigdy się nie poddałam.

2. Podziwiam twoją determinację. Wiele osób poddaje się, gdy widzi opis lub schemat, którego nie potrafią rozgryźć.  Czy pamiętasz swoją pierwszą pracę na drutach / szydełkiem?

Tak, oczywiście. Pierwszą konkretną pracą był szalik ściegiem francuskim na zajęciach praktyczno-technicznych w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Jakoś nie bardzo szło mi to dzierganie, druty były cienkie (3 mm). Umiałam wtedy tylko oczka prawe, które wychodziły mi bardzo krzywe. Kiedy w końcu oddałam szalik do oceny miał może maksymalnie ze 40 cm. Nauczycielka zapytała wtedy jak mam zamiar nosić taki krótki szalik? "Zapinać na agrafkę..." - odpowiedziałam, zawsze potrafiłam wyjść mądrze z głupich sytuacji...


  3. Czy masz ulubioną technikę, ścieg? A ulubiony rodzaj włóczki?

Lubie włóczki naturalne, dobrej jakości. Moją ulubioną mieszanką jest mieszanka merino, jedwabiu i kaszmiru. Nie ma niczego przyjemniejszego w świecie włóczek.
Lubie bardzo dziergać proste ściegi kombinowane z prawych i lewych oczek w połączeniu z warkoczami, lubię też ażury. Chyba lubię wszystkie ściegi, kombinacje różnych ściegów. Tak, bardzo lubię kombinować ściegi.

4Jak to się stało, że zaczęłaś tworzyć swoje własne wzory? 

Zawsze miałam bujną wyobraźnię w wielu dziedzinach życia i nie lubiłam podporządkowywać się ogólnym normom. Każdy wzór zawiera takie normy i to nie to, że mi się nie podoba, albo się z nim nie zgadzam... Po prostu moja wyobraźnia zawsze je rozbudowywała i zmieniała czasami mniej, czasami więcej.
Potem zaczęłam nagle widzieć różne sweterki w zakupionych włóczkach. Zaczęłam dziergać z pamięci, a skoro już dziergałam to stwierdziłam, że czasami mogę to też spisać.

5.  Co cię inspiruję? Gdzie poszukujesz natchnienia? 

Trudno powiedzieć, że coś mnie inspiruje - podziwiam osoby, które projektują sweterek ponieważ zostały zainspirowane kawalkiem kory, albo targiem rybnym. U mnie nie funkcjonuje to w ten sposób. Najczęściej wpada mi po prostu do głowy jakiś pomysł z kosmosu i widzę coś w mojej wyobraźni. Czasami pomaga mi w tym jakaś nowa włóczka, z której automatycznie dziergam oczka stojąc jeszcze w sklepie pomiędzy półkami. I w moich myślach powstaje w mgnieniu oka sweterek. Potem mogę wzór zmienić, udoskonalić, ale podstawą zawsze jest pierwszy zarys.



6.  Jak wygląda twój proces twórczy od pomysłu do realizacji? 

Wpada mi pomysł do głowy. Ustawiam go w kolejce innych pomysłów. Czasami rozmyje się pomiędzy innymi, ale jak jest silny (ponieważ moje pomysły mają różne natężenia energetyczne) to sprawdzam czy mam odpowiednią włóczkę. Najczęściej okazuje się, że nie (pomimo dwóch pełnych szaf), kupuję więc włóczkę, robię próbkę, przeliczam oczka, przymierzam i robię. Najczęściej pruję kilka razy na początku udoskonalając projekt. Potem - zazwyczaj po trzecim pruciu robię już gładko dalej zapisując jednocześnie wzór.

7.   Który z twoich projektów jest twoim ulubionym?

Moim ulubionym projektem jest Chusta Aunt Azura. Chciałam zaprojektować chustę, która będzie ładnie wyglądać i na prawej, i na lewej stronie. Prosty ścieg, ale jednocześnie z jakimś bardziej eleganckim elementem. Wpadłam na pomysł kwiatów, których dzierganie musiałam rozpracować od góry dlatego, że chusta była robiona od góry. Dość długo pracowałam nad kwiatkami, rysowałam, dziergałam, powstało ich kilka wersji. Samo testowanie kwiatków zabrało mi dwa tygodnie. Ale z efektu jestem bardzo zadowolona.
Poza tym chusta jest zrobiona z włóczki w mojej ulubionej mieszance: merino, jedwab, kaszmir. Po prostu kocham tą chustę.

8.  Ile czasu poświęcasz na dzierganie i projektowanie i co na to twoja rodzina? Czy możesz nam opowiedzieć jak wygląda typowy dzień projektantki? Co lub kto pomaga ci pogodzić pasję z codziennym życiem?

Moje projektanctwo muszę pogodzić z resztą życia. Nie zajmuję się tylko projektowaniem. Pracuję w rodzinnej firmie, uczę marketingu, a projektuję ponieważ dziergam po swojemu i szkoda mi nie spisywać wzorów. Wiele osób pyta o wzory a ja nie mam wzoru do podania - więc spisuję.
Czasami mam dni, że tylko projektuję i dziergam, czasami jest to tylko kilka godzin - najczęściej wieczorem. Rodzina wie, że jak nie pracuję to dziergam, ale każdy z nas ma swojego "konika" więc pomagamy sobie wzajemnie we wszystkim.

9.  Czy mogłabyś pokazać nam swoje miejsce pracy? Co w twoim miejscu pracy jest dla ciebie najbardziej istotne, bez czego nie możesz pracować? Czy masz jakieś niezbędne akcesoria lub umilacze, bez których praca nie idzie z przyjemnością?

Jest to moje biurko, tak bardzo często dziergam także przy biurku, ale dlatego, że robię to jako przerywnik podczas innej papierowej pracy.
Muszę mieć czysto na biurku, inaczej wszystko idzie wolniej i czuję się rozkojarzona. Mam kilka różnych drobiazgów w obrębie wzroku, które dostałam od moich przyjaciółek rękodzielniczek, które wprawiają mnie w wielką radość.
Często mam na moim biurku także naszego psa Eltona i wtedy nie ma tam za wiele miejsca, ale nie mam serca go zganiać i staram się pracować z nim.



10.  Gdzie możemy znaleźć twoje wzory? 

Moje wzory są przede wszystkim na Ravelry - tam zebrane mam wszzstkie w jednym miejscu.
http://www.ravelry.com/designers/iwona-eriksson
I na moim blogu:
http://drutoterapia.blogspot.se/
Mam także blog z tylko wzorami - bardziej międzynarodowy, ale tam wzory podzielone są tematycznie i bardzo ładnie wyglądają:
http://byiwona.blogspot.se/


11.  Czy możesz zdradzić nam nad czym obecnie pracujesz? 

W tej chwili jest to chusta, która niestety była odłożona jakiś czas z powodu innej pracy. Jakkolwiek mam nadzieję ją niedługo ukończyć.

12. Czy masz jeszcze jakieś inne zainteresowania, sposoby spędzania czasu, żeby się zrelaksować, złapać dystans?

Bardzo lubię długie spacery. Lubię też czytać książki, albo słuchać książek. Wiosną i latem pochłania mnie ogród. Bardzo lubię kwiaty. Mam także sporo krzewów owocowych, które wymagają opieki, ale uwielbiam po prostu roślinność.
Ogród projektowałam sama i może dlatego bardzo go lubię i bardzo o niego dbam. Jest ukryta w nim moja dusza, tak samo jak w moich dziergadłach. Poza tym przekształcony został z wielkiego gruzowiska i jestem po prostu dumna z mojej pracy.


13.  Czy chciałabyś nam jeszcze o czymś opowiedzieć?

Oprócz tego, że dziergam i projektuję uczę także dziergać.
Kilkanaście lat temu - jeszcze przed erą Internetu - wydawało mi się, że nie ma już nikogo kto dzierga, że zostałam sama z tą umiejętnością. Nie znałam nikogo kto by robił na drutach i czułam się z tym bardzo samotna. Kiedy poprzez Internet zaczęłam poznawać osoby, które także dziergały poczułam potrzebę zatrzymania tego w kadrze - tak, jak bym się bała, że okres popularności dziergania minie ponownie.
Chciałam, by ludzie dziergali więc zaczęłam uczyć robienia na drutach.
Chciałam mieć żywy kontakt z osobami, które robią na drutach i zajmuję się innym podobnym rękodziełem więc stworzyłam Spotkania Robótkowe na Facebooku.
https://www.facebook.com/Spotkania.robotkowe.online
Czuję wielką potrzebę utrzymywania tej umiejętności przy życiu i cieszę się bardzo z każdej nowej osoby pozyskanej do sekty druciarskiej. A wiadmości, które otrzymuję typu: "Dzięki tobie zaczęłam znowu dziergać po wielu latach", albo "dzięki twoim filmikom" nareszcie nauczyłam się robić na drutach sprawiają, że czuję iż moja misja zostaje spełniona.
Moja lekcje robienia na drutach są tutaj:
https://www.youtube.com/user/kleio100/  



Iwonko, serdecznie dziękuję za zaspokojenie mojej ciekawości i udzielenie odpowiedzi na pytania.





poniedziałek, 5 stycznia 2015

Wyzwanie dziewiarskie - 15 projektów w 2015

Jakby mi było jeszcze mało planów to pomyślałam o nowym wyzwaniu dziewiarskim na 2015 rok. 
Najpierw pomyślałam, że warto zrobić coś podobnego do wyzwania czytelniczego, potem przypomniało mi się, że na Ravelry  co roku powstają właśnie takie grupy wyzwaniowe, ja zaś sama jestem dość aktywnym członkiem grupy 52 projects in 52 weeks, która jednak "działa" od czerwca do czerwca.  I tak sobie pomyślałam, że może Wy też byście chciały pobawić się  ze mną - nie koniecznie na anglojęzycznym forum tylko na naszych blogach.



Myślę, że wydzierganie 15 projektów w ciągu roku nie jest niemożliwe (w 2014 wydziergałam ponad 30 rzeczy), ale żeby nie było tylko tak, że robię tylko to co do tej pory, to niektóre punkty mogą być dla mnie trudniejsze do realizacji. Traktuję to tylko jako ZABAWĘ i do takiej zabawy Was również zapraszam.


Jeśli macie ochotę się przyłączyć, napiszcie w komentarzach, a ja będę na bieżąco dodawać osoby biorące udział w zabawie. Możecie się przyłączyć w dowolnej chwili. Czas trwania - 31 grudnia 2015 roku. 

Kolejność całkowicie dowolna, jeśli jakiś projekt podchodzi pod 2 lub 3 punkty to nic nie szkodzi, ale powinno być 15 projektów. Nie ma też żadnych konsekwencji jeśli się nie uda zrealizować wszystkich punktów. To jest tylko ZABAWA. 

EDIT: Jeśli komuś bardzo nie pasuje JEDEN z punktów to może go sobie wymienić na coś wymyślonego przez siebie.


Serdecznie zapraszam do wspólnej zabawy.

I jeszcze tabelka, w której można zaznaczyć postępy - tylko należy utworzyć własną kopię ze swoją nazwą zanim naprowadzimy jakiekolwiek zmiany.

Udział biorą:

Anka480

PS. Utworzyłam wydarzenie na fejsbuku i tam można na bieżąco pokazywać swoje działa

niedziela, 4 stycznia 2015

Subiektywny przegląd tygodnia 1/52



Ten okres około świąteczny jest u nas zawsze bardzo rodzinny, bo oprócz Bożego Narodzenia i Sylwestra / Nowego Roku, świętujemy jeszcze urodziny Julka (28 grudnia) - w tym roku już 12-ste, imieniny teście (30 grudnia) oraz imieniny/urodziny mojego ojca (1 stycznia). Wszystko to świętujemy tylko w najbliższym gronie, więc na luzie i bez spięć.  Tak samo Sylwester - wieczór spędziliśmy na miejskim Sylwestrze, ale ze względu na muzykę typu disco polo nie wytrwaliśmy zbyt długo. Najbardziej zadowolona z wyprawy była oczywiście Judyta.


Miałam ze sobą tylko aparat w telefonie, więc nie udało mi się uchwycić pięknie wyglądającego placu - fontanny z oczywistych powodów nie działają, ale inne dekoracje i podświetlone budynki wokół placu wciąż sprawiają, że miejsce to się podoba mieszkańcom. Następnym razem wybiorę się na wieczorny spacer z aparatem. 

Strasznie się starałam zwiększyć liczbę przeczytanych w zeszłym roku książek do 33, ale jednak "Ciemne sekrety"  udało mi się skończyć dopiero 1 stycznia. Czuję się wciągnięta w przygody pana Bergmana, szczególnie dzięki zakończeniu. Tak mnie tylko zastanawia co jest z tymi Szwedami? Camilla Lackberg cały czas opisywała wygląd wszystkich domów i pomieszczeń z detalami typu koronkowe serwetki, z kolei duet pisarski Michale Hjorth i Hans Rosenfeldt mają fioła na punkcie porządku. Wszystkie ich opisy wnętrz skupiają się na porządku lub jego braku.

"Łukowate wejście z lewej strony wiodło do lśniącej czystością kuchni. Noże przyczepione do magnetycznego uchwytu na ścianie. Elektryczny czajnik na stoliku. Na śodku stołu solniczka i pieprzniczka. Poza tym wszystkie powierzchnie były puste. Czyste."

"Żadnych naczyń na blacie, żadnych okruchów na podłodze, wszystko puste i czyste. Czarna ceramiczna płyta kuchenki nie miała ani jednej plamki, tak samo jak kuchenne szafki."

"Dom wyglądał naprawdę strasznie. Stosy bielizny do prasowania. Stosy brudów do prania. Kurz. ..."

Ale nie myślcie, to nie jest książka o sprzątaniu, a raczej o poświęceniu, odtrąceniu, braku miłości, stracie najbliższych, w tym dziecka. 

Moja następna lektura też dotyczyła straty najbliższych i próbie radzenia sobie z rzeczywistością. Bohaterka "Światła na śniegu" opowiada historię, która wydarzyła się, gdy ona sama miała 12 lat. Wcześniej straciła matkę i młodszą siostrą, a jej ojciec postanowił porzucić dawne życie i wyjechać z Nowego Jorku na północ, odciąć się od świata i żyć tylko z pracy własnych rąk. W czasie zimowego spaceru tuż przed Bożym Narodzeniem Nicky i jej ojciec znajdują porzuconego na śniegu noworodka, a następnie w ich domu zjawia się młoda dziewczyna.  Polecam. Ta książka była na mojej liście z  wyzwania 12 książek w 12 miesięcy i w ten o to sposób książkę styczniową już mam "zaliczoną". 

I dodatkowo bardzo podoba mi się jej okładka. 


A sobotę spędziliśmy w podróży i na Pucharze Polski w Darcie Angielskim w Olsztynie. Oczywiście nie mogłam zapomnieć o robótce. 


Sama gra poszła mi raczej słabo, bo ugrałam tylko 1 lega - czyli wygrałam tylko 1 rozgrywką w dwóch meczach, a graliśmy do 3 wygranych. Oj muszę się wziąć za grę, muszę ;-)

W tym tygodniu odkryłam też dla siebie super kosmetyk - łagodzący krem pod oczy firmy Sylveco, w którego składzie są chaber bławatek, świetlik łąkowy i brzoza biała.  Ponieważ moją bolączką od dawna są sińce pod oczami, to szukałam właśnie czegoś co odrobinę je zmniejszy, delikatnie wygładzi zmarszczki i to był strzał w dziesiątkę. 


 Tym wpisem próbuję wrócić do projektu 52 tygodnie szczęścia, w którym to przy pomocy 4 zdjęć miałam przedstawić miłe chwile z minionego tygodnia. Może w tym roku pójdzie mi lepiej.

Poza tym wracam do krótkich przeglądów linków tygodnia.

I na pierwszy ogień leci wpis Life Managerki o tym Jak zmotywować się do aktywności zimą, bo ja oczywiście jak tylko powiało chłodem zaprzestałam ruchu - przecież zimą jest zimno.

Poza tym jeśli chciałybyście wstawić na blogu galerię swoich zdjęć z Instagrama to zajrzyjcie do Beaty z Vademecum blogera po świetny (jak zawsze zresztą) tutorial.

I jeszcze inspiracja na druty czyli szalik Tendril Scarf - wzór darmowy do 15 stycznia.


I jeszcze 7 postanowień "urodowych", czyli rzeczy o których warto pamiętać w codziennej pielęgnacji - współgra z moim postanowieniem, by nauczyć się sztuki makijażu do pracy.