Szukaj na tym blogu

sobota, 20 czerwca 2015

Storczyki

Lubię storczyki, chociaż zupełnie nie mam do nich ręki. A moje ostatnie strawiły wełnowce, czyli takie małe paskudy, które najprawdopodobniej przyniosłam do domu z marketu razem z kwiatkiem. Diabełki te rozprzestrzeniły się na wszystkie moje storczyki, które wcześniej przetrwały moje eksperymenty.




Odkąd storczyki pojawiły się w naszych sklepach były zwykle też najczęściej kupowanym przeze mnie kwiatem nie tylko dla mnie samej, ale także dla mojej mamy. Ponoć storczyk (orchidea) podarowany w prezencie oznacza szacunek i podziw dla obdarowanej nim osoby. Jest też symbolem miłości idealnej, uczucia doskonałego.

W tym roku przygotowałam mamie storczyk, który nie potrzebuje podlewania i nie zostanie zaatakowany przez wełnowce, a nawet niedostatek lub nadmiar światła nie powinien mu przeszkadzać. 

To moja jedyna namalowana w tym roku praca.  Mam nadzieję, że spodoba się mojej mamie.


Olej na płótnie 55/46cm
Tylko strasznie ciężko zrobić porządne zdjęcia.  :-(

PS. Jeśli podobał Ci się ten post, bardzo proszę udostępnij go na facebooku lub w google+ lub twitnij - wystarczy kliknąć w którąś z ikonek poniżej tego wpisu.



środa, 17 czerwca 2015

Wspólne dzierganie i czytanie 82

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasz blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. *



Oj nudna już jestem, nudna. Ten rok (bo ja żyję od września do września jak rok szkolny) był dla mnie wyjątkowo ciężki. I to nawet nie chodzi o pracę samą w sobie, a raczej o inne problemy poza zawodowe, które sprawiają, że czuję się zmęczona, znużona i z niecierpliwością czekam wakacji. 

Cały ten rok marudzę, jęczę i stękam. A to brak weny twórczej, a to ręka mnie boli i wkurza mnie to maksymalnie, bo już 4 miesiąc prawie nie robię na drutach. I już wieje nudą na tym moim blogu. 

Ale jeszcze tylko tydzień z okładem i zasłużony odpoczynek. 
I mam nadzieję złapać znowu wiatr w żagle.

Jak widzicie na drutach wciąż chusta i to w tym samym miejscu, a w czytaniu "Wałkowanie Ameryki" Marka Wałkuskiego, którą wzięłam z półki moich synów, jako odskocznię pomiędzy poważniejszymi lekturami, czyli skończoną "Saszeńką" Simona Montefiore, a kolejną lekturą, która już na mnie czeka, czyli "Szczygłem" Donny Tartt (o której tydzień temu pisała Monotema)  

A teraz zapraszam Was na 





   


   



PS. Jeśli podobał Ci się ten post, bardzo proszę udostępnij go na facebooku lub w google+ lub twitnij - wystarczy kliknąć w którąś z ikonek poniżej tego wpisu.

sobota, 13 czerwca 2015

Sobotnie link party u Maknety

Witajcie w dzisiejszym link party u Maknety. 



Zasady zabawy:

Jeśli tylko macie ochotę możecie dodać link do JEDNEGO  lub DWÓCH wpisów z 

OSTATNICH DWÓCH TYGODNI,

 które uważacie za ciekawe.


♥ Może napisałyście tutorial, sfotografowałyście skończoną robótkę lub ugotowany obiad, a może napisałyście ciekawy artykuł na dowolny temat i chciałybyście zaprezentować go również osobom odwiedzającym mojego bloga. 


♥ Wystarczy dodać link pod tym postem klikając w niebieski przycisk "Add Your Link"


♥ Zapraszam serdecznie do zaglądania do osób, które biorą udział w linkowaniu i pozostawianiu komentarzy.

******************************************************
Przegląd minionych dwóch tygodni
Jeśli nie wiecie po jaką książkę sięgnąć, to zajrzyjcie do Monotemy do jej bloga pt. 52 tygodnie czytania, a na pewno wyłowicie dla siebie perełkę wśród przeczytanych przez nią i polecanych, taką jak np. Obcy przyszedł na farmę autorstwa skandynawskiego pisarza Miki Waltari.
Zaś Introwertyczka dzieli się z nami swoją poezją, tym razem wiersz "Późno"  

Dwie świetne sukienki uszyte przez Joannę
 oraz Sanssouci

otwierają mój dzisiejszy przegląd.

Ola zaprosiła nas do oglądnięcia pięknej chusty


W Świecie sutaszu dwa cudowne komplety biżuterii - granatowy 
Beata z Vademecum blogera zaprosiła nas na weekendowe DIY i przygotowała tutorial na szydełkową serwetkę. 


Do Beaty zapraszam też na tutorial dzięki, któremu będziemy mogli przy pomocy programu Canva przygotować samodzielnie grafikę na stronę.
A w Jamiołowie zielona kotka oraz artykuł o Jaskółczym Gnieździe na Krymie.  


W Wrzosowym dzierganiu koc w kratę zaprasza nas na piknik


A w Moim robótkowaniu Aga pokazała sukienkę z fantazyjnym dołem


Mama z przedmieścia zaprosiła nas do pokoju dziecięcego


JJka wykonała szydełkowe ponczo - motyla

Jestem pod ogromnym wrażeniem obu prac.

A.Bo wydziergał marynarską bluzeczkę

Na blogu Tysiące oczek możemy podziwiać szal Jedwabny zachód słońca na plaży 
- piękne połączenie drutów i szydełka


 A u Uli z Niesfornych drutów szatki do chrztu się pojawiły.


 Następne link party za dwa tygodnie, a teraz zapraszam Was do dzielenia się swoimi linkami. 


   


   

środa, 10 czerwca 2015

Wspólne dzierganie i czytanie 81

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasze blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. *


Mam nadzieję, że mimo tego iż za oknami lato, to macie czas na czytanie książek i dzierganie. 

Już jakiś czas temu pokazywałam Wam, że zaczęłam nową chustę i postanowiłam do niej powrócić w związku z moim nowym wyzwaniem 12 chust lub szali w jeden rok. Póki co przerobiłam tylko kilka oczek na dzierganiu w miejscach publicznych, które już zrobiłyśmy sobie w sobotę. 

Skończyłam też czytać Krawędź wieczności,

czyli 3 tom Trylogii Stulecia. Ten tom dotyczył drugiej połowy XX wiek, opisywał walkę o prawa obywatelskie w USA, a przy tym również szalone lata 60-te w świecie muzyki, filmu i telewizji. W Niemczech ukazane były losy rodzin rozdzielonych przez mur berliński od jego powstania aż do upadku, a w Rosji (a raczej w ZSRR) okres do pierestrojki Gorbaczowa. Były też fragmenty poświęcone Polsce i tworzeniu się Solidarności, a Jaruzelski został nazwany krwawym tyranem (jakoś wcześniej nigdy o nim tak nie pomyślałam). 
I muszę stwierdzić, że bardzo mi spodobała się ta część na równi z pierwszą. A dzisiaj nie mogłam skupić się na pisaniu tego wpisu, bo akurat mąż włączył w TV obrady Sejmu i polską aferę wycieku poufnych danych z prokuratury i stwierdziłam, że chyba lepiej tylko czytać o ciekawych czasach niż w takich żyć.  

Zaczęłam też wczoraj popołudniu czytać Sekretny Język Kwiatów

(tzn. zaczęłam go czytać już wcześniej, ale chyba jakoś mało przytomnie, bo musiałam wrócić do pierwszej strony) i wsiąkłam. Fakt, że książka jest pisana prostym językiem, więc czyta się ją łatwo, ale gdyby nie to, że trzeba rano wstawać do pracy to pewnie, bym się od niej nie oderwała dopóki bym nie skończyła. Czytam, tak czytam i stwierdzam, że prawie wszystkie moje ulubione kwiaty mają niezbyt korzystne znaczenie:  hortensja - beznamiętność (cokolwiek to znaczy, kojarzy się źle), piwonia - złość, mieczyk - łamiesz mi serce,oset - mizantropia, czyli niechęć i nienawiść do ludzkości, chociaż aster to cierpliwość a moja ukochana chryzantema to prawda. 
Tak bardzo intryguje mnie jak zakończy się ta książka, że wciąż muszę się powstrzymywać, by nie przejrzeć ostatnich stron, ale nie chcę sobie popsuć zakończenia. 

A teraz już zapraszam Was na 


 
   


   

PS. Jeśli podobał Ci się ten post, bardzo proszę udostępnij go na facebooku lub w google+ lub twitnij - wystarczy kliknąć w którąś z ikonek poniżej tego wpisu.


czwartek, 4 czerwca 2015

12 chust lub szali w jeden rok - March Shawl w wersji small

Chusta wydziergana już dawno, ale jak to u mnie mistrzyni przeciągania wszystkiego w czasie, fotki zostały zrobione dopiero w zeszłym tygodniu.

Ta chusta to młodsza siostra mojej chusty March MKAL Shawl, którą w marcu robiłyśmy razem. A w sumie to chusta, która służyła za tło do tamtego banerka i została wykonana w dość kontrastowych jak dla mnie kolorkach.
Zużyłam na nią tylko 2 motki włóczki Holst SuperSoft po jednym w każdym kolorze.





Osoby, które zapisały się na mój newsletter przed ostatnią niedzielą otrzymały wzór małej chusty March Shawl w pdf .

I tylko w takiej formie ta chusta będzie dostępna. Czyli jeśli chciałabyś mieć ten wzór w formie pdf, zapisz się na mój newsletter - formularz w kolumnie po prawej stronie. 





Od dłuższego czasu już chodziło to za mną, ale ponieważ ręka odmawiała mi posłuszeństwa, to nie śmiałam tego proponować.

Ale postanowiłam jednak zaproponować Wam zabawę pt. 12 chust lub szali w jeden rok. 

Zabawa zaczyna się w czerwcu 2015 roku i kończy się w maju 2016 roku. Co miesiąc robimy jedną chustę lub szal i pod koniec miesiąca zamieszczamy linki pod moim postem poświęconym wyzwaniu.
Założyłam również grupę na fejsbuku, do której serdecznie Was zapraszam - 12 chust lub szali w jeden rok

To jak, macie ochotę się przyłączyć?



środa, 3 czerwca 2015

Wspólne dzierganie i czytanie 80

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasze blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. *



Tydzień temu pisałam, że czytam 6 książek i teraz próbuję po kolei się z nimi rozprawić.
 Jakiś czas temu pisałam co zrobić by więcej czytać.  Ale i tak wciąż czytam mniej niż bym chciała. Głównie dlatego, że  jakoś dziwnym trafem zawsze znajdę  czas na odpalenie komputera i przeserfuwanie netu tam i z powrotem. A potem wieczorem najczęściej nie jestem w stanie przeczytać więcej niż 2-3 stron. 
Dlatego też w czerwcu w ramach pracy nad nawykami postanowiłam wyrobić sobie nawyk sięgania po książkę zanim odpalę komputer po powrocie z pracy. Być może półgodziny, które zamierzam na to poświęcić to niewiele, ale zawsze więcej niż nic. Mogę się zresztą założyć, że nie rzadko czas czytania będzie dłuższy kosztem zbijania bąków na fejsie. 

Jak widać na załączonym obrazku (mam nadzieję, że widać, chociaż zdjęcie dość ciemne wyszło) czytam Krawędź Wieczności. Ponieważ nie wiem, gdzie skończyłam (Kindle zwykle "zapamiętuje" miejsce, w którym ostatnio się czytało, ale pewnie niechcący przeszłam do początku i tak już zostało), to próbując znaleźć ten moment powtarzam sobie fragmenty.  I tak przy tym zastanawiam się, czy zwykli ludzie żyjący w latach 60 realnie odczuwali groźbę wojny nuklearnej. Muszę popytać rodziców. 

A na froncie robót zamiast dziergania powstaje powoli nowy obrazek w stylu, który pokazywałam wczoraj.

A teraz zapraszam Was na 



   


   

PS. Jeśli podobał Ci się ten post, bardzo proszę udostępnij go na facebooku lub w google+ lub twitnij - wystarczy kliknąć w którąś z ikonek poniżej tego wpisu.

wtorek, 2 czerwca 2015

Dopuść swoje wewnętrzne dziecko do głosu

Co robią kobiety, kiedy mają niespodziewani wolny dzień i nie muszą iść do pracy?

Albo idą na zakupy, albo poświęcają dzień na "zaległe" sprzątanie. 

Wczoraj miałam właśnie taki dzień wolny, a że przypadał akurat w Dzień Dziecka, to postanowiłam poświęcić go swojemu wewnętrznemu dziecku, bo dzieci osobiste (te najmłodsze) świętowały już od soboty w domu, a w poniedziałek w szkołach, a ten starszy ma Dzień Dziecka każdego dnia, bo wakacje zaczęły się wraz z ostatnim egzaminem maturalnym w drugiej połowie maja. 

Najpierw były zakupy we własnej szafie, gdzie znalazły się farby akwarelowe, tusz i papier do akwareli, a potem poleciałam jeszcze na zakupy do księgarni, by kupić piórko ze stalówką i rozpoczęła się zabawa. 

Najpierw narysowałam esy floresy z angielskiego zwane doodles piórkiem i tuszem, a potem pokolorowałam moją kolorowankę farbami. 

Śmiałam się przy tym do rodziny, że od razu widać, że jako dziecko niezbyt często miałam okazję malować, bo  cieszyłam się jak głupia przy zwykłym pacaniu i mieszaniu kolorów.



Na żywo bardziej mi się podoba niż na zdjęciach ;-)

I wieczorem jeszcze zaczęłam rysowanie drugiego obrazka, który dokończyłam dzisiaj po pracy. 


Moje wewnętrzne dziecko się rozochociło i chciałoby więcej, więc pewnie jeszcze powstaną jakieś obrazeczki.

Na szczęście po takim malowaniu nie ma zbyt wiele sprzątania.

A wy czasami dopuszczacie do głosu swoje wewnętrzne dziecko?

PS. Cały czas można zapisać się na mój newsletter, formularz zapisu jest w kolumnie po prawej stronie. Jeśli zapisałyście się na newsletter przed niedzielą (a newsletter wysyłałam bardzo późno w nocy, bo miałam trochę problem z ogarnięciem wszystkiego), a nie dostałaś pierwszego numeru to znaczy, że nie potwierdziłaś subskrypcji.