Już tyle razy pisałam o tym sweterku - kamizelce, że pewnie jesteście znudzone. Szczególnie, że zdjęcia tylko na manekinie. Nie jest to sweterek dla mnie, ja jestem ciut większa od osoby, dla której została ona wydziergana. Teraz tylko czekam na ocenę i wysyłam. I mam nadzieję, że będzie pasowała.
Jak widać, guziczków brak - pozostawiam to w gestii przyszłej właścicielki.
Guziczki to niby taki drobiazg, a bardzo wpływają na ostateczny wygląd, tzn. łatwo mogą wszystko zepsuć.
Osobiście najbardziej lubię guziki metalowe lub udające metalowe i takie na główce i te płaskie.
Podobają mi się też prawdziwe drewniane kołeczki, które w obecnie są chyba na wymarciu, aczkolwiek ponoć można kupić plastikowe dość wiernie udające drewniane.
Sweterek mi się podoba, ale ma kilka drobnych wad - jak np. zawijające się pliski - i te biegnące wzdłuż przodów jak i ta dolna.
Tak samo z tyłu, na karczku, można było sobie darować ostatnie środkowe dodawanie oczek. Niestety do takich wniosków doszłam dopiero po skończeniu sweterka, kiedy to już po praniu, długim suszeniu i lekkim przeprasowaniu wciąż ten tył odstaje.
Spójrzcie jak fajnie kończy się wzór liści - bąbelkami udającymi żołędzie.
Bluzeczka nie jest czysto biała, nie jest też szara, jest po prostu lekko kremowa.
Zużyłam 3 motki włóczki Opus Diament
druty 3,5
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu.
I jeszcze zapraszam na