Szukaj na tym blogu

niedziela, 30 listopada 2014

Podsumowanie miesiąca - listopad 2014 oraz nowa czapka.

Na początku listopada napisałam post Trzeba mieć jakieś cele - czyż nie? i od razu po pierwszym już miesiącu muszę przyznać, że zaliczyłam totalną klapę. W połowie listopada zaczął padać śnieg, a nawet kiedy nie było śniegu temperatura spadła poniżej 0 i nie ma mowy o jeżdżeniu rowerem. 


W wyniku niesprzyjających okoliczności nie idzie mi też odstawienie cukru i całe te odchudzanie się. Niestety ja tak mam, że jak jest mi źle, to jem. Jak wali mi się całe życie, to zapominam o tym, że miałam się odchudzać i wrzucam na ruszt wszystko jak leci nie zastanawiając się czy to jest zdrowe czy smaczne, byle było słodkie by choć na chwilę poczuć przyjemność. 
 

Trzy razy w całym moim życiu czułam się tak jak teraz. Pierwszy raz jakieś 10 lat temu, gdy dowiedziałam się, że mój synek Juliusz ma autyzm. Drugi raz 5 lat temu, gdy wróciłam z Julkiem po terapii, która wydrenowała naszą kieszeń, a nie przyniosła efektów. Nie oszukujmy się, gdybym mieszkała na stałe w Warszawie, cały czas bym jeździła z Julkiem na tę terapię, bo chociaż nie uzdrowiła mi synka, to jednak dziecko uczyło się czegokolwiek w tempie iście żółwim, ale zawsze choć trochę. Trzeci raz jest teraz, tym razem nie  choroba dziecka, czy innego członka rodziny mnie przygniotła, a szara smutna finansowa codzienność. 


Myślę, że mój nastrój można wyczytać między wierszami w każdym moim poście, a teraz nawet na mojej twarzy.



Ponieważ ostatnio kupiłam sobie nowy płaszczyk Zara w tak zwanej u nas Wzorcowni (czyli sklepie z resztkami, końcówkami kolekcji, ciuchami w drugim gatunku) w jasnym kolorze, musiałam wydziergać sobie nową czapkę.



Czapka jest bardzo ciepła, zrobiona z włóczki Katia PERU na drutach 4,5 oraz 6,00 i dzięki temu robi się ją naprawdę szybko.



I owa czapka jest jedyną rzeczą, którą skończyłam w całości w listopadzie. I jest pierwszą z wyzwania Dwanaście czapek w jeden rok.


Obserwując statystyki bloga, widzę, że nie tylko ja mam problemy z listopadowym nastrojem, ponieważ najpopularniejszymi postami listopada są  "Jak sobie radzić z jesienno-zimową chandrą?" oraz Po złości

Ponieważ nie mogę  pozwolić sobie na to by się rozpaść na kawałeczki, czy też ukryć się w mysiej dziurze, postanowiłam sobie jeszcze bardziej uprzykrzyć życie ;-) i skorzystać z własnych rad - ♥Postawić sobie nowe cele♥ oraz ♥Nauczyć się czegoś nowego♥

Wyznaczyłam sobie nowe cele na grudzień. Ciężko będzie, być może za miesiąc znowu napiszę, że klapa, ale jak nie spróbuję to się nie przekonam. 

Po pierwsze: wezmę udział w wyzwaniach fotograficznych u Jest Rudo - zimowe wyzwanie fotograficzne oraz u Kameralnej - fotograficzny kalendarz adwentowy. Kłopoty życiowe nie sprzyjają kreatywności, a fotografia wymaga jej wiele, ale spróbuję. 

Po drugie: mam zamiar zacząć się uczyć nowego języka obcego - wiem kolejny język - szaleństwo. Spróbuję wykorzystać metodę, o której czytałam lata temu - 2 nowe zdania dziennie. Wieczorem wypiszę sobie dwa nowe zdania, a następnego dnia będę je powtarzać w każdej wolnej chwili.
O tym jaki to będzie język na razie nie piszę, chociaż już wybrałam i nawet zakupiłam sobie samouczek. 

Po trzecie: postaram się codziennie ćwiczyć 10 -15 minut na orbitreku. Szczerze nie cierpię tego urządzenia, czy znacie jakieś czary, by je polubić?

A jak Wam minął listopad? 

Pozdrawiam serdecznie

piątek, 28 listopada 2014

Nominacja Liebster Blog Award - czyli jeszcze więcej o mnie.


 Bardzo serdecznie dziękuję Izabeli za nominację.




1. Gazeta czy blog?
Oczywiście blog. Nigdy nie czytałam gazet, a jedynie czasopisma, ale odkąd spędzam sporo czasu w internecie to przestałam prawie całkiem wydawać kaskę na kolorowe czytadła.

2. Co Cię zmotywowało do założenia bloga?

Już kiedyś o tym pisałam, założyłam bloga lata temu pod wpływem forum gazety Robimy na drutach, przy okazji wspólnego olimpijskiego dziergania.

3. Co Twoim zdaniem jest najtrudniejsze w blogowaniu?

Blogowanie jest dla mnie formą zabawy, odskocznią od kłopotów dnia codziennego. W sumie to jego prowadzenie sprawia mi ogromnie dużo przyjemności, tak więc początkowe nie umiałam odpowiedzieć na to pytanie.
Ale po przemyśleniu, wiem, że trudnością jest robienie zdjęć - a to nie ma odpowiedniej pogody, światła, a to ja nie mam nastroju, fryzury, makijażu  na zdjęcia - mam na myśli fotografowanie udziergów na mnie, a to mój fotograf nie ma cierpliwości. 
Poza tym pewną trudność sprawia mi zdecydowanie o czym ten blog ma tak naprawdę być. Wciąż zastanawiam się czy pisać tylko o dzierganiu i ewentualnie książkach, czy poszaleć i pisać o wszystkim - o dzieciach, dietach, ciuchach, kremach, itd. Jak piszę tylko o dzianinie to wydaje mi się, że wieje nudą, jak piszę o wszystkim po trochu, to się zaczynam zastanawiać, czy kogoś to obchodzi. 
I jeszcze jedna smutna rzecz, nie daję rady być na bieżąco w zaglądaniu, a tym bardziej komentowaniu na innych blogach.

4. Ulubiony post na Twoim blogu – dlaczego ten?

Hm, chyba ten o letniej bluzeczce mojej córki, bo wyjątkowo mi się udało to ubranko i zdjęcia wyszły całkiem OK i teraz brak mi lata, słońca i gorącego wiatru, takich warunków w jakich robione były te zdjęcia.

5. Czytanie czy pisanie?

Trudne pytanie - chyba czytanie. Lubię pisać, ale często nie mam warunków do skupienia na pisaniu.

6. Największe szaleństwo popełnione przez Ciebie.

To chyba branie ślubu 2 dni po 20 urodzinach :-)  To była najbardziej szalona i najlepsza rzecz jaką zrobiłam. Grunt to odpowiedni facet, jak się takiego znajdzie to nie należy go wypuszczać z rąk :-)

7. Najśmieszniejsze wspomnienie/wydarzenie.

Trochę śmiesznie, trochę strasznie, czyli o tym jak zgubiłam dziecko. Kiedy Julek (mój autystyczny niemówiący synek) miał 2-3 latka w ferworze przedświątecznych porządków Wielkanocnych, wyszłam z kuchni i zapytałam najstarszego syna oglądającego telewizor o Julka. Nie wiedział gdzie jest. Poszłam na górę zaglądając do łazienki i poszczególnych pokoi. W tych pokojach zajrzałam do szaf (był to ulubiony schowek Julka). W panice poleciałam do drzwi, które nie były zamknięte na klucz. Serce mi waliło jak oszalałe. Pobiegłam do furtki, która była otwarta, dalej na ulice. Julka nigdzie nie było, więc wróciłam do domu. W tym czasie dzwoniłam do męża, który łamiąc wszelkie zasady ruchu drogowego wracał do domu. Najstarszy syn wciąż spokojnie oglądał telewizję i kiedy już zaczęłam krzyczeć na niego, że miał opiekować się młodszym bratem, a nie tylko oglądać mecz w TV, spojrzała w bok i ujrzałam ... Julka śpiącego na podłodze pomiędzy kanapą a ławą.Wcale nie było mi wtedy do śmiechu, ale teraz to wspomnienie wywołuje uśmiech na mojej twarzy.

8. Recepta na szybkie i smaczne danie.

Hm, chyba nie umiem szybko gotować :-( Pewnie dlatego nie lubię spędzać czasu w kuchni, bo wszystko co robię zajmuje dużo czasu.  Najszybszy jest omlet z frytkami, pod warunkiem, że mam w domu wcześniej przygotowane podgotowane i zamrożone frytki. 

9. Ulubiona forma rozrywki.

Poza drutami, książką i internetem?  Dart, czyli rzutki. Można się wyładować i trzeba się skupiać na liczeniu, nie myśleć o innych sprawach.

10. Ulubiona pora dnia.

Wieczór. Zwykle jest tak, że cały dzień słaniam się na nogach, bo jestem zmęczona, a po 20-tej nagle wstępują we mnie siły, senność się ulatnia i mogę szaleć ;-)

11. Czy kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa?

Nie mam pojęcia - jakoś dogaduję się z otaczającymi mnie facetami :-)

 11 blogów, które lubię (tak w ogóle to tych blogów jest więcej, ale wybrałam te minimum)












Jeśli macie ochotę to zapraszam do udzielenia odpowiedzi na moje pytania:

1.  Jak byś jednym słowem określiła swój blog?
2. Ile czasu spędzasz na tworzeniu nowych wpisów blogowych?
3. Podaj jedną zaletę prowadzenia bloga?
4. Jak najlepiej zacząć dzień?
5. Bez czego nie wychodzisz z domu?
6. Na której ręce nosisz zegarek?
7. Twoja ulubiona książka?
8. Co jest ważniejsze - słowa czy obrazy (zdjęcia)?
9. Gdzie byś pojechała w podróż marzeń?
10. Wymień swoje 3 zalety.
11. Jesteś nocnym markiem czy rannym ptaszkiem? Jakie są zalety takiego trybu życia?

Pozdrawiam serdecznie

środa, 26 listopada 2014

Wspólne dzierganie i czytanie 53

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasze blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. * 




Ale zaszalałam wczoraj :-) . Pomarzyć fajna sprawa, nawet gdy konto puste, a nawet gorzej. Dzisiaj wracam już na ziemię czyli do książek i dziergadeł. 

Jakoś w sobotę zrobiło mi się nudno i nie wiedziałam co zrobić z rękoma i wróciłam do drutów. Najpierw zabrałam się za czapkę. Sprułam prawie wszystko - tylko "ściągacz" został i zaczęłam robić na nowo, a i tak robię tym samym wzorem - po co było pruć? A no po to by sprawdzić czy nowe pomysły są lepsze od starego. Nie były ;-)

Za to ze sweterkiem utknęłam przy drugim rękawie. Robię ten sweter już z dwa miesiące, ale już zbliżam się ku końcowi, na szczęście. Jak zrobię ten rękaw, to już potem z górki. Czy wy też nie lubicie robić rękawów?

Jeśli zaś chodzi o czytanie to "Fabrykantkę aniołków" już przeczytałam całą (czyli obie części podzielone przez wydawnictwo). Małżeństwo po przejściach - Ebba i Marten przyjeżdżają na wyspę Valo nieopodal Fjallbacki i od razu zaczynają się kłopoty - ktoś podpala drzwi ich domu, potem ktoś strzela do Ebby.  Z wyspą i domem należącym do Ebby wiąże się tajemnica zniknięcia rodziny Svensonów. Oczywiście na miejscu zdarzeń nie może zabraknąć rzutkiego policjanta Patricka i jego żony - pisarki, która już od dawna interesowała się wydarzeniami, które miały miejsce w 1974 roku na Valo. Tym razem Erika, naraża na niebezpieczeństwo nie tylko siebie, ale także swoją siostrę Annę. Camilla Lackberg wplata w opowieść wątki historyczne i polityczne związane z nazistami. O ile rozwiązanie zagadki współczesnych wydarzeń na wyspie nie jest bardzo trudne, o tyle takiego rozwiązania wydarzeń z lat 70 nie spodziewałam się. Książka niezła, ale nie czułam jej klimatu tak bardzo jak podczas czytania Syrenki, która jak na razie jest moją ulubioną książką Camilli Lackberg. 

A w tym tygodniu zamierzam przeczytać "Zupę z granatów" autorstwa Marshy Mehran, która stoi na mojej półce już od dawna. Ponoć podczas czytanie tej książki człowiek robi się głodny. Ale o tym napiszę następnym razem. 

A teraz zapraszam Was serdecznie na 





   


   


wtorek, 25 listopada 2014

Mój list do Świętego Mikołaja


Dziś będę całkowicie i zupełnie egoistyczna. Nie wiem jak wy, ale jak mnie ktoś pyta co bym chciała dostać, to zwykle mam problem z udzieleniem odpowiedzi. W końcu wybieram książkę, piżamę czy ładny komplet pościeli, bo tak jest rozważniej, praktyczniej.

Ale dzisiaj postanowiłam zaszaleć, puścić wodzę fantazji i napisać list do Świętego Mikołaja tak jak to robią dzieci  nie zastanawiając się ile to kosztuje, jak to zdobyć i czy mi się do czegoś przyda.

Taka materialna lista marzeń.

Lampka na klipsie do czytania (zaczynam stopniowo). Bardzo by mi się przydała do czytania w łóżku, może by nie przeszkadzała połówkowi w spaniu.


Notebook z odłączanym dotykowym ekranem najlepiej firmy HP Pavilion - poszalałam ;-). Ostatecznie mógłby być tablet plus klawiatura.




Perfumy J'adore L'absolu firmy Dior - uwielbiam ten zapach.



Skórzana torebka w burgundowym kolorze np. firmy Vera Pelle 





Cienki zegarek na rękę na srebrnej bransoletce. Problem tylko w tym, że damskiego nie mogę znaleźć, a męskie są za duże, ale w końcu to ma być problem Mikołaja a nie mój.





I jeszcze buciki do polatania po mieście.  Np. takie z fajnym obcasikiem firma Eamz Alexa


To już chyba wszystko. Jak widać, nie marzę wcale o jakichś ekskluzywnych włóczkach, drutach.

No może tylko taki mały kołowrotek Fantazja od państwa Kromskich.

I jak Wam się podoba mój list do Świętego Mikołaja? A Wy, o czym marzycie?

Pozdrawiam serdecznie

niedziela, 23 listopada 2014

Się wyprzedaję!

Pewnie wiecie, że od jakiegoś czasu mam sklepik na Etsy. Chciałam sobie w ten sposób dorobić na włóczki. Nie zakładałam, że będzie on szalenie się rozwijał, powiedzmy na kilka, może kilkanaście motków się udało zarobić. Mam jeszcze sporo dziergadeł, których nie sprzedałam, ale założyłam sobie, że tylko do 1 grudnia będą one dostępne w tym sklepie. Potem będę tam zamieszczać tylko wzory. 

Tak więc jeszcze do końca listopada można kupić wszystkie moje dzianiny z 40% rabatem. Rabat jest już naliczony. 


Zdjęcie zaprowadzi Was do mojego sklepiku. 

Również kamizelka, którą pokazywałam w zeszłym tygodniu jest do kupienia. Niestety osoba, dla której ją robiłam, stwierdziła, że się nie dogadałyśmy, że nie o to jej chodziło. Nieważne.  Mogę doszyć guziczki lub zostawić tak jak jest i jest do wzięcia za jedyne 150 zł plus koszty przesyłki.

rozmiar M - kontakt na maila: makneta@gmail.com

I jeszcze na koniec - w końcu wydałam wzorek Umbrellas Shawl, który był napisany i przetestowany ponad rok temu. Po pierwsze, miał on być częścią większego wspólnego przedsięwzięcia, które jednak nie wyszło. Po drugie, ja i moje odwieczne odkładanie. Ale wzorek jest. Dostępny jest po angielsku i po polsku i do 28 listopada do północy jest 20% tańszy. Żaden kod nie jest potrzebny. 

zdjęcie przeniesie Was do mojego sklepiku na Ravelry

Bardzo dziękuję, że jesteście i czytacie. 


Kalendarz adwentowy - inspiracje z sieci

Do grudnia jeszcze tydzień, więc jeszcze jest trochę czasu, by przygotować kalendarz adwentowy. 

Zanim się obejrzę, a moja córka będzie już dużą panienką, a nie małą dziewczynką, więc muszę celebrować te chwile dzieciństwa jak najdłużej. W tym roku koniecznie muszę jej przygotować kalendarz z drobnymi niespodziankami, tak byśmy radośnie przeżywały nadejście Świąt Bożego Narodzenia.

Jeśli ktoś ma zacięcie to może wydziergać 24 skarpetki lub rękawiczki, torebeczki, czapeczki czy też mini sweterki. Niestety tak bardzo jak mi się podobają taki dziergane kalendarze - girlandy, tak bardzo nie lubię dziergać małych form.  Ale popodziwiać można

Opis wykonania tej girlandy skarpetkowej można znaleźć na blogu Drutele



Szybciej nam pójdzie, gdy wykonamy kalendarz z papieru
np, używając torebek śniadaniowych, jak to zrobiła autorka bloga Kreatywne Dekoracje


Bardzo też mi się podoba pomysł wykorzystania pudełek od zapałek. Można zrobić gwiazdę betlejemską


domki 


choinkę


Jeśli nie wyrzucaliśmy od jakiegoś czasu rolek po papierze toaletowym to możemy zrobić taki fajny domek - kalendarz


A Wy przygotowujecie swoim dzieciom kalendarze adwentowe?




piątek, 21 listopada 2014

Ważny szczegół - wyzwanie dzień 5

Dzisiaj ostatni dzień wyzwania - ważny szczegół. 

Jak powszechnie wiadomo, bardzo lubię robić na drutach. Najważniejszy jest dla mnie sam proces - wymyślanie, liczenie oczek, machanie drutami. Ale jak się już przerobiło wiele kilometrów włóczek to już chyba czas najwyższy cieszyć się efektami swojej pracy. 

Czego brakuje by cieszyć się np. sweterkiem? - odpowiednich guzików. Wciąż nie mogę się zdecydować jakie guziki przyszyć do sweterka ;-)


W życiu nie jestem perfekcjonistką, ale jeśli chodzi o dzianinę to niedociągnięcia mi przeszkadzają. 

Jeśli chcecie zobaczyć co jest ważnego dla innych dziewczyn zapraszam do Uli.