Szukaj na tym blogu

środa, 10 czerwca 2015

Wspólne dzierganie i czytanie 81

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasze blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. *


Mam nadzieję, że mimo tego iż za oknami lato, to macie czas na czytanie książek i dzierganie. 

Już jakiś czas temu pokazywałam Wam, że zaczęłam nową chustę i postanowiłam do niej powrócić w związku z moim nowym wyzwaniem 12 chust lub szali w jeden rok. Póki co przerobiłam tylko kilka oczek na dzierganiu w miejscach publicznych, które już zrobiłyśmy sobie w sobotę. 

Skończyłam też czytać Krawędź wieczności,

czyli 3 tom Trylogii Stulecia. Ten tom dotyczył drugiej połowy XX wiek, opisywał walkę o prawa obywatelskie w USA, a przy tym również szalone lata 60-te w świecie muzyki, filmu i telewizji. W Niemczech ukazane były losy rodzin rozdzielonych przez mur berliński od jego powstania aż do upadku, a w Rosji (a raczej w ZSRR) okres do pierestrojki Gorbaczowa. Były też fragmenty poświęcone Polsce i tworzeniu się Solidarności, a Jaruzelski został nazwany krwawym tyranem (jakoś wcześniej nigdy o nim tak nie pomyślałam). 
I muszę stwierdzić, że bardzo mi spodobała się ta część na równi z pierwszą. A dzisiaj nie mogłam skupić się na pisaniu tego wpisu, bo akurat mąż włączył w TV obrady Sejmu i polską aferę wycieku poufnych danych z prokuratury i stwierdziłam, że chyba lepiej tylko czytać o ciekawych czasach niż w takich żyć.  

Zaczęłam też wczoraj popołudniu czytać Sekretny Język Kwiatów

(tzn. zaczęłam go czytać już wcześniej, ale chyba jakoś mało przytomnie, bo musiałam wrócić do pierwszej strony) i wsiąkłam. Fakt, że książka jest pisana prostym językiem, więc czyta się ją łatwo, ale gdyby nie to, że trzeba rano wstawać do pracy to pewnie, bym się od niej nie oderwała dopóki bym nie skończyła. Czytam, tak czytam i stwierdzam, że prawie wszystkie moje ulubione kwiaty mają niezbyt korzystne znaczenie:  hortensja - beznamiętność (cokolwiek to znaczy, kojarzy się źle), piwonia - złość, mieczyk - łamiesz mi serce,oset - mizantropia, czyli niechęć i nienawiść do ludzkości, chociaż aster to cierpliwość a moja ukochana chryzantema to prawda. 
Tak bardzo intryguje mnie jak zakończy się ta książka, że wciąż muszę się powstrzymywać, by nie przejrzeć ostatnich stron, ale nie chcę sobie popsuć zakończenia. 

A teraz już zapraszam Was na 


 
   


   

PS. Jeśli podobał Ci się ten post, bardzo proszę udostępnij go na facebooku lub w google+ lub twitnij - wystarczy kliknąć w którąś z ikonek poniżej tego wpisu.


czwartek, 4 czerwca 2015

12 chust lub szali w jeden rok - March Shawl w wersji small

Chusta wydziergana już dawno, ale jak to u mnie mistrzyni przeciągania wszystkiego w czasie, fotki zostały zrobione dopiero w zeszłym tygodniu.

Ta chusta to młodsza siostra mojej chusty March MKAL Shawl, którą w marcu robiłyśmy razem. A w sumie to chusta, która służyła za tło do tamtego banerka i została wykonana w dość kontrastowych jak dla mnie kolorkach.
Zużyłam na nią tylko 2 motki włóczki Holst SuperSoft po jednym w każdym kolorze.





Osoby, które zapisały się na mój newsletter przed ostatnią niedzielą otrzymały wzór małej chusty March Shawl w pdf .

I tylko w takiej formie ta chusta będzie dostępna. Czyli jeśli chciałabyś mieć ten wzór w formie pdf, zapisz się na mój newsletter - formularz w kolumnie po prawej stronie. 





Od dłuższego czasu już chodziło to za mną, ale ponieważ ręka odmawiała mi posłuszeństwa, to nie śmiałam tego proponować.

Ale postanowiłam jednak zaproponować Wam zabawę pt. 12 chust lub szali w jeden rok. 

Zabawa zaczyna się w czerwcu 2015 roku i kończy się w maju 2016 roku. Co miesiąc robimy jedną chustę lub szal i pod koniec miesiąca zamieszczamy linki pod moim postem poświęconym wyzwaniu.
Założyłam również grupę na fejsbuku, do której serdecznie Was zapraszam - 12 chust lub szali w jeden rok

To jak, macie ochotę się przyłączyć?



środa, 3 czerwca 2015

Wspólne dzierganie i czytanie 80

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasze blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. *



Tydzień temu pisałam, że czytam 6 książek i teraz próbuję po kolei się z nimi rozprawić.
 Jakiś czas temu pisałam co zrobić by więcej czytać.  Ale i tak wciąż czytam mniej niż bym chciała. Głównie dlatego, że  jakoś dziwnym trafem zawsze znajdę  czas na odpalenie komputera i przeserfuwanie netu tam i z powrotem. A potem wieczorem najczęściej nie jestem w stanie przeczytać więcej niż 2-3 stron. 
Dlatego też w czerwcu w ramach pracy nad nawykami postanowiłam wyrobić sobie nawyk sięgania po książkę zanim odpalę komputer po powrocie z pracy. Być może półgodziny, które zamierzam na to poświęcić to niewiele, ale zawsze więcej niż nic. Mogę się zresztą założyć, że nie rzadko czas czytania będzie dłuższy kosztem zbijania bąków na fejsie. 

Jak widać na załączonym obrazku (mam nadzieję, że widać, chociaż zdjęcie dość ciemne wyszło) czytam Krawędź Wieczności. Ponieważ nie wiem, gdzie skończyłam (Kindle zwykle "zapamiętuje" miejsce, w którym ostatnio się czytało, ale pewnie niechcący przeszłam do początku i tak już zostało), to próbując znaleźć ten moment powtarzam sobie fragmenty.  I tak przy tym zastanawiam się, czy zwykli ludzie żyjący w latach 60 realnie odczuwali groźbę wojny nuklearnej. Muszę popytać rodziców. 

A na froncie robót zamiast dziergania powstaje powoli nowy obrazek w stylu, który pokazywałam wczoraj.

A teraz zapraszam Was na 



   


   

PS. Jeśli podobał Ci się ten post, bardzo proszę udostępnij go na facebooku lub w google+ lub twitnij - wystarczy kliknąć w którąś z ikonek poniżej tego wpisu.

wtorek, 2 czerwca 2015

Dopuść swoje wewnętrzne dziecko do głosu

Co robią kobiety, kiedy mają niespodziewani wolny dzień i nie muszą iść do pracy?

Albo idą na zakupy, albo poświęcają dzień na "zaległe" sprzątanie. 

Wczoraj miałam właśnie taki dzień wolny, a że przypadał akurat w Dzień Dziecka, to postanowiłam poświęcić go swojemu wewnętrznemu dziecku, bo dzieci osobiste (te najmłodsze) świętowały już od soboty w domu, a w poniedziałek w szkołach, a ten starszy ma Dzień Dziecka każdego dnia, bo wakacje zaczęły się wraz z ostatnim egzaminem maturalnym w drugiej połowie maja. 

Najpierw były zakupy we własnej szafie, gdzie znalazły się farby akwarelowe, tusz i papier do akwareli, a potem poleciałam jeszcze na zakupy do księgarni, by kupić piórko ze stalówką i rozpoczęła się zabawa. 

Najpierw narysowałam esy floresy z angielskiego zwane doodles piórkiem i tuszem, a potem pokolorowałam moją kolorowankę farbami. 

Śmiałam się przy tym do rodziny, że od razu widać, że jako dziecko niezbyt często miałam okazję malować, bo  cieszyłam się jak głupia przy zwykłym pacaniu i mieszaniu kolorów.



Na żywo bardziej mi się podoba niż na zdjęciach ;-)

I wieczorem jeszcze zaczęłam rysowanie drugiego obrazka, który dokończyłam dzisiaj po pracy. 


Moje wewnętrzne dziecko się rozochociło i chciałoby więcej, więc pewnie jeszcze powstaną jakieś obrazeczki.

Na szczęście po takim malowaniu nie ma zbyt wiele sprzątania.

A wy czasami dopuszczacie do głosu swoje wewnętrzne dziecko?

PS. Cały czas można zapisać się na mój newsletter, formularz zapisu jest w kolumnie po prawej stronie. Jeśli zapisałyście się na newsletter przed niedzielą (a newsletter wysyłałam bardzo późno w nocy, bo miałam trochę problem z ogarnięciem wszystkiego), a nie dostałaś pierwszego numeru to znaczy, że nie potwierdziłaś subskrypcji.

sobota, 30 maja 2015

Sobotnie link party u Maknety

Witajcie serdecznie w ten sobotni wieczór. Tydzień temu nie było linkowania, ale dzisiaj się poprawiam.

Sama mogę zaprosić Was tylko na bajaderki, które pokazywałam już wczoraj


A teraz zapraszam Was już na Sobotnie link party



Zasady zabawy:

Jeśli tylko macie ochotę możecie dodać link do JEDNEGO  lub DWÓCH wpisów z 

OSTATNICH DWÓCH TYGODNI,

 które uważacie za ciekawe.



♥ Może napisałyście tutorial, sfotografowałyście skończoną robótkę lub ugotowany obiad, a może napisałyście ciekawy artykuł na dowolny temat i chciałybyście zaprezentować go również osobom odwiedzającym mojego bloga. 

♥ Wystarczy dodać link pod tym postem klikając w niebieski przycisk "Add Your Link"

♥ Zapraszam serdecznie do zaglądania do osób, które biorą udział w linkowaniu i pozostawianiu komentarzy.

******************************************************
Przegląd minionych dwóch tygodni



  
 Agnieszka nie tylko pięknie ozdabia meble, ale tworzy również biżuterię




oraz szydełkowy pojemnik


Anetta z Jamiołowa zaprasza nas na wycieczkę do Liwadii koło Jałty. 



I oczywiście niezawodna Beata podzieliła się z nami wskazówkami Jak pisać post, gdy brakuje weny i pomysłu. 

   


   


PS. Jeśli podobał Ci się ten post, bardzo proszę udostępnij go na facebooku lub w google+ lub twitnij - wystarczy kliknąć w którąś z ikonek poniżej tego wpisu.

piątek, 29 maja 2015

Klub Miłośniczek Czekolady i bajaderki

Po "Klub Miłośniczek Czekolady" autorstwa Carole Matthews oczywiście sięgnęłam ze względu na kuszący tytuł i  okładkę, której trudno się oprzeć. W końcu należę do klubu Anonimowych Czekoladoholików.


klub miłośników czekolady, bajaderki

Główną bohaterką jest Lucy Lombard, niezbyt pracowita sekretarka (przypominała mi przez to bohaterkę Dziennika Bridget Jones) na zastępstwo pracująca w szowinistycznej firmie, mająca szalenie przystojnego szefa, a oprócz tego, a może przede wszystkim faceta, który nie lubi zobowiązań i który oczywiście łamie jej serce. Lucy uwielbia czekoladę i zawsze w biurku lub torebce ma cały zapas Twixów i M&Msów, a na lunch oraz spotkania z przyjaciółkami zawsze chodzi do Czekoladowego Nieba, w którym zajada się ręcznie robionymi pralinkami. 

Czekoladowe Niebo to siedziba Klubu Miłośniczek Czekolady. W tym właśnie miejscu Lucy poznała pozostałe członkinie sekty:  bogatą, samotną i nieustająco miłą Autumn Fielding, młodą, niespełnioną matkę Nadię Stone oraz kobietę sukcesu Chantal Hamilton, która ma problemy ze swoim beznadziejnie bogatym i przystojnym mężem.  

Początkowo jakoś ciężko było mi się wciągnąć w perypetie kolejnej czwórki papużek nierozłączek (odkąd świat podbił "Seks w wielkim mieście" w większości babskich książek pojawiły się kwartety), szczególnie że zaczynało się klasycznie od zemsty zdradzonej kobiety. Jednakże już po kilkunastu stronach zaczęłam się wczuwać w klimat historii, a przede wszystkim zaczęłam się odprężać i chwilami śmiać się głośno w czasie czytania. I w rezultacie po dwutygodniowych podchodach przeczytałam 400 stron w jedno popołudnie. 

Tak więc jeśli szukacie lektury łatwej i przyjemniej, pomagającej się odprężyć, która wbrew pozorom nie zmusza do ciągłego sięgania po coś słodkiego to polecam "Klub Miłośniczek Czekolady", aczkolwiek nie sądzę, żebym była aż taką fanką by sięgnąć po kontynuację czyli "Dietę Miłośniczek Czekolady". 



bajaderki, słodki wieczór, przepis na bajaderki

A do lektury na #słodkiwieczór proponuję bajaderki. 

,Wiem noc już ciemna, ale można przygotować je  z rana i wieczorem oddać się słodkiej lekturze przy deserze.
Początkowo chciałam zrobić własne czekoladki, ale troszkę zniechęciło mnie poszukiwanie (oczywiście poszukiwanie w moim własnym domu, bo wiem, że kupiłam, ale nie pamiętam gdzie je schowałam) odpowiednich (czyli silikonowych) foremek.

Bajaderki robi się bardzo szybko, z półproduktów.  Moja porcja jest dość spora, bo straszne łasuchy z nas są. 


Składniki:

* 2 opakowania biszkoptów (po 120g) - mogą też być herbatniki
* 30 - 50g masła
* tabliczka gorzkiej czekolady
* bakalie
* słoik (250ml) dżemu niskosłodzonego
* wiórki kokosowe lub posypka czekoladowa do obtoczenia kuleczek

Wykonanie:

* Biszkopty pokruszyć - moje zostały pokruszone prawie na proszek
* Masło rozpuścić w garnuszku, zdjąć z ognia i dorzucić połamaną czekoladę. Mieszać aż czekolada się rozpuścić
* Do pokruszonych ciastek dodać rozpuszczoną czekoladę, dosypać bakalie i wymieszać wszystko z dżemem
* Z masy uformować kuleczki, obtoczyć w wiórkach lub posypce (możne też użyć drobno posiekanych orzechów) i wstawić na co najmniej 30 minut do lodówki.

Smacznego!

"Zapomnijcie o brylantach. Na pewno odkryjecie, że to czekolada jest najlepszym przyjacielem dziewczyny" Carole Matthews 



PS. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś zapraszam do zapisania się na mój newsletter, w niedzielę wyślę pierwszy numer z małą niespodzianką w prezencie. Przypominam, że aby otrzymać newsletter należy potwierdzić zapis, na podany przez Was email przyjdzie wiadomość z prośbą o potwierdzenie zapisu, jeśli nie dostałyście takiej wiadomości, sprawdźcie spam. 


 


 


 


 


 

środa, 27 maja 2015

Wspólne dzierganie i czytanie 79

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasze blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. *


Dzisiaj nie ma dziergania, a same czytanie. Nie dziergam od ponad tygodnia, żeby w końcu ręce dać naprawdę odpocząć, wystrzegam się też operowania myszką komputerową (uczę się obsługi komputera lewą ręką), a także wszelkich innych czynności obciążających rękę typu noszenie ciężkich zakupów.  

A że jestem typem osoby, która łapie wiele srok za ogon, to teraz zaczynam wciąż to nowe książki. W chwili obecnej mam w "czytaniu" 6 pozycji. "Historia Impresjonizmu" to książka, której tytuł mówi wszystko. Jeszcze nie skończyłam Napoleona Hilla "Myśl i bogać się" oraz "The 100$ Startups", które czytam od kilku miesięcy, a już zaczęłam "Lifehacker. Jak żyć i  pracować z głową." autorstwa Adama Pash i Giny Trapani. Jest to książka autorów znanej strony Lifehacker. A czym jest lifehacking? To korzystanie z różnego rodzaju sprytnych rozwiązań, które mają ułatwiać i przyspieszać wykonywanie różnych czynności począwszy od obierania owoców a skończywszy na porządkowaniu poczty elektronicznej. Ja póki co skupiłam się na przeczytaniu pierwszego rozdziału poświęconego właśnie porządkowaniu poczty elektronicznej, tworzeniu przejrzystych folderów tak by korzystanie z pęczniejącej poczty było efektywne. Ta pozycja to akurat w moim przypadku książka - podręcznik bardziej, bo staram się czytać i na bieżąco wykonywać zalecane czynności. Następny rozdział będzie dotyczył porządków w komputerze. Tu też mam sporo grzeszków na sumieniu i muszę zadbać, by mój laptopik nie padł (a prawie 5 lat już ma).
A żeby nie było, że skupiam się na samych poradnikach, to zaczęłam czytać "Sekretny język kwiatów" i wtedy przypomniało mi się, że przecież nie skończyłam jeszcze czytać trzeciego tomu Trylogii Stulecia czyli "Krawędzi wieczności" Kena Folletta. 

A wkrótce mam nadzieję napisać parę słów o dwóch innych książkach, które przeczytałam w tym tygodniu. 

A teraz zapraszam Was na 





 
   


   

PS. Po tylu latach pisania bloga postanowiłam stworzyć newsletter. Będę wysyłała do osób, które zapiszą się takie prywatne liściki nie częściej niż raz w tygodniu i za każdym razem będę miała dla Was drobną niespodziankę. Pierwszy numer już w niedzielę. 

Zapisać się jest bardzo łatwo, wystarczy wpisać poniżej swój adres email oraz swoje imię, a następnie sprawdzić pocztę i potwierdzić chęć otrzymywania wiadomości ode mnie. 

Zapraszam Was serdecznie. 
 


PS2. Jeśli podobał Ci się ten post, bardzo proszę udostępnij go na facebooku lub w google+ lub twitnij - wystarczy kliknąć w którąś z ikonek poniżej tego wpisu.