Szukaj na tym blogu

niedziela, 25 marca 2012

Zabawy foto

Co jest najtrudniejsze w całym pisaniu bloga?
Oczywiście robienie zdjęc.


Jakie są tajemnice robienia dobrych zdjęc?  Im więcej czytam na ten temat, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że potrzebny jest przede wszystkim talent. Niestety takiego talentu nie mam. Zostają mi tylko próbowac.

Ta włóczka to Salsa Cheval Blanc (60% bawełna/40% akryl) - mało wydajna i okropnie wkurzająca. Muszę dziergac powoli bo strasznie się rozdwaja, a do tego w każdym motku przynajmniej jeden supeł.
Mam 16 motków, każdy po 110 metrów, ale obawiam się, że na dwa zaplanowane swetry to będzie za mało. Jeden ma byc w rozmiarze 44/46, a drugi mniejszy wg nowego projektu Eleny Nodel vel Anadiomedy
 Jak na razie jestem przy 3 wskazówce, ponieważ jest to tajemnicze Knit A-long. A sweterek pochodzi z nowej serii i nazywa się My honey

U mnie to Miód malinowy ;-)

A na deser nie maliny, a truskawki. Na fali fascynacji językiem  hiszpańskim wiosny ostatnio szukałam w Biedronce i w koszyku znalazły się truskawki z Hiszpanii.
Skusiło mnie to do upieczenia na niedzielę zwykłego biszkoptu "rzucanego" z galaretką z truskawkami.

PS. Dziękuję za wsparcie. Na pewno jakoś sobie damy radę. Czasami poczucie zagrożenia wyzwala nowe pokłady energii i nowe pomysły. Mam nadzieję, że tak będzie u nas.W końcu jak to ostatnio na każdym kroku krzyczy Judyta idzie WIOSNA

poniedziałek, 19 marca 2012

Zamiast

 Próbowałam nie myśleć o problemach, szczególnie o takich, na które nie mam zbyt dużego wpływu.
Żeby o nich nie myślec postawiłam na samorozwój i stąd nie mam czasu na bieganie po blogach i forach, ani na aktualizowanie bloga.
Niestety problemy nie chcą sobie zniknąc. Zycie śmieje się ze mnie  i próbuje sprowadzic mnie do parteru i przekonac, że szklanka jest do połowy pusta, a nie do połowy pełna jak do tej pory mi się wydawało.
Ale zamiast narzekac sobie Edyty Geppart posłucham:

wtorek, 21 lutego 2012

Dzień 21 - czego słucham przy tworzeniu

Najchętniej - CISZY. Niestety rodzinka mi nie pozwala - mąż od chwili wejścia do domu włącza radio, a ponieważ na parter mamy cały otwarty to siłą rzeczy słucham radia lub płyt wybranych przez mego męża. Nie jestem koneserem ani znawcą. Muzyka mi się podoba lub nie nie zależnie od nazwiska wykonawcy. Generalnie to nie umiem powiedziec kto jest trendy lub kto jest objawieniem roku. Z trudem udaje mi się zapamiętac nazwisko wykonawcy, gdy chcę kupic płytę mężowi lub nastolatkom z rodziny.

Przy robótkowaniu częściej oglądam telewizję lub przeglądam internet. Ostatnio odkryłam dobrodziejstwo audiobooków. Ostatnio wysłuchany audiobook to 3 tomy Cukierni pod Amorem, a ostatni nabytek to Sztuka ścigania się w deszczu - jeszcze nie przeczytany.
A w tle serial Amar en tiempos revueltos. Jakiś czas temu postanowiłam nauczyc się hiszpańskiego, ale moja nauka polega głównie na słuchaniu. Za szybko się w ten sposób pewnie nie nauczę, ale co tam - ot kolejna fanaberia.

Co do książki o hafcie to mam ją już od dawna - co najmniej 4 lata, więc nie wiem czy jest jeszcze dostępna w sprzedaży. 

poniedziałek, 20 lutego 2012

Tired

Zmęczona jestem.
Wczorajsze wyzwanie - zapasy.
Rozczaruję was - owszem włóczek mam sporo i próbuję na wszelkie sposoby je upchac, ale notorycznej bałaganiarze raczej ciężko to przychodzi. Ale sęk w tym, że większośc moich włóczek to akryliki i inne zaszłości sprzed lat. Nie jestem maniaczką kupowania - nie mogę sobie po prostu na to pozwolic. Dopiero ostatnio zaczęłam kupowac droższe włóczki, odkąd zaczęłam wierzyc, że cokolwiek fajnego uda mi się wydziergac.
Na zdjęciu tylko wycinek moich zapasów - włóczki szalowe:


oraz dzisiejsze zdjęcie - wykończenie:



Na zdjęciu kaptur Papriki. Został zszyty tzw. kitchenerem - coraz bardziej podoba mi się ta metoda. Jak będę robiła następnym razem to cyknę fotki krok po kroku jak się to robi.

niedziela, 19 lutego 2012

Craft Books, czyli książki związane z robótkami

Dziś dzień 18 wyzwania.
Mam sporą półeczkę książek związanych z robótkami - różnymi.
A o to moje ulubiona:
Pewnego dnia nauczę się haftowac:-)
Nie jest to niemożliwe. Moja babcia całe życie haftowała - zarabiała w ten sposób na chleb, mama też potrafi pięknie haftowac. Tylko mi nigdy nie starczało cierpliwości by się nauczyc haftu cieniowanego.

piątek, 17 lutego 2012

Dzień 17 - ostatnio używany wyrób własny

To takie moje wolne tłumaczenie.
Dzisiaj próbowałam sobie sama zrobic zdjęcie - widac mnie kawalątek tylko.
Białą chustę ostatnio noszę często (zrobiłam ją w lipcu), a sweterek też wrócił ostatnio do łask (znowu zima sprzyja gromadzeniu tłuszczyku)


Echa komentarzy czyli jeszcze o rosyjskim sposobie dziergania.
Tak i owszem, kiedy robimy tym sposobem dwa oczka razem to wychodzi odwrotnie niż w angielskim sposobie.
Same zobaczcie na filmiku:


A tak w ogóle to muszę pocwiczyc przytrzymywanie nitki palcem lewej ręki, bo w tej chwili za bardzo męczę prawą rękę w czasie robienia oczek lewych.

Jeszcze nie przecwiczyłam rosyjskiego kontynentalnego sposobu w ażurach, nie wiem czy się sprawdzi w moim przypadku, na razie "męczę" nowy sweterek Judysi.
Jesteście ciekawe jak wyjdzie? Ja też ;-)
O wstępnym projekcie już pisałam i pokazywałam próbkę. Teraz czas pokazac co wyszło z pierwszego motka
Mam tylko 4 motki i czarno to widzę, raczej mi nie wystarczy - mam nadzieję, że będę mogła dokupic.
Warkocze to nie jest to co lubię najbardziej, ponieważ wciąż myli mi się liczba rzędów, ale co tam, może uda się zrobic zanim się zniechęcę.

czwartek, 16 lutego 2012

Faktura

Dziś dzień 16 - faktura
 Przy okazji to zapowiedź mojego nowego sweterka TrioCable Jacket.

Echa komentarzy:

W końcu napisałam coś co wyzwoliło w Was chęc odezwania się na moim blogu :-)
Bardzo się z tego cieszę.
Oczywiście, dla wielu z was jest to oczywisty i naturalny sposób dziergania. Myślę, ze większośc osób, które nauczyły się robic na drutach od babci lub mamy, albo z książek i gazet - przedruków niemieckich - robi tzw. metodą kontynentalną. Tylko te osoby, które uczyły się angielskich stron, z internetu robią raczej metodą angielską, której podstawową różnicą jest trzymanie nitki w prawej ręce i nawijanie jej na drut.
Poza tym tak naprawdę nigdy mnie nie interesowało jaką metoda robię. O tym, że gdzieś tam ludzie robią inaczej niż ja dowiedziałam się tak jak pewnie większośc z Was z chwilą odkrycia  blogów i stron angielskich, amerykańskich.


Gazela i Kakanka słusznie zauważyły, że należy wykonywac też trochę inaczej oczka prawe - za nitkę położoną z tyłu drutu, a nie za przednią nitkę, bo wyjdą oczka przekręcone.
Czyli najlepiej robic jest tak:
I chyba właśnie chodzi o to robienie oczek prawych za tylną nitkę, gdy nazywana jest ta metoda kombinowaną. Znalazłam do tej pory 3 nazwy tej metody - rosyjska kontynentalna, wschodnioeuropejska kontynentalna i kombinowana kontynentalna.

Nie powiem, ręka mnie trochę boli i zajmuje mi trochę więcej czasu niż do tej pory, bo muszę bardziej uważac, by nie robic dawnym sposobem, ale myślę, że gra jest warta świeczki, szczególnie, że sweterek będzie robiony głównie ściegiem pończoszniczym.

Aha i ja nigdy nie okręcam nitki na serdecznym palcu lewej ręki, napięcie nitki reguluję przytrzymując nitkę pozostałymi 3 palcami

.I jeszcze zmieniając zupełnie temat. Nie pisałam Wam jeszcze, że mamy psa - od listopada- rasy mieszanej. Tak więc przedstawiam Odżiego






I jeszcze sama Judytka szaleje na śniegu: