Największym niebezpieczeństwem dla większości z nas nie jest to, że mierzymy za wysoko i nie osiągamy celu, ale to że mierzymy za nisko i cel osiągamy. Michał Anioł

niedziela, 12 lutego 2012

Prezent związany z robótkami.
Większośc chust, które dziergam to są własnie prezenty, ale dzisiaj nie będzie o prezentach, które ja robie komuś.
Jakiś czas temu dostałam prezent od Edy, pięknie haftowaną kosmetyczkę.
Od tamtej pory używam jej do przechowywania drobniejszych robótek, szczególnie takich, które zabieram ze sobą, gdy wyjeżdżam.




Kosmetyczka leży sobie od pewnego czasu w szydełkowym koszyku - nie pokazywałam wczoraj, ale mam kosz, w którym trzymam szydełkowe robótki. Niestety od pewnego czasu rzadko chwytam za szydełko ze wzgledu na bolący nadgarstek. I dlatego w tej kosmetyczce wciąż leży zaczęte już dośc dawno białe ponczo z Sonaty

sobota, 11 lutego 2012

Dzień 10 i 11

Jednak nie daję rady codziennie umieszczac wpisów. W ferie wydawało się to banalne, jednak w czwartek nie miałam czasu, a wczoraj po prostu zapomniałam to zrobic.
Dzień 9 - moje ręce po prostu sobie daruję - teraz zimą są szorstkie, wysuszone, a malowanie paznokci nigdy mi nie pasowało. Koleżanki się ze mnie śmieją, że duszę się od lakieru.
Dzień 10 - moja torba na robótki. Do przechowywania aktualnych robótek wykorzystuję torby po prezentach. Trzymam w niej motek lub dwa włóczki, zaczętą robótkę, potrzebne druty, wzór i coś do pisania. Czasami jeszcze linijkę lub centymetr krawiecki.
A ponieważ mam zwykle kilka takich robótek zaczętych to mam i kilka torebek. Zwykle trzymałam je poupychane po różnych szafkach i dlatego czasami zapominam o nich. Ostatnio w OBI kupiłam sobie duży plastikowy pojemnik i w nim trzymam takie torby pod biurkiem.

A dzisiaj prawie już ukończony WIP - chusta, którą zaczęłam w zeszłą niedzielę.  Cała zrobiona na drutach, tylko początek i koniec zrobiony jest szydełkiem.

Dziękuję serdecznie Wam, że mi tak kibicujecie w moim zdjęciowym przedsięwzięciu. Fajnie wiedziec, że ktoś to ogląda i czyta.

A co do zielonych włóczek - częśc z nich kupiłam na chusty, częśc na sweterki i niby mam w głowie co chcę z nich zrobic, ale wciąż coś mnie powstrzymuje ;-)

środa, 8 lutego 2012

Dzień 8 zdjęc krafciarskich - wyzwanie

Nie będę ukrywac, że od poniedziałku jest mi ciężko wyrobic się z umieszczaniem wpisów, ferie się skończyły i trzeba pracowac ;-)

Dzisiaj o wyzwaniach.

Ciągle stawiam sobie jakieś wyzwania - w tym roku chciałabym obłaskawic wrzeciono, aby z uwiecznionego na zdjęciu puchu zwanego czesanką otrzymywac równa nitkę. Za sobą mam sporo metrów niezbyt udanej przędzy, ale się nie zrażam.
Przy okazji pokażę ukończone pierwsze rękawiczki - tzn. pierwsze z własnoręcznie uprzędzonej wełny. Robiłam bez wzoru i na szybko - skończone były w trzy godziny. Są "nierówne" ale to dlatego, że moja wełna raz  była gruba, a raz cienka mimo iż była skręcona z dwóch nitek - tak się śmiesznie lub złośliwie złożyło, że w czasie skręcania grube odcinki w jednej pokrywały się z grubymi w drugiej, a cienkie z cienkimi.
O to moje rękawiczki początkującej prząśniczki ;-)

wtorek, 7 lutego 2012

2 w jednym

Dzisiaj zdjęcie z wczoraj - kolor, które jest za razem zdjęciem na dzisiaj - materiały.

Wiem, że to może zaskakujące wyznanie dla kogoś kto zna moje prace, ale moim ulubionym kolorem jest ZIELONY i dlatego mam kilka włóczek kupionych i jeszcze nie tkniętych, bo wciąż nie mogę znaleźc doskonałego projektu, w którym mogłabym je wykorzystac.
A z drugiej strony wciąż poszukuję idealnego odcienia zieleni.

Nie mam też ulubionej włóczki, ani ulubionego gatunku. Oczywiście jak większośc dziewiarek, z doświadczeniem zaczynam częściej wybierac włóczki lepszej jakości, z większą domieszką naturalnych składników lub całkiem naturalne. Ale swojej ulubionej jeszcze nie spotkałam.

poniedziałek, 6 lutego 2012

Dzień 6

 Dziś miało byc o kolorze.
Niestety siadły mi akumulatorki w aparacie i zdjęcia będą dopiero jutro.
Poza tym skończyły się ferie.
A Julek się rozchorował, a tak nie mógł doczekac się końca nudnych ferii. Nudnych bo ze względu na te paskudne mrozy mało wychodziliśmy z domu.
I od poniedziałku podśpiewuję sobie:
Always look on the bright side of life

niedziela, 5 lutego 2012

Dzień 5 - zamierzenia

Nie umiem zupełnie rysowac, ale i tak dośc często staram się naszkicowac swoje pomysły. do jednego z nich kupiłam włóczkę i miałam właśnie ferie poświęcic na jego realizację. Jednakże kolor włóczki jest inny niż mi się wydawało i tak troszeczkę para ze mnie zeszła. Jednak dalej zamierzam zrobic ten sweterek dla Judytki.

Ula, kursik oczywiście, że będzie tylko kamerę  muszę obłaskawic do współpracy.

sobota, 4 lutego 2012

Co mnie inspiruje?

Obecnie zima inspiruje mnie by dziergac szybciej
Jednakże nie potrafię oprzec się nowym pomysłom i dzisiaj w nocy zaczęłam nową chustę - prostą, ale mam nadzieję, że pójdzie szybko.

piątek, 3 lutego 2012

3/02/2012 Sentymentalna jestem

Dziś dzień 3 miesiąca zdjęc krafciarskich.
Miało byc dzisiaj 1 stary skończony projekt.
Ja znalazłam dwa – nie są to pierwsze moje wyroby, ale pierwsze jakie zrobiłam swoim dzieciom. Seledynowy ma pewnie z 17 lat i wydziergałam go dla pierworodnego, a biały (a raczej kremowy)ma ponad 16, bo w tym sweterku odbierałam ze szpitala swojego drugiego synka, a on w październiku już skończył 16 lat.  Oba już są dośc zniszczone, ale nie umiem ich wyrzucic. Do białego zrobiłam też wtedy czapeczkę, ale gdzieś mi się już zapodziała, aczkolwiek była bardzo ciekawa, zawiązywana i dośc skomplikowana do zrobienia.


 
Jutro mam sfocic to co mnie inspiruje – poza domem, ale nie wiem czy będę w stanie robic zdjęcia w takim okropnym mrozie. Mam już dośc, a tu jeszcze ponoc 2 tygodnie ma byc tak zimno. U nas w tej chwili –21, brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr.

PS. W ramach akcji 2012 km w 2012 o której pisałam kilka postów wcześniej weszłam w posiadanie Orbitreka. Na razie jest to ogromna atrakcja również dla Judyty.

czwartek, 2 lutego 2012

2/02/2012 Miesiąc zdjęc krafciarskich

Dzisiaj drugi dzień – Craft Tools, czyli mojej narzędzia
Pokazuję więc część swojego bałaganu – chociaż ostatnio pokazuję głównie pracę na drutach to jednak nie tylko ich używam, część moich poczynań trzymam w ukryciu ;-) Raczej dlatego, że nie ma się czym chwalić, bo nie wychodzi tak jak bym chciała.
miesiąc kraftowy2
Jak widac moje ulubione druty to są druty na żyłce – tutaj tylko kilka par – w większości są to Addi, mam tylko jedną parę KnitPro (nie pokazywałam staroci z Lidl lub marki Pony, bo już zupełnie na nich nie umiem robic). Mam kilka par prostych – między innymi w zeszłym roku kupiłam sobie 2 pary grubasków 10mm i 12mm firmy Addi, mam też skarpetkowe, których nie pokazałam na zdjęciu, bo zupełnie ich nie używam.
Dorzuciłam do zbioru jeszcze wrzeciono, cążki do robienia np. kolczyków i oczywiście nożyczki, miarkę krawiecką, linijkę i nożyk krawiecki i mydełko krawieckie. Poza tym notes z pomysłami. Chociaż tak naprawdę to w każdym kalendarzu można znaleźc zapiski dotyczące pomysłów. Szkoda tylko, że nie umiem ich potem zrealizowac nawet w połowie.
Truskaweczko, te druty to Addi Lace. Z KnitPro mam tylko jedne, które nie są metalowe i trudno mi jest przyzwyczaic się do ich używania.

Pozdrawiam serdecznie

Makneta

środa, 1 lutego 2012

1/02/2012 Miesiąc zdjęc krafciarskich

Spodobało mi się co wynalazła Truskaweczka i też postanowiłam się przyłączyc.

Zmusiałam męża do szybkich zdjęc, więc zdjęcia takie sobie i ja jeszcze bardziej taka sobie.
Te wyszło najlepiej:-)
1-02-2012kraft-1
Na drutach Mystic Forest Shawl

Najprostsze mitenki świata

Czy jest ktoś jeszcze kto nie umie robić na drutach, a chciałby się nauczyć? Oczywiście może sobie dowolnie buszować na youtubie, bo filmików tam jest zatrzęsienie. Ale może ktoś z czytających mojego bloga chciałby pouczyć się ze mną?

Jeśli macie ochotę zrobić najprostsze mitenki świata zapraszam.

mitenki

Trzeba przygotować 100 gram włóczki średniej grubości i druty proste 4,5. Co to znaczy średniej grubości – motek 100gram , w którym jest ok. 150 – 200 metrów włóczki.

kurs1

Włóczka, z której zrobiłam te mitenki jest z domieszką mohairu (niestety nie pamiętam co to za włóczka, bo pochodzi ze sprutego swetra). Zdaję sobie jednak sprawę, że dla osób początkujących włóczka z włosem może być utrudnieniem, proponuję więc w zamian np. Zorzę nieistniejącej już firmy Anilux (może macie w zapasach po babci). Chociaż włóczka z włosem (niewielkim) pozwala ukryć błędy, jednak trudniej się ją pruje.

Następnym razem pokażę jak zacząć robótkę, wykonać ścieg francuski  (po angielsku Garter Stitch) oraz jak zakończyc robótkę.

Stay tuned.

 

PS. Bardzo dziękuję za wszystkie pochwały na temat Papriki. Wzór jest wdzięczny, robiło się tę kamizelkę szybko i prosto. Bardzo się cieszę, że Wam się podoba.

wtorek, 31 stycznia 2012

Paprika skończona

Wykonałam plan minimum – skończyłam w styczniu jedną sztukę odzieży – tzn. taką większą i dzisiaj zaszyłam ostatnią niteczkę w modelu Paprika. Chociaż niestety zostało jeszcze dokupic guziczki, bo będąc dziś w pasmanterii zupełnie gapa zapomniałam o nich.
paprika-1

 
EDIT:
Muszę was rozczarowac:
1. to nie jest kolorz zielony, ale niebieski, a raczej turkusowy
2. zdjęc na ludziu nie będzie, muszą takie wystarczyc

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Kręce dalej

Oprócz pokazywanej wełenki w rudym kolorze miałam też troche wełenki w kolorze naturalnym (zupełnie nie pamiętam co to za czesanka był - bo miałam od lata na książce kucharskiej nawiniętą)
Obejrzałam na youtubie filmik jak kręcic z dwóch niteczek jedną i zrobiłam tak jak na filmie.
To co wyszło podoba mi się tak sobie, ale juz zaczęłam dziergac rękawiczki - mam nadzieję, że zdążę skończyc zanim skończą się mrozy ;-)
Proszę jaki potworek wychodzi :-)

sobota, 28 stycznia 2012

Kręcę …

Fajne miałyście pomysły. I nie, nie było jej zimno, ani też nie śpiewała sobie, ani brat nie dokuczał, a do wygłaszania kazań mamie wystarczy póki co dwóch najstarszych braci.
Ameise, tak, tak, o to właśnie chodziło. Wygrała Pani uśmiech prezesa :-)
 Judytka nie cierpi odkurzacza, zwykle krzyczy na nas, żebyśmy wyłączyli odkurzacz, bo przeszkadza jej hałas. Ale wczoraj mnie zaskoczyła, kiedy brałam się za odkurzanie: “Mamusiu, mamusiu, ja dziś odkurzę. Tylko poczekaj, potrzebuję nauszników”. Jaką miała motywację – po prostu sprzątałyśmy po choince, a rozbieranie choinki wg Judytki jest tak samo pasjonujące jak jej ubieranie.
Nuta, a ja jestem na siebie wkurzona, że co rusz coś nowego zaczynam – dzisiaj też zaczęłam nowy projekt. Wolałabym umieć robić po 1 rzeczy, ale niestety zbyt często ulegam pokusie sprawdzenia swoich pomysłów i zbyt szybko się nudzę. Problem tylko w tym, że często po przerwie trudno wrócić do projektu, gdyż zapomina się szczegółów.

A dziś o kręceniu.
Powinnam zakazać sobie Internetu, bo co i rusz skręca mnie z zazdrości.
Powodowana właśnie taką zazdrością prawie dwa lata temu kupiłam wrzeciono. I oczywiście trochę czesanki. I już kilka razy próbowałam kręcic i za wiele to mi nie udało się ukręcic. Za każdym razem po kilku godzinach wrzeciono lądowało w szafie na kilka miesięcy.
Ostatnio znowu mi się zachciało spróbowac. Pod wpływem wyzwania na blogu Prząśniczka.  W sumie to wstyd pokazywac. Nitka zbyt skręcona, nierówna, ale co tam, może to bardziej mnie zmobilizuje do pracy jak się wystawię na publiczną chłostę?
ruda ruda2
Na mitenki to chyba za cienkie. Co bym nie robiła, jakbym się nie starała to mi cienki sznurek wychodzi, mocno skręcony, zamiast włóczki średniej grubości.
I jeszcze w tle z wrzecionem.
rudazwrzecionem
Oczywiście moja wszystko wiedząca córka (mam na myśli Judytę) widząc mnie używającą wrzeciona stwierdziła głosem znawcy – “Powinnaś sobie kupic kołowrotek.” I dodała - “Wiesz, Natalka (kuzynka) ma kołowrotek, ale jest zepsuty”
Póki co nie zamierzam kupowac kołowrotek – to hobby jest i tak drogie – mam na myśli koszt czesanek i moje kiepskie umiejętności.

piątek, 27 stycznia 2012

Wiadomo ... zima

... ale po co mojemu dziecku grube nauszniki w domu? Zgadniecie?






PS. Zatęskniłam za blogowaniem.
Od grudnia robię na drutach prawie bez przerwy. Tyle, że jak to zwykle ja - zaczynam tysiąc pięćset prac na raz. I nie wiem czy pokazywac zwłoki w kawałkach po trochu, czy czekac aż będzie gotowe.
Na razie mam tak
  1. Paprika - bez kaptura
  2. Trio Cable Jacket bez kołnierza i 1 rękawa
  3. 1 rękawiczkę wg wzoru Lete
  4. 30 cm szala Mistic Forest
  5. pół pierwszej nogi w rajstopach wg pomysłu Doroty z blogu Swetry Doroty
  6. Blezerek Hello się pruję, bo za głęboki i szerokie pachy mi wyszły (na szczęście nie doszłam zbyt daleko, więc dużo prucia nie będzie)
  7. I do wykończenia kosmetycznego po prostu czapkę i szyjogrzej dla Judytki oraz przyszyc guziki do liliowego sweterka.


Chyba czas stopniowo powykańczać co zaczęłam i pokazywać.

piątek, 20 stycznia 2012

2012km w 2012

Super inicjatywa ogłoszona na blogu Herbimania. 
Żeby przejść 2012 km w roku 2012, a jeśli nie przejść to przebiec, przedreptać na orbitreku czy też podobnej maszynie.



Jak znam siebie to nie dam rady codziennie 6 lub 7 km wydreptać, bo za leniwa jestem i z natury nie lubię się męczyć. Ale od jutra zaczynają się ferie, to może choć w ferie spędzę godzinkę na spacerku? z pieskiem? z dziećmi? Żeby tak jeszcze dało się chodzić z drutami w ręku, bo nie uda mi się inaczej planu dziergania wyrobic :-)

Echa komentarzy
Bardzo serdecznie Wam wszystkim dziękuję za życzenia i za kibicowanie w moich planach. Na razie staram się ich dzielnie trzymac, chociaż zwykle i tak idę na żywioł.
Wkrótce mam nadzieję pokazać pierwsze udziergi.

piątek, 30 grudnia 2011

Planowane udziergi na 2012

Wiem, z planami bywa różnie. Mijający rok pokazał to dosadnie, ale ja i tak zawsze jakieś robię.
W tym roku główny plan to nauczyc się dziergac swetry, takie z prawdziwego zdarzenia nadające się do noszenia.

W mojej kolejce są następujące:
1. "Hello"

Już na drutach.
2. Trio Cable Jacket - wzór próbny.
3. Paper Dolls
Na razie w wersji dla Judyty
4. Aidez
5. Paprika

I wiele innych, ale na razie te 5.

O szalach nie zapominam
i nr 1 na rok 2012 (już zaczęłam) to
Mystic Forest
Wszystkie zdjęcia pochodzą z Ravelry i linki również prowadzą na rav.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę Szczęśliwego Nowego Roku!

czwartek, 29 grudnia 2011

To był rok...

raczej niezbyt udany dla moich prac.
Wydziergałam tylko 9 chust-szali, 3 sweterki i kilka drobiazgów.


Oczywiście na drutach wciąż mam kilka prac, niektóre niedokończone od kilku sezonów, inne zaczęte tylko ostatnio.

Nie udało mi się wiele zaplanowanych rzeczy, różne życiowe zawirowania okazały się silniejsze niż chęc oddania się pasji. Wciąż mam jednak ochotę zrealizowac niektóre wyzwania, które sama sobie postawiłam - jak np. Ubranie to wyzwanie z zeszłego roku - może tym razem się uda. Mam też oczywiście zamiar nadrobic wszystkie zaległości względem osób, które czekają na coś ode mnie.

Planuję też parę nowości, ale czy się uda? Nie wiem, ostatnio moje doba skróciła się do minimum i większośc czasu poświęcam dzieciom i pracy.

środa, 28 grudnia 2011

Prezenty

Bardzo ciekawy projekt znalazłam tuż przed świętami na Ravelry i zrobiłam dwa takie szyjogrzeje. Szybkie i fajne. Jeden zrobiłam synowi, a drugi  bratu.


Kolejny (i ostatni prezent) zrobiłam dla bratowej i jest to oczywiście chusta -  wg mojego własnego wzoru.
Bratowa lubi szary kolor, ale ja miałam tylko grafitowy i wzór prezentuje się tak sobie. Poza tym ta włóczka to  akryl i dlatego nie udało mi się chusty dobrze zblokowac - nie lubię robic tego żelazkiem, bo traci szal puszystośc.
Oczywiście zdjęcia marne, bo mój mąż uważa się za super fotografa, a jak proszę o fotki moich prac to kadry są fatalne.
Zrobiłam kilka fotek córce w szalu, udało mi się wybrac tylko jedno.


piątek, 23 grudnia 2011

Wesołych Świąt


Zdrowych i wesołych Świąt oraz wszelkich łask życzę wszystkim osobom zaglądającym do mojego 
(w sumie naszego rodzinnego) konta

czwartek, 22 grudnia 2011

Mountain Rivers Hat

Echa komentarzy 

Szal udało mi się skończyc tylko dlatego, że na przełomie listopada i grudnia byłam chora i 4 dni spędziłam w łóżku. W końcu udało mi się znaleźc czas na druty i nie tylko udało mi się przepędzic chorobę, ale i radośc wróciła do mojego życia. Nie czekolada, nie sport, a druty dostarczają mi endorfin i chronią moje zdrowie psychiczne. Niestety w pracy zmiany w tym roku pewne nastąpiły. Jedna dotycząca mnie bezpośrednio - codziennie pracuję od 8 rano i muszę wyrobic się ze spacerem z psem, zrobieniem śniadania i obiadu Julkowi do szkoły oraz oczywiście wyszykowaniem Julka i Judyty do szkoły. Tak więc nie mogę sobie pozwolic na długie siedzenie wieczorem. Jednak ostatnio już nie wytrzymałam i chociaż sypiam po 5 godzin to muszę wieczorem podziałac z drutami.

Nie wiem jak to się dzieję, ale miałam cieńszą nitkę niż w oryginale i druty cieńsze, a szal wyszedł mi  3 metrowy. Niestety taka wielkośc jest po prostu nie praktyczna, bo oprócz tego, że był bardzo długi to jeszcze był (i wciąż jest) bardzo szeroki. Jakoś ciężko było się w niego wygodnie owinąc. Tak więc skróciłam go o 4 pasy  wzoru enterlac i zakończyłam plisą. Tak prezentuje się lepiej. Aczkolwiek nadaje się raczej tylko na wielkie wyjścia, na pewno ciężko go do płaszcza narzucic - chociaż co kto woli. Za mną by się na pewno ciągnął po ziemi i taki byłby jego urok.
W każdym bądź razie, dziękuję bardzo za miłe słowa. Mam nadzieję, że będzie się dobrze nosił i że osoba, która go zamówiła będzie potrafiła odpowiednio go wykorzystac i zaprezentowac.
 
Jolad - Judytka była skazana na okulary tak jak wszystkie nasze dzieciaki, ponieważ i mąż i ja mamy nadzwrocznośc, tak więc i ona musi nosic plusy. 

A dzisiaj szybka czapka, którą zrobiłam dla Judyty, aczkolwiek bardziej na wiosnę się nadaję niż na zimę. Do wiosny to może i szaliczek do kompletu dorobię. 

środa, 21 grudnia 2011

Brak porządnych zdjęc

Mój Forest Path Stole skończony, wysłany, dotarł na miejsce przeznaczenia.

Pobiłam swój rekord.
Pod koniec sierpnia był już skończony (zaczęłam na początku lipca) i wyglądał tak:
Niestety był o wiele za długi. Ponad 3 miesiące zajęło mi jego skracanie i dorabianie plis.
Zdjęcie tuż przed wysłaniem



Wzór nie należy do najtrudniejszych, ale wymaga skupienia.
Bardzo też żałuję, że nie potrafiłam zrobic lepszych zdjęc.

środa, 2 listopada 2011

RR - ciągle z tyłu

Jeśli chodzi o RR ciasteczkowy i torebkowy to ciągle jestem z tyłu. Jednym słowem MASAKRA.
Złej baletnicy to i rąbek spódnicy przeszkadza i tak jest z moim haftem krzyżykowym.
Podejmując wyzwanie udziału w RR myślałam, że uda mi się, przecież potrafię haftowac. Niestety teraz więcej pruję niż wyszywam.
Na zdjęciach RR, które wysłałam jakiś czas temu. Kolejne wciąż w toku.

wtorek, 1 listopada 2011

Szybka czapka

 Jestem taka torba, że nie podziękowałam Wam jeszcze za urodzinowe życzenia. Tak więc teraz to czynię. 
Bardzo dziękuję.

 Chciałam także Wam wszystkim serdecznie podziękowac za wszystkie komentarze, jesteście bardzo miłe. Chustę Juneberry Triangle widziałam już na kilku blogach, więc nie jest aż taką nowością. Nie jest też niestety moja - robiłam ją na zamówienie i wybór wzoru i włóczki należał do osoby zamawiającej. Chusta jest niewątpliwie efektowna, szczególnie właśnie z grubej włóczki, ale wcale nie jest aż taka trudna. Troszkę tylko podczas jej dziergania wkurzył mnie mało profesjonalny opis. Raczej taki w typie opisów z gazetek robótkowych dostępnych na polskim rynku niż typowych anglojęzycznych opisów z podanym niemal każdym rzędem. 
I naprawdę bardzo Was proszę nie wyjeżdżajcie mi z mistrzowskim wykonaniem i tym podobnymi, bo tracę rezon i pewność siebie. Mistrzem to jest osoba, która potrafi zaprojektować taką chustę, a nie ja drobny żuczek odtwórca. I nie piszę wcale tego przez skromność. Po prostu chciałabym któregoś dnia zaprojektować coś naprawdę fajnego i przelać to na papier, ale póki co za cienka jestem w uszach. 


Szybka czapka, robiłam wg opisu Antoniny.
Z tym, że ja co bym nie robiła to zawsze wychodzi większe niż w opisie, więc robiłam na drutach 3,00 podwójną nitką Himalay Mercan Batik (z tego co mi zostało po zrobieniu chusty Summer Flies) Robiłam ją dla szwagierki, która ma właśnie ową Summer Flies i chciała do niej czapkę. Prosiłam nie o nią dość dawno, ale ja nie bardzo się wyrabiam. Jednak dzisiaj dowiedziałam się, że w czwartek wyjeżdża na pewien czas i czapka by jej się przydała. Nie miałam więc innego wyjścia jak przysiąść do pracy. 

Zanim oddałam czapkę, zrobiłam zdjęcia. 
Tym razem jednak Judyta nie była zbyt chętna do pozowania, więc miny typowa dla 5-cio letniej księżniczki.


Żeby zmusić siebie samą do większej aktywności postanowiłam publikować nowe wpisy od dziś każdego dnia. Zobaczymy czy mi się to uda.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails