Szukaj na tym blogu
czwartek, 23 grudnia 2010
piątek, 17 grudnia 2010
I kogo ja oszukuję?
Włączam komputer w celach niezbędnych, a kończy się tym, że serfuję po internecie jak zwykle.
Brak mi silnej woli.
Najlepiej by było się nie zbliżac do kompa, ale się nie da niestety.
A poza tym jestem straszną gadułą, a w życiu tak się złożyło, że z różnych względów moje koleżeńskie układy się dośc rozluźniły i czasami mi brakuje takiego zwykłego paplania o niczym ;-)
Więc dzisiaj sobie popaplam, bo żadnych zdjęc nie mam do pokazania.
Patrzę sobie przez okno - piękny, mroźny dzień. Słoneczko delikatnie oświetla oszronione drzewa nad rzeka. Sielski, niemal wiejski widok ;-)
A Święta tuż tuż.
I tu zaczyna się problem - nie czuję magii Świąt. Zawsze sobie obiecywałam, że nauczę swoje dzieci celebrowac Święta, że będziemy czerapac radośc z bycia razem w te dni i z przygotowań.
Niestety brakuje mi chyba odpowiedniego genu - owszem choinkę ubierzemy, przygotujemy tradycyjne potrawy i na tym koniec.
Oczywiście co roku ten sam problem - gdzie spędzic święta, w domu i zaprosic rodzinkę, czy pójśc w gości. My jako 6 osobowa załoga jesteśmy problemem - nie dośc, ze sporo nas i głośni jesteśmy, to jeszcze lubimy jeśc ;-)
A z kolei przyjmowac u siebie w domu dwie rodziny to święta sztywne strasznie, bo pomimo kilkunastu lat stykania się ze sobą dwóch światów (w sumie nie tak strasznie odległych), nikt nie czuje się w takich sytuacjach swobodnie i komfortowo (no pewnie poza Julkiem i Judytą)
A do tego dochodzi jeszcze cała organizacja od strony kulinarnej - o ile gotowac lubię, o tyle nie cierpię swojej kuchni i unikam jak ognia - i od strony hmmmmmmm wysprzątania całego domu. Z tym też jestem na bakier, jakaś pani Turner by mi się przydała ;-)
W takiej sytuacji wolałabym naprawdę posiedziec sobie i patrzec przez okno na ten cudowny krajobraz. Wyjśc na zewnątrz już gorzej.
To se popaplałam ...
EDIT: Ponoc wszystkiego można się nauczyc - a jakie są wasze sposoby na Magię Świąt?
EDIT2: Nie cierpię moderacji komentarzy, więc jej nie będzie.
niedziela, 12 grudnia 2010
Wyniki Candy
W wyniku losowania został wybrany wpis nr 1 - “Cicha wielbicielka”
Wyrzuciłam swoje komentarze oraz komentarze cichej wielbicielki i zostało mi 27 komentarzy – kochane random.org wylosowało komentarz 4 – niestety osoby tej nie było wśród zainteresowanych Candy. Musiałam więc spróbowac jeszcze raz. I wyszedł nr 25:
Treśc komentarza Agnieszki usunęłam, bo nie chce mi się podejmowac dyskusji z naszą cichą wielbicielką.
Agnieszko bardzo proszę o adres na makneta@gmail.com
A co do cichej wielbicielki, to PAMIĘTAJ – TO CO DAJESZ INNYM OD SIEBIE WRACA DO CIEBIE ZE ZDWOJONĄ SIŁĄ.
I jeszcze jedna informacja
Już od pewnego czasu myślę intensywnie nad tym. Prowadzę blog już bardzo długo. Jakoś wymknęło mi się to spod kontroli – za dużo czasu spędzam w sieci i troszkę zbytnio hobby przysłania mi świat. Poza tym podjęłam nowe wyzwania i co za tym idzie nowe obowiązki. Dlatego też powoli się z Wami żegnam.
Pamiętam, że obiecałam jeszcze końcówkę chusty i nagrody. Pamiętam również od RR-ach i innych zabawach, w których biorę udział. Tak więc nie jest to pożegnanie ostateczne.
Muszę sobie sama dac po prostu szlaban na komputer i przede wszystkim na Internet i na blogosferę oraz fora. Naprawdę nie chcę, ale muszę.
piątek, 10 grudnia 2010
Zapraszam do przeczytania wywiadu
Dzisiaj serdecznie zapraszam do przeczytania wywiadu
Wywiad z Magdaleną Rosłaniec szefową Suwalskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Autyzmem
poniedziałek, 29 listopada 2010
Jeszcze o Balu
Pierwsze już są na stronie
Radia 5
I informacja na portalu suwalki24.pl
oraz na Suwałki nasze miasto
a także Radio Białystok o nas wspomniało ;-)
Większe zdjęcia można obejrzec na stronie Stowarzyszenia
PS. Nie zawstydzajcie mnie. Udany Bal to praca zespołowa - członków Stowarzyszenia i Wasza.
poniedziałek, 22 listopada 2010
Tort Barbie
A tu z solenizantką, która od razu chwyciła za spódnicę, żeby zajrzec co kryje się w środku.
I tak o to moja córeczka skończyła już 4 latka. Nie było planowanych hucznych urodzin, bo oczywiście dzieci znowu chore.
poniedziałek, 1 listopada 2010
Babcine jabłuszka
Za oknem piękne słońce, a my spędzamy weekend w domu złożenie chorobą.
Jeszcze w sobotę rano kupiłam śliwki na ciasto, niestety nie doczekały się obróbki, dzisiaj są już przejrzałe.
Jedyne co udało mi się dzisiaj zrobic to pieczone jabłuszka na chore brzuszki.
Zrobione wg tego przepisu. Potrzebne są tylko 2 składniki – jabłka i cynamon. Jabłka myjemy, nie wycieramy, posypujemy ze wszystkich stron cynamonem i pieczemy ok. 20 minut – ja piekłam jakieś półgodziny.
Niestety ze względu na stan zdrowia mój oraz reszty rodziny nie dam rady przygotowac kolejnej części chusty w tym tygodniu. Nie chciałabym robic tego w pośpiechu, bo znowu wkradną się jakieś błędy.
Chciałam tylko dodac, że jeśli ktoś nie trzymał się ściśle ilości powtórzeń rzędów w części pierwszej, to piana morska może wychodzic inaczej niż napisałam w wersji poprawionej i może się zdarzyc, że jeszcze się da wcisnąc jedną pianę, a nawet więcej w rzędzie.