Najchętniej - CISZY. Niestety rodzinka mi nie pozwala - mąż od chwili wejścia do domu włącza radio, a ponieważ na parter mamy cały otwarty to siłą rzeczy słucham radia lub płyt wybranych przez mego męża. Nie jestem koneserem ani znawcą. Muzyka mi się podoba lub nie nie zależnie od nazwiska wykonawcy. Generalnie to nie umiem powiedziec kto jest trendy lub kto jest objawieniem roku. Z trudem udaje mi się zapamiętac nazwisko wykonawcy, gdy chcę kupic płytę mężowi lub nastolatkom z rodziny.
Przy robótkowaniu częściej oglądam telewizję lub przeglądam internet. Ostatnio odkryłam dobrodziejstwo audiobooków. Ostatnio wysłuchany audiobook to 3 tomy Cukierni pod Amorem, a ostatni nabytek to Sztuka ścigania się w deszczu - jeszcze nie przeczytany.
A w tle serial Amar en tiempos revueltos. Jakiś czas temu postanowiłam nauczyc się hiszpańskiego, ale moja nauka polega głównie na słuchaniu. Za szybko się w ten sposób pewnie nie nauczę, ale co tam - ot kolejna fanaberia.
Co do książki o hafcie to mam ją już od dawna - co najmniej 4 lata, więc nie wiem czy jest jeszcze dostępna w sprzedaży.
Szukaj na tym blogu
wtorek, 21 lutego 2012
poniedziałek, 20 lutego 2012
Tired
Etykiety:
miesiąc zdjęc krafciarskich
Zmęczona jestem.
Wczorajsze wyzwanie - zapasy.
Rozczaruję was - owszem włóczek mam sporo i próbuję na wszelkie sposoby je upchac, ale notorycznej bałaganiarze raczej ciężko to przychodzi. Ale sęk w tym, że większośc moich włóczek to akryliki i inne zaszłości sprzed lat. Nie jestem maniaczką kupowania - nie mogę sobie po prostu na to pozwolic. Dopiero ostatnio zaczęłam kupowac droższe włóczki, odkąd zaczęłam wierzyc, że cokolwiek fajnego uda mi się wydziergac.
Na zdjęciu tylko wycinek moich zapasów - włóczki szalowe:
oraz dzisiejsze zdjęcie - wykończenie:
Na zdjęciu kaptur Papriki. Został zszyty tzw. kitchenerem - coraz bardziej podoba mi się ta metoda. Jak będę robiła następnym razem to cyknę fotki krok po kroku jak się to robi.
Wczorajsze wyzwanie - zapasy.
Rozczaruję was - owszem włóczek mam sporo i próbuję na wszelkie sposoby je upchac, ale notorycznej bałaganiarze raczej ciężko to przychodzi. Ale sęk w tym, że większośc moich włóczek to akryliki i inne zaszłości sprzed lat. Nie jestem maniaczką kupowania - nie mogę sobie po prostu na to pozwolic. Dopiero ostatnio zaczęłam kupowac droższe włóczki, odkąd zaczęłam wierzyc, że cokolwiek fajnego uda mi się wydziergac.
Na zdjęciu tylko wycinek moich zapasów - włóczki szalowe:
oraz dzisiejsze zdjęcie - wykończenie:
Na zdjęciu kaptur Papriki. Został zszyty tzw. kitchenerem - coraz bardziej podoba mi się ta metoda. Jak będę robiła następnym razem to cyknę fotki krok po kroku jak się to robi.
niedziela, 19 lutego 2012
Craft Books, czyli książki związane z robótkami
Etykiety:
miesiąc zdjęc krafciarskich
Dziś dzień 18 wyzwania.
Mam sporą półeczkę książek związanych z robótkami - różnymi.
A o to moje ulubiona:
Pewnego dnia nauczę się haftowac:-)
Nie jest to niemożliwe. Moja babcia całe życie haftowała - zarabiała w ten sposób na chleb, mama też potrafi pięknie haftowac. Tylko mi nigdy nie starczało cierpliwości by się nauczyc haftu cieniowanego.
Mam sporą półeczkę książek związanych z robótkami - różnymi.
A o to moje ulubiona:
Pewnego dnia nauczę się haftowac:-)
Nie jest to niemożliwe. Moja babcia całe życie haftowała - zarabiała w ten sposób na chleb, mama też potrafi pięknie haftowac. Tylko mi nigdy nie starczało cierpliwości by się nauczyc haftu cieniowanego.
piątek, 17 lutego 2012
Dzień 17 - ostatnio używany wyrób własny
Etykiety:
dla dziecka,
druty,
miesiąc zdjęc krafciarskich,
ubrania
To takie moje wolne tłumaczenie.
Dzisiaj próbowałam sobie sama zrobic zdjęcie - widac mnie kawalątek tylko.
Białą chustę ostatnio noszę często (zrobiłam ją w lipcu), a sweterek też wrócił ostatnio do łask (znowu zima sprzyja gromadzeniu tłuszczyku)
Echa komentarzy czyli jeszcze o rosyjskim sposobie dziergania.
Tak i owszem, kiedy robimy tym sposobem dwa oczka razem to wychodzi odwrotnie niż w angielskim sposobie.
Same zobaczcie na filmiku:
A tak w ogóle to muszę pocwiczyc przytrzymywanie nitki palcem lewej ręki, bo w tej chwili za bardzo męczę prawą rękę w czasie robienia oczek lewych.
Jeszcze nie przecwiczyłam rosyjskiego kontynentalnego sposobu w ażurach, nie wiem czy się sprawdzi w moim przypadku, na razie "męczę" nowy sweterek Judysi.
Jesteście ciekawe jak wyjdzie? Ja też ;-)
O wstępnym projekcie już pisałam i pokazywałam próbkę. Teraz czas pokazac co wyszło z pierwszego motka
Dzisiaj próbowałam sobie sama zrobic zdjęcie - widac mnie kawalątek tylko.
Białą chustę ostatnio noszę często (zrobiłam ją w lipcu), a sweterek też wrócił ostatnio do łask (znowu zima sprzyja gromadzeniu tłuszczyku)
Echa komentarzy czyli jeszcze o rosyjskim sposobie dziergania.
Tak i owszem, kiedy robimy tym sposobem dwa oczka razem to wychodzi odwrotnie niż w angielskim sposobie.
Same zobaczcie na filmiku:
A tak w ogóle to muszę pocwiczyc przytrzymywanie nitki palcem lewej ręki, bo w tej chwili za bardzo męczę prawą rękę w czasie robienia oczek lewych.
Jeszcze nie przecwiczyłam rosyjskiego kontynentalnego sposobu w ażurach, nie wiem czy się sprawdzi w moim przypadku, na razie "męczę" nowy sweterek Judysi.
Jesteście ciekawe jak wyjdzie? Ja też ;-)
O wstępnym projekcie już pisałam i pokazywałam próbkę. Teraz czas pokazac co wyszło z pierwszego motka
Mam tylko 4 motki i czarno to widzę, raczej mi nie wystarczy - mam nadzieję, że będę mogła dokupic.
Warkocze to nie jest to co lubię najbardziej, ponieważ wciąż myli mi się liczba rzędów, ale co tam, może uda się zrobic zanim się zniechęcę.
czwartek, 16 lutego 2012
Faktura
Etykiety:
druty,
miesiąc zdjęc krafciarskich
Dziś dzień 16 - faktura
Przy okazji to zapowiedź mojego nowego sweterka TrioCable Jacket.
Echa komentarzy:
W końcu napisałam coś co wyzwoliło w Was chęc odezwania się na moim blogu :-)
Bardzo się z tego cieszę.
Oczywiście, dla wielu z was jest to oczywisty i naturalny sposób dziergania. Myślę, ze większośc osób, które nauczyły się robic na drutach od babci lub mamy, albo z książek i gazet - przedruków niemieckich - robi tzw. metodą kontynentalną. Tylko te osoby, które uczyły się angielskich stron, z internetu robią raczej metodą angielską, której podstawową różnicą jest trzymanie nitki w prawej ręce i nawijanie jej na drut.
Poza tym tak naprawdę nigdy mnie nie interesowało jaką metoda robię. O tym, że gdzieś tam ludzie robią inaczej niż ja dowiedziałam się tak jak pewnie większośc z Was z chwilą odkrycia blogów i stron angielskich, amerykańskich.
Gazela i Kakanka słusznie zauważyły, że należy wykonywac też trochę inaczej oczka prawe - za nitkę położoną z tyłu drutu, a nie za przednią nitkę, bo wyjdą oczka przekręcone.
Czyli najlepiej robic jest tak:
I chyba właśnie chodzi o to robienie oczek prawych za tylną nitkę, gdy nazywana jest ta metoda kombinowaną. Znalazłam do tej pory 3 nazwy tej metody - rosyjska kontynentalna, wschodnioeuropejska kontynentalna i kombinowana kontynentalna.
Nie powiem, ręka mnie trochę boli i zajmuje mi trochę więcej czasu niż do tej pory, bo muszę bardziej uważac, by nie robic dawnym sposobem, ale myślę, że gra jest warta świeczki, szczególnie, że sweterek będzie robiony głównie ściegiem pończoszniczym.
Aha i ja nigdy nie okręcam nitki na serdecznym palcu lewej ręki, napięcie nitki reguluję przytrzymując nitkę pozostałymi 3 palcami
.I jeszcze zmieniając zupełnie temat. Nie pisałam Wam jeszcze, że mamy psa - od listopada- rasy mieszanej. Tak więc przedstawiam Odżiego
I jeszcze sama Judytka szaleje na śniegu:
Przy okazji to zapowiedź mojego nowego sweterka TrioCable Jacket.
Echa komentarzy:
W końcu napisałam coś co wyzwoliło w Was chęc odezwania się na moim blogu :-)
Bardzo się z tego cieszę.
Oczywiście, dla wielu z was jest to oczywisty i naturalny sposób dziergania. Myślę, ze większośc osób, które nauczyły się robic na drutach od babci lub mamy, albo z książek i gazet - przedruków niemieckich - robi tzw. metodą kontynentalną. Tylko te osoby, które uczyły się angielskich stron, z internetu robią raczej metodą angielską, której podstawową różnicą jest trzymanie nitki w prawej ręce i nawijanie jej na drut.
Poza tym tak naprawdę nigdy mnie nie interesowało jaką metoda robię. O tym, że gdzieś tam ludzie robią inaczej niż ja dowiedziałam się tak jak pewnie większośc z Was z chwilą odkrycia blogów i stron angielskich, amerykańskich.
Gazela i Kakanka słusznie zauważyły, że należy wykonywac też trochę inaczej oczka prawe - za nitkę położoną z tyłu drutu, a nie za przednią nitkę, bo wyjdą oczka przekręcone.
Czyli najlepiej robic jest tak:
I chyba właśnie chodzi o to robienie oczek prawych za tylną nitkę, gdy nazywana jest ta metoda kombinowaną. Znalazłam do tej pory 3 nazwy tej metody - rosyjska kontynentalna, wschodnioeuropejska kontynentalna i kombinowana kontynentalna.
Nie powiem, ręka mnie trochę boli i zajmuje mi trochę więcej czasu niż do tej pory, bo muszę bardziej uważac, by nie robic dawnym sposobem, ale myślę, że gra jest warta świeczki, szczególnie, że sweterek będzie robiony głównie ściegiem pończoszniczym.
Aha i ja nigdy nie okręcam nitki na serdecznym palcu lewej ręki, napięcie nitki reguluję przytrzymując nitkę pozostałymi 3 palcami
.I jeszcze zmieniając zupełnie temat. Nie pisałam Wam jeszcze, że mamy psa - od listopada- rasy mieszanej. Tak więc przedstawiam Odżiego
I jeszcze sama Judytka szaleje na śniegu:
środa, 15 lutego 2012
Nowa umiejętnośc
Etykiety:
dla dorosłych,
druty,
miesiąc zdjęc krafciarskich
Dziś dzień 15.
Nie wiem jak Wy, ale ja dziergam stylem kontynentalnym, czyli trzymam nitkę w lewej ręce i po prostu drutem ją zahaczam i przeciągam przez oczko, a nie nawijam palcami na drut tak jak robi się to w stylu angielskim.
Dlatego rzadko używam angielskich opisów swetrów, ponieważ zawsze mam problem z uzyskaniem odpowiedniej wielkości. Po prostu styl kontynentalny sprawia, że dzierga się szybciej, ale luźniej (to nie tylko moja obserwacja). I aby dopasowac się do opisu muszę albo brac sporo mniejsze druty albo wybierac mniejsze rozmiary.
Wadą mojego dziergania jest to, że oczka lewe zawsze wychodziły mi luźniej i podczas robienia ściegiem pończoszniczym - gładko, wychodziły mi niestety rzędy po 2, albo musiałam przy robieniu lewych oczek używac drutu o pół numeru mniejszego, tak jak dziergałam robiąc Paprikę.
Dopiero niedawno odkryłam - zresztą dzięki Elenie Nodel, autorce wzoru Paprika - że istnieje tzw. rosyjski styl kontynentalny, zwanych również stylem kombinowanym.
Tak samo trzyma się nitkę w lewej ręce i zahacza się drutem o nitkę, tylko inaczej troszeczkę robi się oczka lewe.
O tak:
I oczywiście moje zdjęcie na dziś:
Nie wiem jak Wy, ale ja dziergam stylem kontynentalnym, czyli trzymam nitkę w lewej ręce i po prostu drutem ją zahaczam i przeciągam przez oczko, a nie nawijam palcami na drut tak jak robi się to w stylu angielskim.
Dlatego rzadko używam angielskich opisów swetrów, ponieważ zawsze mam problem z uzyskaniem odpowiedniej wielkości. Po prostu styl kontynentalny sprawia, że dzierga się szybciej, ale luźniej (to nie tylko moja obserwacja). I aby dopasowac się do opisu muszę albo brac sporo mniejsze druty albo wybierac mniejsze rozmiary.
Wadą mojego dziergania jest to, że oczka lewe zawsze wychodziły mi luźniej i podczas robienia ściegiem pończoszniczym - gładko, wychodziły mi niestety rzędy po 2, albo musiałam przy robieniu lewych oczek używac drutu o pół numeru mniejszego, tak jak dziergałam robiąc Paprikę.
Dopiero niedawno odkryłam - zresztą dzięki Elenie Nodel, autorce wzoru Paprika - że istnieje tzw. rosyjski styl kontynentalny, zwanych również stylem kombinowanym.
Tak samo trzyma się nitkę w lewej ręce i zahacza się drutem o nitkę, tylko inaczej troszeczkę robi się oczka lewe.
O tak:
I oczywiście moje zdjęcie na dziś:
Próbka sweterka, o którym pisałam kilka postów wcześniej - w dniu 5 .
Oczywiście wydziergana nową techniką i bardzo mi się podoba, bo naprawdę dużo równiejsze oczka mi wychodzą.
wtorek, 14 lutego 2012
Dzień 14
Etykiety:
miesiąc zdjęc krafciarskich
I znowu bez moich zdjęc. Nie mam czym się chwalic. Próbowałam zrobic zdjęcia mojego kacika robótkowego, ale dopiero na tych zdjęciach widzę, że nie wykorzystuję zupełnie potencjału jaki posiada mój dom.
Dlatego tylko kilka fotek cudzych dla inspiracji.
Ciekawy pomysł na okrycie starego fotela, a może nawet zwykłego ogrodowego krzesła:
A tu super sposób przechowywania włóczek:
A tak mogłaby wyglądac moja pracownia:
Dlatego tylko kilka fotek cudzych dla inspiracji.
Ciekawy pomysł na okrycie starego fotela, a może nawet zwykłego ogrodowego krzesła:
A tu super sposób przechowywania włóczek:
A tak mogłaby wyglądac moja pracownia:
Zdjęcia pochodza z różnych stron, a dopiero kilka dni temu dowiedziałam się o istnieniu Pinterest (link prowadzi do moich póki co skromnych zbiorów).
Dzięki tej aplikacji możemy gromadzic interesujące zdjęcia z netu nie tracac dostępu do źródła, strony z której pochodzą.
Dzięki tej aplikacji możemy gromadzic interesujące zdjęcia z netu nie tracac dostępu do źródła, strony z której pochodzą.








