Szukaj na tym blogu

wtorek, 15 września 2009

Miał być Frost Shawl....




ale nie wystarczyło mi nitki i niestety nie ma wykończenia w niedźwiedzie łapy. Zaczęłam na próbę włóczką znalezioną w koszyku. Miałam jej 5 motków, niestety po 5 dkg, a nie po 10 i to zdecydowanie za mało się okazało. Dół zawija się celowo, bo dodałam troszkę tak aby lekka falbanka się zrobiła.

Wzór mi się podoba i może wydziergam jeszcze drugą, ale tym razem z jakiejś bardziej kolorowej włóczki. I tym razem postaram się, aby wystarczyło mi nitki również na niedźwiedzie łapy.

niedziela, 13 września 2009

Hm, co by tu....




Nie idzie mi ostatnio pisanie, robię, robię coraz to nowe rzeczy, ale niestety wpadłam w swoje sidła i ponieważ co rusz zaczynam coś nowego, to ciężko pokończyć wcześniej pozaczynane. A jak już dokończę to straaaaaaaaaaaaaaaaaasznie ciężko jest mi zebrać się i zrobić zdjęcie. Tak więc mam zaległości jeszcze z czerwca ;-)

A do tego od września po prawie 3 latach urlopu wychowawczego wróciłam do pracy. Judysia nie rozpoczęła kariery przedszkolnej, a jest pod opieką dziadków, a Julek zaczął chodzić do przedszkola specjalnego. Troszkę się denerwowałam jak będzie, ale chyba dobrze, chociaż po 5 godzinach w przedszkolu wraca bardziej padnięty niż po 10 godzinach terapii w Warszawie. Ciekawe dlaczego? Jednak chodzi tam chętnie, w domu jest ciut spokojniejszy, ale żeby nie było zbyt pięknie to od wczoraj jest chory - ma katar i boli go gardło, a jak Julek jest chory to i Judysia już dzisiaj ma podobne objawy. Po prostu super.

Wracając do robótek - dzisiaj tylko zdjęcia kwadracików paluszkowych do akcji Kołderka za Jeden Uśmiech. Pokończone dziergane dziełka oraz prace w toku i zaplanowane następnym razem i to pewnie w odcinkach.

wtorek, 25 sierpnia 2009

Prowincja pełna marzeń

Z pewnością bym nie zwróciła uwagi na tę książkę, gdybym parę dni wcześniej przypadkowo nie znalazła tego bloga: Prownicja Pełna Marzeń

Chociaż ja też jestem dumna z tego, że jestem z prowincji i czuję się w moim nie dużym mieście najlepiej. Tutaj oddycham głębiej, tutaj mam chwilę by zobaczyć jakiego koloru jest powietrze. Tutaj wiem, że las i wodę mam na wyciągnięcie ręki. Z drugiej strony czasami przeszkadza to, że nie możesz się czuć całkiem anonimowy, chociaż jak się stworzy swój świat to wszystko jest możliwe, można nie zauważać otaczających ludzi, nie wiedzieć kto jest z kim spokrewniony, ani jak ma na imię pani w najbliższym sklepie. To jest mój świat, a świat bohaterki przeczytanej przeze mnie powieści jest inny - prowincja jest niemal idealnym miejscem do życia, dlatego że wszyscy się znają, sąsiedzi opiekują się sobą nawzajem i staruszki z kamienicy czuwają nad bohaterką przez wizjer w drzwiach.
W mojej świadomości Mrągowo było blisko, tuż za następnym zakrętem - w końcu to północno-wschodnia Polska, Mazury, a ja mieszkam prawie na Mazurach. Właśnie to prawie robi jednak wielką różnicę. Ta książka mi uświadomiła jak różna jest nasza historia. W Suwałkach nikt nie obawia się Niemców przyjeżdżających na swoje ziemie, kiedy babcia opowiadała mi o robotach w Prusach Wschodnich, to w mojej wyobraźni było to na drugim końcu Polski, chociaż tak naprawdę tylko kilkadziesiąt kilometrów stąd.
Wiem, męczę swoimi wywodami.
Ta książka ma prawie wszystko czego potrzeba mi do szczęścia - wartką akcję, romans z happy endem, czyta się ją łatwo i przyjemnie i szybko. Ma też wątek historyczny, na którym oparta jest opowieść - stąd moje wywody o Niemcach. To co chwilami mi przeszkadzało to takie dokładne definicje - chwilami czyta się to jak jakiś poradnik lub przewodnik turystyczny, troszkę jak wypracowanie na temat "Za co kocham swoje miasteczko", albo "Charakterystyka główniej bohaterki", która jest usposobieniem wszelkich cnót. Aby troszeczkę poprawić swój własny wizerunek dziewczyny z prowincji pobiegłam lepić pierogi.

czwartek, 20 sierpnia 2009

Woreczek od AgnieszkiM




Jakiś czas temu zapisałam się do zabawy na blogu Madlinki polegającej na woreczków.

I wczoraj dotarła do mnie paczuszka od Angieszki z Nitkowo MI

Bardzo Ci serdecznie dziękuję za woreczek i skarby, które w nim znalazłam. Przepraszam, że nie zamieszczam zdjęcia jak ładnie był opakowany prezent, ale niestety nie pomyślałam o tym by cyknąć fotkę, tak bardzo nie mogłam się doczekać, aby zobaczyć co jest w środku.

sobota, 8 sierpnia 2009

Bluzeczka zwana gadem


Wykonana z czarnej Perliny (50% bawełna i 50% akryl), poszło niecałe dwa motki po 100g - karczek wykonany szydełkiem 5,00 i 4,00 a dół szydełkiem 4,00 i 3,5.
Karczek wydaje mi się zbyt duży, można by było robić mniejszym szydełkiem, ale początkowo wydawało mi się, że będzie za wąskie i nie będzie sięgał poniżej linii biustu.
Może zrobię sobie jeszcze jedną taką bluzeczkę z innej nitki, bo robi się dość szybko (nie licząc prucia i poprawiania związanego z trafieniem w rozmiar) - 2 wieczory to jak na razie mój rekord w szybkości dziergania.

poniedziałek, 2 lutego 2009

Mei Tai nr 7 Kotek


Panel bawełna i bawełna z domieszką, aplikacje bawełniane, pasy z płótna bawełnianego. Panel regulowany na rozstaw nóżek dziecka.