Szukaj na tym blogu
środa, 2 grudnia 2015
poniedziałek, 30 listopada 2015
Mglisty - listopadowego blogowania dzień 30
Etykiety:
inspiracje,
listopadowe blogowanie
Jednym z moich ulubionych malarzy jest Joseph M. W. Turner, malarz angielski żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku.
Jest on zwany malarzem żywiołów, a częstym tematem jego prac była deszcz i mgła, malował statki na morzu w czasie sztormu, wschody i zachody słońca, a także np. pożar parlamentu w Londynie.
Wg mnie wiele jego prac wygląda jakby były za mgłą. Malował światłem, a jego wszechświat składał się z wody i jej odblasków, z jej ruchu i kolorów.
Wiele z tych prac podoba mi się, bo jak stwierdziła instruktorka z domu kultury pasują do mojej temperamentu i cierpliwości (tzn. niecierpliwości).
Marzy mi się obejrzenie prac Williama Turnera w galerii, albo przynajmniej porządny album z jego pracami.
Turner miał obsesję na punkcie koloru żółtego, który był kolorem goryczy, zawrotu głowy.
A póki co będę musiała się zadowolić filmem pt. Mr. Turner.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
To już ostatni dzień 30 dniowego listopadowego maratonu blogowego.
Pewnie jutro lub wkrótce pomęczę Was podsumowaniem tej zabawy.
niedziela, 29 listopada 2015
Ognisko - listopadowego blogowania dzień 29
Etykiety:
druty,
listopadowe blogowanie
Nie wiosna, nie lato, a właśnie jesień kojarzy mi się z ogniskiem, mimo iż to latem jest więcej okazji do spędzania czasu przy ognisku niż późną jesienią.
Ale na późną jesień i zimę mam substytut ogniska, czyli kominek, w którym ogień żwawo podskakuje.
Zanim jeszcze wprowadziliśmy się do domu z kominkiem, zawsze miałam wizję siebie siedzącej na bujanym fotelu przy kominku, w rękach oczywiście druty i włóczki, a na kolanach grzeczny kot.
Kominek jest, aczkolwiek po przejściach i trochę straszy. Zamiłowanie do drutów i włóczek jest. Nawet kot jest. Z kocią grzecznością ciut gorzej, ale docieramy się.
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @makneta
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @makneta
Tylko fotela bujanego brak. Chociaż jakby tak podciągnąć mój fotel prezesa, to można powiedzieć, że fotel też jest.
A i na moim obrazku oczywiście u stóp leżał facet. Facetowi daruje, nie musi leżeć u stóp, ale też jest.
Za to już prawie na stopach skarpetki. Właśnie skończyłam dziergać pięty w obu i oczywiście muszę od razu Wam pokazać.
http://iconosquare.com/p/1129210381879852852_565817158#sthash.eMxlKxdS.dpuf
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @makneta
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @makneta
http://iconosquare.com/p/1129210381879852852_565817158#sthash.eMxlKxdS.dpuf
http://iconosquare.com/p/1129210381879852852_565817158#sthash.eMxlKxdS.dpuf
http://iconosquare.com/p/1129210381879852852_565817158#sthash.eMxlKxdS.dpuf
Ponieważ włóczka mi się kończy, to zrobię jeszcze trochę ściągacza i finito. Już jutro będę miał w czym spać.
Bo kominek jest, ale bardzo daleko od sypialni.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Wpis ten jest 29 w 30 dniowym listopadowym maratonie blogowym.
Tematy wyzwania do pobrania w formie pliku PDF
sobota, 28 listopada 2015
Para - listopadowego blogowania dzień 28
Etykiety:
druty,
listopadowe blogowanie
Znany jest Wam syndrom drugiej skarpetki, rękawiczki, drugiego rękawa? Bo mi bardzo.
Skarpetka, którą robiłam na początku jesieni wciąż jest samotna, bez pary.
Postanowiłam więc spróbować dziergania dwóch skarpetek od razu.
A wszystko przez Truskaveczkę, która na ostatnim WDiC pokazała właśnie tak dziergane skarpetki - od palców i dwie w tym samym czasie.
Trochę mi zajęło dopasowanie rozmiaru, bo kto by tam do czegoś tak drobnego jak skarpety robił próbkę (tak wiem, nie powinnam się do tego przyznawać) i w sumie wciąż jestem na początku.
Dalej pewnie będę robiła korzystając z tego samego wzoru co wspomniana wyżej Truskaveczka.
Kolor na zdjęciu jest inny od rzeczywistego, to bardziej głęboki niebieski wpadający w turkus. Włóczka Merino Extra Fine Drops, druty 4,00mm Hiya Hiya Sharp, które żyłkę mają w kolorze włóczki właśnie.
Teraz to już nie ma bata, muszę je zrobić, a nie zostawić na wciąż rosnącej gromadzie zaczętych projektów.
Nie od dziś wiem, że większość problemów szkolnych, czy wręcz życiowych moje dzieci odziedziczyły właśnie po mnie. Wprawdzie mnie nikt nie zdiagnozował ani jak dyslektyka ani jako osoby nadpobudliwej, bo nikt kiedyś takich rzeczy nie badał, ale mam wszelkie objawy obu tych przypadłości. I tylko na tę nadpobudliwość mogę zwalić to, że łatwo się rozpraszam, zaczynam wciąż nowe projekty, nie umiem na dłużej skupić się na jednej rzeczy. Z dysleksją bardzo dobrze sobie radzi edytor tekstów, który wszelkie błędy podkreśla na czerwono. Niestety nie znam komputerowego ani innego narzędzia, które by pomogło sobie poradzić z tymi trudnościami w utrzymaniu uwagi na jednym zadaniu. Wręcz przeciwnie, komputer tylko podsyca zmysły, podrzuca wciąż to nowe pomysły, którym ciężko się oprzeć.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Wpis ten jest 28 w 30 dniowym listopadowym maratonie blogowym.
Tematy wyzwania do pobrania w formie pliku PDF
piątek, 27 listopada 2015
Pomarańcz - listopadowego blogowania dzień 27
Etykiety:
listopadowe blogowanie
Znowu późno, a tym razem nie dlatego, że nie wiedziałam co lub nie wiedziałam jak. Tym razem dlatego, że znowu wciągnęło mnie czytanie.
Ale po kolei. Postanowiłam przyłączyć się do maratonu czytelniczego czyli BookAThon Polska Zima 2015, który trwa od 30 listopada do 6 grudnia. Zaczęłam przygotowywać sobie książki do wyzwania (wiadomo, że ciężko będzie przeczytać je wszystkie w tydzień, ale liczy się zabawa). Zaczęłam googlować w poszukiwaniu lektury nie przeczytanej w szkole i tak trafiłam na Remigiusza Mroza, na filmiki o jego książkach, na wywiady z nim i szczęka mi opadła. Czym więcej czytam o nim i o jego książkach tym bardziej pożądam chociaż jednego tytułu. Muszę, po prostu muszę.
Ale poczucie obowiązku sprowadziło mnie na ziemię.
Dziś miał być dzień pomarańczowy i jest.
Po pierwsze herbata pomarańczowa z goździkami i imbirem w dwóch odsłonach.
Odsłona numer 1 to herbata zrobiona wg przepisu Ani.
Potrzebne będą nam do niej goździki, imbir i pomarańcza. No i oczywiście herbata.
Ania poleca jeszcze sok z malin, ale ja nie miałam, więc nie dodałam.
Odsłona numer dwa to herbata z pomarańczą z torebki. Przepis banalnie prosty. Wlewamy wrzątek do kubka, wrzucamy szczurka i czekamy aż wystygnie. Tzn. u mnie było aż wystygnie, bo zdjęcia zajmują jednak chwilkę. Całkiem ciekawy smak.
Jak widać mocno się kuruję witaminą C, bo strasznie chcę już wyjść z domu.
Rekwizytem użytym do zdjęć jest szal/szalik, który właśnie idzie do sprucia. Bardzo mi się podoba i wzór, i kolorystyka, ale nic na to nie poradzę, że kupiłam za mało włóczki, z zagrabanicy nie będę sobie ściągać, bo skąpa jestem i za przesyłkę nie będę płacić.
Ja spruję to co mam i przerobię na komin z tej włóczki, a Was chcę poprosić o pomoc.
Szkoda by było, żeby kolejny wzór gnił sobie w moich plikach. Tak w ogóle to w moich plikach gnije dużo wzorów, którym brakuje tego czy owego. Ale to już zupełnie inny temat.
Czy chciałybyście przetestować dla mnie ten szal(ik) chociaż nie widzicie jak ma wyglądać ostatecznie, po zblokowaniu?
Wzór jest trochę wymagający uwagi, ale tak poza tym nie ma tam nic poza oczkami prawymi, lewymi, narzutami, 2 oczkami razem i oczkami przekręconymi.
Potrzebne będą 4 motki włóczki typu Malabrigo Lace - z tego 3 w kolorze głównym i 1 w kolorze kontrastowym. Oczywiście nie musi być Malabrigo Lace, ale włóczka o przybliżonych parametrach, czyli 430 metrów w 50 gramowym motku. Do tego druty 3,25 oraz 1,5 miesiąca waszego cennego czasu. Zdaję sobie sprawę, że przed Świętami jest dużo roboty, ale może jednak ktoś, by chciał mnie wspomóc. Wzór to głównie schemat.
Jeśli macie ochotę to piszcie na makneta @ gmail.com. W weekend (najpóźniej w niedzielę w wieczorem) postaram się odpisać na maile.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Wpis ten jest 27 w 30 dniowym listopadowym maratonie blogowym.
Tematy wyzwania do pobrania w formie pliku PDF
czwartek, 26 listopada 2015
Okrągły - listopadowego blogowania dzień 26
Etykiety:
druty,
listopadowe blogowanie
Dzisiaj miało być o czapce.
Bo w końcu zrobiłam czapkę, o której wspominałam ostatnio już kilka razy.
A że czapka robiona była na okrągło, to jak ulał pasowałaby do dzisiejszego tematu.
Ale...
Chociaż czapka mi się podoba, tzn. i wzór i kolor i fason są moim zdaniem fajne, to niestety jest nie dla mnie. Do mnie w ogóle nie pasuje.
Nie pokażę Wam jak bardzo nie pasuje, bo z powodu choroby wyglądam po prostu niewyględnie i nie chcę Was straszyć.
I dlatego dzisiaj znowu zdjęcia z fotograficznej zabawy Beaty.
Jak okrągłe to ciasteczka i kawa z okrągłego kubka.
Nie może zabraknąć robótki.
Na okrągło.
I okrągłe motki. Został mi tylko 1 motek i trochę, więc trzymajcie kciuki, by wystarczyło.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Dzisiejszy wpis powstał w ramach co tygodniowego WDiC oraz listopadowego maratonu blogowego dzień 26 pt. Okrągły.
środa, 25 listopada 2015
WDiC oraz technologia
Etykiety:
listopadowe blogowanie,
yarn along




















