Szukaj na tym blogu

czwartek, 7 stycznia 2010

Sweter serwetka

Taką nazwę zyskał ten sweterek na forum Maranciaki. Wszystko dlatego, że robi się go od środka na okrągło i jego podstawą jest wzór serwetki.
Miałam na niego już ochotę zeszłej jesieni, ale ponieważ wzór nie był do końca opracowany, a ja nie czułam się zbyt biegła w robieniu na drutach bez opisu, to nitka przeleżała do tej jesieni. Sweter powstał na przełomie października i listopada, tylko nie było kiedy zrobić zdjęcia.
W sumie to chodzę w nim tylko do pracy, bo jest bardzo ciepły.

Nie cierpię pozować do zdjęć, bo zawsze wychodzę z zamkniętymi oczami ... prawie zawsze ;-), ale ten sweterek na płasko wygląda beznadziejnie.

środa, 6 stycznia 2010

A co powiecie na takie wykorzystanie za małych rajstop?

Dzisiaj znowu o szyciu ciuszków dla dziewczynek. Tym razem mały recycling.
Potrzebna para za małych rajstop - na długości. Jak ktoś chce to może poświęcić i nowe.
Aby uszyć spódniczkę- bombkę potrzebny jest oczywiście jeszcze materiał.



Aby dowiedzieć się jak dokładnie wyczarować taką spódniczkę trzeba zajrzeć Tutaj (zdjęcie oczywiście pochodzi z tej strony)

A co zrobić z resztą rajstopek? ... podkolanówki, na przykład takie jak te:



Zdjęcie pochodzi STĄD


Bardzo żałuję, że nie mam ostatnio czasu na to by zająć się tymi wszystkimi spódniczkami.
Po pierwsze, obiecałam sobie, że najpierw muszę skończyć dwa projekty, by zająć się czymś nowym. Jeszcze niestety nie skończyłam.
Po drugie, zbliża się koniec semestru i czas wystawiania ocen, więc troszeczkę więcej mam do sprawdzania w domu.
Po trzecie, do 15 stycznia muszę złożyć sprawozdanie do Urzędu Miasta, by rozliczyć się z uzyskanej dotacji na prowadzenie przez Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Autyzmem Punktu Konsultacyjnego. (jak ja nie lubię tych papierków).

Ale nie byłabym sobą, gdybym nie poszperała trochę w necie ;-)

wtorek, 5 stycznia 2010

Fajne spódniczki dla dziewczynek - tutoriale

Ostatnio znalazłam fajne tutki w necie, jak uszyć ciekawe spódniczki małym dziewczynkom. I mam zamiar właśnie takie uszyć Judycie w najbliższym czasie. Wydają się być proste, a jednocześnie efektowne - o to one:

zdjęcie pochodzi oczywiście z tej STRONY
i jeszcze jedna:

Ta jest do zrobienia ze starych dżinsów.
Zdjęcie pochodzi z tej STRONY
I jeszcze jedna absolutnie cudowna:

Zdjęcie pochodzi z tej STRONY

poniedziałek, 4 stycznia 2010

O jedzeniu...

a raczej o nie jedzeniu dzisiaj będzie.

Kolejny raz zaczynam się odchudzać. Obrałam dietę dr Dąbrowskiej.
Pierwsza faza oczyszczenia powinna trwać 6 tygodni, jeszcze nigdy mi się nie udało wytrwać dłużej niż 2. W tej fazie je się tylko warzywa i owoce bez dodatku nabiału, tłuszczu, mięsa czy też węglowodanów.

Tak więc dzisiaj dzień zaczęłam od jabłka, banana i kawy. Od razu przyznaję, że to nie jest do końca zgodne z przykazaniami, bo kawa powinna pójść w odstawkę.

Najgorzej jest zwykle wieczorem, bo wtedy chce mi się najbardziej jeść z zimna. Pewnie będę musiała zacząć chodzić wcześniej spać ;-)

Mam do zrzucenia duuuuuuuuuuużo kilogramów, ale ile to na razie cicho sza.

niedziela, 3 stycznia 2010

Pierwsza sukieneczka

Miała być luźna sukieneczka z długimi rękawami. Po zmierzeniu dziecka tu i ówdzie znalazłam tylko wzór na bluzeczkę na rozmiar 140cm. Po pierwszej przymiarce stwierdziliśmy, że dziecko i tak przy tuszy wygląda jak słoniątko. Zapadła decyzja o dorobieniu paska. Niby wszystko pięknie ładnie. Ale dalej dziecko wygląda niekorzystnie, więc doszłam do wniosku, że zrezygnuję z bufiastych rękawów i tak o to wyszedł bezrękawnik. Z tyłu zapinany na dwa guziki i tutaj też problemy, bo automat nie chciał robić dziurek, za dużo warstw materiału i maszyna stawała dęba - zrobiłam więc ręcznie - tzn. w instrukcji maszyny taki sposób nazywa się ręcznym sposobem.
Sukieneczkę szyłam od zeszłej niedzieli, po troszeczku, dzisiaj kończyłam.
Tak o to wygląda na Judytce:



Do paseczka przyszyta jest kokarda maskująca przyszycie rzep, chociaż to chyba nie jest zbyt dobry sposób na zapięcie, bo mała od razu rozpina. Na szczęście dorobiłam też szlufki i nie jest tak łatwo zgubić pasek.

I jeszcze zdjęcie z tyłu:

A na koniec w wersji bez paska:


Mam w planie następny bezrękawnik - tym razem z polaru i 2 spódniczki, mam już prawie wszystko gotowe tylko trochę czasu potrzeba ;-)

sobota, 2 stycznia 2010

Przytulanka z szalika

Coś ciężko będzie zrealizować moje postanowienia.
Przede wszystkim jak na razie nici z ograniczenia komputera.
W Sylwestra kolejny raz popsułam sobie bloga i teraz staram się odtworzyć utracone linki. Rzecz w tym, że oprócz utraconych znajduję coraz więcej ciekawszych.
Dla osób szyjących, a raczej uczących się szyć świetny zbiór kursików dzisiaj znalazłam:
Sewing@CrafGosspi
a tam między innymi link do tutoriala z jednego z moich ulubionych blogów Make It and Love It

i tak powstała sówka z szalika (w środku wypełnienie z poduszki) i elementów z polaru.


Judytka początkowo stwierdziła, że sówce brak ust. Ale zaakceptowała moje tłumaczenie, że sówki mają tylko dzioby zamiast buzi i ptaszysko dostało buziaka, po czym obie poszły spać.



Echa komentarzy


Wybaczcie, że nie odpiszę każdemu z osobna, ale nie bardzo mi to wychodzi.

Bardzo mi jest miło, że podobają się Wam moje prace, szczególnie ostatnia torebka.

Niestety nie jestem tak doskonała i robotna jak stwierdziłyście w swoich komentarzach. Jestem przeciętną osobą, dobę mam taką samą jak wszyscy, a jeśli robię czegoś więcej (czyli robótek) tzn, że czegoś robię mniej ;-)
Myślę, że moje rodzina nie podziela Waszego zdania, a wręcz przeciwnie - mój średni syn uważa, że jestem okropną matką i przypomina mi o tym kilka razy dziennie. Wszystkie wady i niedociągnięcia mi wytknie, przede wszystkim to, że nie mam dla niego czasu, bo zajmuję się robótkami.

Tak sobie dzisiaj pomyślałam układając Judytkę do snu (która tylko kilka minut wcześniej wyprowadziła mnie odrobinkę z równowagi), że jakbym spotkała na swojej drodze złotą rybką to poprosiłabym tylko o 2 rzeczy:
1. Zdrowie dla mojej rodzinki, szczególnie dla Julka
2. i morze cierpliwości dla mnie

o to by moje dzieci były mniej pyskate i niegrzeczne już bym nieśmiała prosić, bo pewnie w końcowym rozliczeniu nic bym nie dostała tak jak zachłanna żona rybaka.

piątek, 1 stycznia 2010

Na dobry początek Nowego Roku

Rano rodzinka długo spała, więc zaczęłam dziubać coś nowego przy maszynie (druty niestety działały usypiająco - a Julek jako jedyny nie spał i musiałam choć trochę mieć go na oku).
Efekt dziubanki - taka o to torebka.



Mam nadzieję, że nowa właścicielka chociaż czasami jej użyje, przynajmniej do trzymania jakichś rupieci ;-)

PS. Chyba jeszcze w styczniu pobawię się w gazetę codzienną.