Szukaj na tym blogu
środa, 18 listopada 2015
wtorek, 17 listopada 2015
Puszysty - listopadowego blogowania dzień 17
Etykiety:
listopadowe blogowanie
Dziś za cały wpis musi wystarczyć mi obrazek znaleziony na fejsbooku. Czasami obraz / zdjęcie warte jest tysiąca słów.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Wpis ten jest 17 w 30 dniowym listopadowym maratonie blogowym.
Tematy wyzwania do pobrania w formie pliku PDF
poniedziałek, 16 listopada 2015
Żona lotnika. Kobieta, która podbiła niebo- Melanie Benjamin - listopadowego blogowania dzień 16
Etykiety:
listopadowe blogowanie,
recenzja
Czyż nie jest tak, że my kobiety bardzo często chowamy swoje pragnienia głęboko na dnie duszy, tak by w życiu kierować się pragnieniami innych? Często swoich własnych pragnień i marzeń nie dopuszczamy do głosu, bo sprawy naszych mężów, dzieci i ojców stawiamy wyżej od swoich. Tym bardziej, gdy jesteśmy młode, jeszcze nie w pełni ukształtowane i tak naprawdę nie wiemy czego chcemy ponad to by kochać i być kochanymi. Dopiero lata życiowych zmagań uświadamiają nam czego tak naprawdę pragniemy najbardziej.
Taką też kobietą była Anne Morrow, która jako młoda nieśmiała dziewczyna poślubiła chłopca legendę - Nieustraszonego Orła - Charlesa Lindbergha, który w roku 1927 samotnie jako pierwszy przeleciał ponad oceanem i wylądował w Paryżu jako bohater Stanów Zjednoczonych. Anne tylko co ukończyła koledż i nie bardzo wiedziała co tak naprawdę chce robić w życiu, kiedy została żoną Lindbergha i od tamtej chwili całe jej życie było podporządkowane pragnieniom męża. Stała się jego załogą, drugim pilotem, nauczyła się nawigacji, radiotelegrafii, jako pierwsza kobieta zdobyła licencje pilota, nie dlatego że sama tego pragnęła, a dlatego że pragnął tego jej mąż.
Taką kobietę właśnie - uległą, bezwolną, żyjącą według list i zasad jej męża przedstawia początkowo powieściopisarka Melanie Benjamin w swojej książce pt. Żona lotnika. Kobieta, która podbiła niebo. Przedstawia Anne jako żonę bohatera, który nie znał strachu i zmuszał ją do pokonywania własnego strachu. Bo to ona była prawdziwym bohaterem, to ona zawierzała całe swoje życie mężowi, to ona pozwoliła się wystrzelić ze zbocza góry jak z procy, to ona wraz z mężem będąc już w ciąży pokonywała rekordy szybkości. A mimo to nie trafiła do podręczników historii, tylko jej mąż.
Była też kobietą, której mąż zabronił publicznie opłakiwać śmierć ich pierworodnego dziecka, a nawet opowiadać o utraconym synu kolejnym dzieciom. Jako że byli w swoim czasie bardzo sławni i nękani przez prasę bardziej niż ktokolwiek za wyjątkiem może księżnej Diany, ich każdy krok był cały czas śledzony, obserwowany był każdy gest, nawet wtedy, gdy uprowadzono i zamordowano ich 18 miesięczne dziecko.
Z czasem narasta w niej gniew przeciwko takiemu życiu, w cieniu męża, od jego przyjazdu do przyjazdu, od czułego gestu do kolejnego czułego gestu. Zaczyna wracać do swoich młodzieńczych pragnień, czyli do pisarstwa, z tym że znowu podsycane jest to przez jej męża. Aż wreszcie wydaje książkę pt. Dar od morza (Gift from the Sea), książkę która jest prawdziwie jej. Po napisaniu tej książki, zaczyna stopniowo odkrywać swoje pragnienia, zaczyna naprawdę wiedzieć czego chce ona Anne.
Po przeczytaniu ostatniego zdania w powieści Melanie Benjamin mam pragnienie, by sięgnąć po książki i pamiętniki Anne Lindbergh, a także po książki napisane przez jej córkę Reeve Lindbergh, żeby jeszcze lepiej poznać tę niezwykłą kobietę, jej życie, myśli i uczucia.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Wpis ten jest 16 w 30 dniowym listopadowym maratonie blogowym.
Tematy wyzwania do pobrania w formie pliku PDF
Przyłączcie się do tworzenia listy CIEPŁYCH, POGODNYCH KSIĄŻEK NA JESIENNE I ZIMOWE WIECZORY, zostawiajcie swoje propozycje w komentarzach do wpisu z 13 dnia listopadowego blogowania.
niedziela, 15 listopada 2015
Senny - listopadowego blogowania dzień 15
Etykiety:
listopadowe blogowanie
Korzystając z okazji, że syn jeszcze rano był w domy, wyciągnęłam męża na zdjęcia.
A ponieważ dzisiejszy dzień jest taką typową szarą i senną niedzielą, to bardzo dobrze wpasowuje się w dzisiejszy temat.
Bohaterem dzisiejszych zdjęć są oversized sweter, który pokazywałam już w listopadzie, zwany też przez moich facetów szlafrokiem i senne rejony naszego miasta.
Było mi ciut zimno, chociaż na "spacerze" byliśmy pewnie z 15 może 20 minut. I tak sobie myślę, że muszę jednak jakieś zapięcie do niego stworzyć jeśli mam go nosić na zewnątrz, bo po domu daje radę i bez.
I w sumie słusznie moi mężczyźni nazwali ten sweter szlafrokiem, bo bardzo po domowemu się w nim czuję i nie wiem czy drugi raz go szybko założę na siebie wychodząc z domu.
A jak minęła ta niedziela, tak samo sennie jak dla mnie? Czy może robiłyście coś fascynującego?
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Wpis ten jest 15 w 30 dniowym listopadowym maratonie blogowym, czyli jesteśmy na półmetku.
Tematy wyzwania do pobrania w formie pliku PDF
sobota, 14 listopada 2015
Mały - listopadowego blogowania dzień 14
Etykiety:
listopadowe blogowanie
Skoro w domu pojawił się kot, to i muszą oczywiście pojawić się kocie zabawki.
Póki co wydziergałam kotce małego szczurka.
Szczurek się przyjął i kota całkiem chętnie się nim bawi.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
To 14 wpis w 30 dniowym listopadowym maratonie blogowym.
Tematy wyzwania do pobrania w formie pliku PDF
Przyłączcie się do tworzenia listy CIEPŁYCH, POGODNYCH KSIĄŻEK NA JESIENNE I ZIMOWE WIECZORY, zostawiajcie swoje propozycje w komentarzach do wpisu z 13 dnia listopadowego blogowania.
piątek, 13 listopada 2015
Ciepło - listopadowego blogowania dzień 13
Etykiety:
listopadowe blogowanie
Siedzę sobie w cieplutkim pokoju przy kominku, popijając cieplutką herbatę i rozmawiając z synem, który zrobił mi (nam) niespodziankę i przyjechał na weekend. Na kolanach cieplutka kotka Motka śpi sobie nie całkiem grzecznie, bo uniemożliwia mi w ten sposób dzierganie czapki - postanowiła przejąć ją ode mnie moszcząc się w środku.
I tak mija spokojnie jeden z takich idealnych, cieplutkich wieczorów, choć za oknem szaro, buru i ponuro (choć przyznaję, że dziś dzień był ładny, ale bardzo krótki). Uwielbiam takie wieczory z moim synem (synami), zawsze dowiem się czegoś nowego. Dzisiaj rozmawialiśmy o Hedy Lamarr, która nie tylko była aktorką, ale wynalazcą i jej praca przyczyniła się do powstania WiFi czy Bluetootha, jednakże nie była traktowana na początku poważnie, ponieważ była kobietą i dla odmiany o kobiecie, dzięki której Google zarabia miliony, czyli o Susan Wojcicki. Rozmawialiśmy też o kolorach, a raczej o tym czy czarny jest kolorem czy nie oraz o potęgowaniu czy kodach binarnych.
Chyba tylko z moimi synami mogę porozmawiać na tyle rozmaitych tematów. Nie powiem, że wszystko rozumiem i pamiętam, ale rozszerzają moje horyzonty jak mało kto.
Dawno mi się nie trafił taki miły, ciepły, domowy wieczór.
Chociaż wieczory przy kominku z książką (i oczywiście kotką na kolanach) też są nie do pogardzenia. Już w środę pisałam, że ostatnio czytam same ciężkie lektury, a przydałaby mi się odrobina rozrywki. I marzy mi się stworzenie listy CIEPŁYCH, POGODNYCH, OPTYMISTYCZNYCH KSIĄŻEK na długie jesienne i zimowe lektury takich jak np. "Sklep na Blossom Street", "Skrawki życia" Debbie Macomber czy też "Rok w Poziomce" Katarzyny Michalak lub polecany przez Was "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" oraz "Huston mamy problem".
Co wy na to? Stworzymy taką listę? Nie muszą to być książki, które bawią do łez, ale takie też by się przydały. Ale powinny to być książki, które pomagają przetrwać chandrę, które zapewniają rozrywkę, ogrzewają serca - żadnych kryminałów, czy też Harlequinów.
Lista dobrych, ciepłych książek obyczajowych.
1. Sklep na Blossom Street
2. Skrawki życia
3. Rok w Poziomce
4. Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął
5. Huston mamy problem
6. British Muzeum w posadach drży (czytałam dawno temu, ale właśnie mi się przypomniała)
A teraz czekam na Wasze propozycje, piszcie w komentarzach.
czwartek, 12 listopada 2015
Jak poradzić sobie z gniewem i zazdrością - listopadowego blogowania dzień 12
Etykiety:
listopadowe blogowanie



























