Szukaj na tym blogu

sobota, 5 grudnia 2009

Baktus Julka i czapka



W końcu prezentuję ukończonego baktusa
i czapkę Thorpe
Wydziergane z Puchatki ze starych zapasów. Baktus drutami 5,5 mm, a czapka chyba 4,00 ale już nie pamiętam.
Na zdjęciu Judysia, bo Julek nie ma cierpliwości do pozowania i rozbiera się zanim zdążę pstryknąć zdjęcie. Co innego jakbyśmy gdzieś wychodzili, ale po co siedzieć w czapce i szaliku w domu.
Nie dorobiłam żadnych wiązań przy czapce, ani też pomponików przy szaliku, bo niestety Julek ma słabość do takich "drobiazgów" i za długo by to nie pozostało na swoim miejscu.
Chyba zrobię mu jeszcze drugi komplet z jakiejś cieplejszej nitki, bo puchatka nie wydaje mi się zbyt dobra na mrozy. Poza tym sądząc po zainteresowaniu Judytki tym kompletem, to i dla niej będę musiała wydziergać coś podobnego.

piątek, 4 grudnia 2009

Powrót - Victoria Hislop




Po tę książkę sięgnęłam tylko dlatego, że w krótkiej notce na okładce pojawiło się nazwisko Federico Garcia Lorca. O samym Lorce nie dowiedziałam się zbyt wiele z tej książki, ale o Hiszpanii rozdartej przez wojnę domową dość sporo.

Opowieść rozpoczyna się, gdy 30-to ponad letnia Angielka wyjeżdża do Grenady na kurs tańca. Na co dzień chłodna i powściągliwa kobieta zmienia się pod wpływem tańca, taniec staje się jej ogromną pasją. W Granadzie odwiedza pewien bar, którego właściciel opowiada historię rodziny młodej dziewczyny o imieniu Mercedes, o ich dramatycznych losach i o poszukiwaniach ukochanego.

Jest to historia o dramatycznej miłości, o umiłowaniu tańca i o docieraniu do swoich korzeni.

Polecam serdecznie.

czwartek, 3 grudnia 2009

I znowu o wyrobach dla dzieci

Z grudniowej Sandry podobają mi się tylko 2 modele




ale będą musiały postać w przydługiej kolejce.


W zeszłym roku na poprzednim blogu pokazywałam ciuszki dziecięce, które mi się bardzo podobają i które bym chętnie wydziergała dla Judysi.
Wyszło tak a nie inaczej i wcale nie zrobiłam ich, ale wciąż mam na nie ochotę.
Kto chce pooglądać i powspominać ze mną zapraszam:
Letni żakiecik szydełkowo-drutowy zostawiłam sobie robótkę na następne lato
Sukieneczka cały czas mam zamiar ją zrobić, szkoda że raczej nie zdążę przed Bożym Narodzeniem.
A tu różne różności

W tym roku do kolejki dołączyło się jeszcze kilka
1. Playful stripes cardigan wg NeverNotKnitting - nie bedę zamieszczała cudzych zdjęć, więc sobie zaglądnijcie i poglądajcie sami. Sweterek mam zamiar robić bez opisu a na podstawie zdjęć, kupiłam już nawet na niego włóczkę w Zamotane u Uli.
2. Tunika o nazwie Sprite wg Anadiomena
3. I jeszcze rozkoszny sweterek z owieczkami wg Looking Glass Knits - opis sweterka jest na niemowlaka, ale mam ochotę powalczyć i powiększyć. Tylko czy nie skończy się na chęciach?

A zaczęłam robić zupełnie inny sweter zwany Baby Surprise Jacket i robię go wg wskazówek Splocika. Nie wiem jak wyjdzie, bo proporcję 3-letniej wyrośniętej panienki są inne niż dzidzusia i podejrzewam, że będę musiała dosztukowywać rękawy, albo bedzię nosiła 3/4. Jakieś zdjątko pokażę, jak już będzie coś widać.

To tylko czubek góry lodowej, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia i dochodzą wzory dla Julka i dla mnie - moi mężczyźni zażyczyli sobie tylko czapek i szalików, w swetrach raczej nie chodzą, więc przynajmniej jeden kłopot mniej.


I jeszcze tylko na koniec fotka spódnicy jaką uszyłam dziecku w sobotę, żebyśmy mogli iść do znajomych, bo oczywiście wycieczka po sklepach skończyła się klapą.
Uszycie tej spódniczki jest proste jak budowa cepa, bo to tylko dwa prostokąty zszyte ze sobą, ale ponieważ o koronce pomyślałam na końcu, a jak to zrobić, by powstała zakładka i nie marszczyła się podczas przyszywania sztywnej koronki do rozciągliwego sztruksu, zabrało mi trochę czasu i nie obyło się bez prucia. W sumie jestem zadowolona ze spódniczki i wkrótce powstanie pewnie kolejna.
W realu kolor to ciemny róż, może fuksja.





I bardzo dziękujemy za życzenia urodzinowe dla Judysi, Alu tobie też życzę wszystkiego najlepszego, oraz za życzenia powrotu Julka do pełnej sprawności.

środa, 2 grudnia 2009

Wygrana i ... będzie prucie

Dzięki Waszym komentarzom Misia Pysia wygrała konkurs organizowany przez Edit. Cieszę się ogromnie i czekamy na nowego kolegę Misi Marcinka.


Od początku września robiłam sobie komplet jesienny. Dwa razy robiłam coś a'la ponczo i mitenki. Biedziłam się nad nimi, żeby dwie wyszły choć trochę podobne do siebie.
Skończyłam ponad tydzień temu, ale nawet nitek nie schowałam, bo wciąż nie byłam przekonana. Dzisiaj podjęłam ostateczną decyzję - pruję. W mitenkach czuję się śmieszni - ciepło w dłonie, a paluchy gołe, w ocieplaczu jest mi niewygodnie. Zwykle chodzę ze sporą torbą lub plecaczkiem, więc nijak ten ocieplacz nie będzie mi pasował. W pracy, też odpada, bo jak pisze na tablicy lub pokazuję coś to ręce wciąż pracuję góra dół i ocieplacz jeździł by sobie jak chciał i wnerwiał mnie tylko. Można to było przewidzieć zanim zaczęłam robić. Cóż człowiek uczy się na własnych błędach.



Zdjęcie tylko dla udokumentowania, że coś tam robiłam.



Dzisiaj zabieram się do prucie i albo zrobię sobie z tego kamizelkę robioną w jednym kawałku, albo sweter dla Judytki. Tylko beret mi zostanie, a do niego dorobię swoją wersję Baktusa.

wtorek, 1 grudnia 2009

Jeden post na blogu dziennie do końca roku ;-)

Zobaczymy czy się uda.

Dzisiaj bez zdjęć.
Głównie o Julku.


Dzisiaj byliśmy na kontroli, ma zdjętą szynę - w między czasie połamał dwie gipsowe i zafundowaliśmy mu stabilizator, którego zresztą nie mogliśmy się doczekać, bo sklep miał kłopot ze sprowadzeniem z magazynu.
Niby powód do radości - zdjęta szyna, ale ucieka mu kolanko do tyłu i nie powinien forsować nogi. Ta, łatwiej powiedzieć niż zrobić.
Ale w końcu jutro Julek po ponad 2 tygodniach wraca do przedszkola.
Już mu się nudziło w domu, mam nadzieję, że pójdzie z ochotą, chociaż na początku ominą go zajęcia ruchowe - pewnie nie wszystkie, ale jednak.
Lekarz twierdzi, że przez 2 tygodnie ma prawo jeszcze troszkę utykać i kolanko może lecieć do tyłu, ale w miarę upływu czasu powinno się wyrównać.



O robótkach innym razem.

I jeszcze chcę Wam serdecznie podziękować za liczne komentarze dotyczące Misi Pysi.

Misia Pysia została nie przez przypadek opublikowana na blogu 20 listopada, to dzień urodzin mojej córeczki. Dlatego też bardzo mi zależało, żeby misiaczek spodobał się malutkiej. Nie mogliśmy zrobić przyjęcia urodzinowego, bo Judytka była chora (pech nie opuszcza nas w tym roku), więc chciałam, żeby dostała miłą zabawkę.


PS. Jeden post na blogu dziennie to w ramach NaBloPoMo http://www.nablopomo.com/

poniedziałek, 30 listopada 2009

Kreatywne kobiety - kolejne wyróżnienia

Takie wyróżnienie dostałam od Ameise oraz Splocika


otrzymałam też wyróżnienie


od Monotemy

Dziękuję Wam serdecznie.

Postanowiłam przekazać to wyróżnienie kreatywnym dziewczynom z forum Po godzinach


Martali - założycielce forum
Kasi_ol
Marience
Migotce/Nubik
Joanie
Ifonie
Dorin
Silliannie
Katta
Bachud
Wioli
Anniegmatic
Bittersweet
Gazanii
Moonaxie
Mimi
Nikyi i jej szmatce łatce
Malagi



czwartek, 26 listopada 2009

Judysia i misia

Zdjęcie zrobiłam wczoraj wieczorem, więc jest troszeczkę ciemne. Musiałam koniecznie uwiecznić jak zasnęła moja mała pannica.
Troszkę było mi smutno, że misiaczek przegrywa batalię z reklamowanym pieskiem Fisher Price - odkąd leci ta reklama w mini mini, dziecko wyciągnęło dawno zapomnianego pieska i musiałam włożyć baterie i teraz to jest zabawka nr 1.





Cyrylla pytała, czy będą kolejne misie, na razie powstało tylko kolejne ubranko. Romantyczna sukienka nie bardzo podobała się Judysi, chyba dlatego, że za bardzo przykrywała rączki i dziecko zażyczyło sobie nowego ubranka. Tym razem padło na spodenki ogrodniczki - przyznaję, że takie gatki widział u któreś z dziewczyn dziergających misie.