Największym niebezpieczeństwem dla większości z nas nie jest to, że mierzymy za wysoko i nie osiągamy celu, ale to że mierzymy za nisko i cel osiągamy. Michał Anioł

wtorek, 30 marca 2010

Szal i prezencik jaki dostałam

Dzisiaj wrzucam fotki szala, o którym pisałam w sobotę.





Dane techniczne - włóczka Luna (kupiona oczywiście w zamotane.pl - prawie 3 motki, druty Addi 3,75 (zaszalałam i mam na bardzo długiej żyłce), kupione również w zamotane.pl

I jeszcze krótka instrukcja wykonania szala.
W tym konkretnym przypadku nabieramy 118 oczek i przerabiamy 8-10 rzędów ściegiem francuskim (same oczka prawe).
W kolejnym rzędzie przerabiamy 5 pierwszych oczek na prawo, potem 4 razy powtarzamy motyw (schemat 2) i ostatnie 5 oczek prawych.
Wszystkie rzędy parzyste (lewa strona szala): 5 oczek prawych, oczka lewe aż do ostatnich 5 oczek, 5 oczek prawych.
Kiedy osiągniemy prawie zamierzoną długość przerabiamy znowu 8-10 rzędów ściegiem francuskim. Zakańczamy luźno. Najlepiej wziąć grubszy drut - 1 oczko prawe, 1 narzut, przeciągam oczko prawe przez narzut i 1 oczko z poprzedniego przerobienia.

Na falbankę nabieram wokół oczka.
1 rząd: oczko prawe, narzut.
2 rząd: oczka prawe - robię tyle rzędów, aż uznam, że falbanka jest wystarczająca.
Dobrze jest dobierać oczka w narożnikach.

I jeszcze schemat


A na koniec najważniejsze. Dostałam dzisiaj przesyłkę a w niej prezencik przygotowany dla mnie przez Beatkę - Salamandrę.




Miałam jeszcze zdjęcie samej śliczniutkiej zawieszki, ale niechcący wyrzuciłam z komputera, a wcześniej skasowałam z aparatu, a teraz nie mam jak zrobić zdjęcia.
Beatko, bardzo dziękuję za prezenciki.


EDIT: zapomniałam dodać. Ten dom, który widać z mojego okna to miejsce, w którym urodziła się i mieszkała do 7 roku życia Maria Konopnicka.

sobota, 27 marca 2010

Uffffff, skończyłam

A cóż takiego skończyłam? Szal z ciemnobrązowej Luny. Szal był robiony tym samym wzorem co śliwkowy i nawet wykończony falbanką (robienie falbanki zajęło mi 5 dni!!!) Przed chwilą zakończyłam ostatnie oczko, więc dzisiaj fotek nie będzie. Muszę go jeszcze zblokować i mam nadzieję wrzucić jutro fotki wraz z opisem.

Ten szal to była jedna z przyczyn mojego marudzenia - Luna to straszna cienizna i szło mi dość opornie.

Poza tym za co się nie wezmę to idzie jak po grudzie. Pewnie to dlatego, że co i rusz zaczynam coś nowego, a może dlatego, że nie podzielam euforii związanej z produkcją gadżetów wielkanocnych. To nie znaczy, że nic a nic nie zrobiłam, ale większość nie nadaje się do pokazywania, niestety. To co nada się do pokazywania to obfocę i pokażę wkrótce.

Wczoraj kupiłam gazetkę Hardanger - Sabrina wydanie specjalne

Zdjęcie pochodzi ze strony wydawnictwa BPV

i teraz zastanawiam się, który wzór wybrać, bo mam niewielki kawałki potrzebnego materiału (od dawna marzę o tym by nauczyć się tego haftu) i spróbować swoich sił w nowej technice.

Bardzo serdecznie dziękuję za wszystkie miłe słowa, bardzo się cieszę, że kapciuszki się podobają. Niestety jednego już udało mi się sfilcować w pralce i muszę dorobić drugi (ten szary), może jeszcze zrobię jakieś, bo niestety Judytka strasznie szybko brudzi lub moczy kapciuszki. Ostatnio każdą wolną chwilę (tzn. wolną od nadzoru rodziców) spędza w łazience mocząc rączki i wszystko co wpadnie w te rączki - kapciuszki też.

niedziela, 21 marca 2010

Kapcie

Wszyscy dziergają ozdoby na Wielkanoc, a ja? ... kapcie dla Judytki.

Prawda jest taka, że moje dzieci chodzą bez kapci, a Julek to nawet bez skarpet - wyjątkowo w skarpetach wytrzymuje w domu kilkanaście minut. Mamy zwykle ciepłe podłogi (ogrzewanie podłogowe), ale teraz podłogi już nie są taki ciepłe - za oknem temperatura na plusie, więc w domu już nie jest tak ciepło jak zimą. Tak więc skoro dzieci nie lubią kapci, to postanowiłam Judysi wydziergać kapcie - skarpetki.

Dziergałam wg wzoru z Garnstudio, tyle że miałam cieńszą włóczkę, więc i cieńsze szydełko i oczywiście na długość zrobiłam mniejsze.
Wczoraj wydziergałam jedną parę z włóczki skarpetkowej z Lidla (w 2 nitki szydełko 3,00). Strasznie się nazłościłam na tę nitkę bo po prostu składa się z powiązanych ze sobą kawałków. Pierwszy raz robiłam z tej włóczki, więc może to tylko pechowy motek. Żeby nie były takie smutne wykończyłam liliowymi pikotkami.


A dzisiaj druga para - z przecudnie miękkiej First Class Rozetti. Tym razem troszkę mniejsze i z wiązaniem.


Zdjęcie pozostawia dużo do życzenia, no trudno.

Dziękuję za wsparcie i rady. Nie niestety wcale mi jeszcze nie przeszło. Rzeczywiście najlepiej by było, gdybym cenny czas poświęciła rodzince. Musiałbym tylko obciąć sobie głowę, bo to w niej po prostu kłębią się tysiące takich i innych myśli. Jeśli nie kłębiłyby się tam myśli dotyczące robótek wylazłyby z zakamarków czarne potwory. Wolę już posmęcić na temat tempa robótkowego.

Pozdrawiam Was serdecznie.

poniedziałek, 15 marca 2010

Zły dzień...?

Czy raczej kiepski tydzień, miesiąc, rok, dekada, wiek?

Może to wina zbyt długiej zimy?

A może po prostu to ja nawalam?

Jakaś opóźniona ze wszystkim jestem. Zapisuję sobie wzorki, tutoriale, pomysły, zapełniam zeszycik, a potem i tak niewiele z tego wynika. Czego bym teraz nie pokazała wyszłoby, że małpuję. No niby nie silę się na oryginalność, ale jak to jest, że inni robią wszystko szybciej ode mnie. Czas mi przecieka między palcami, a do tego jakoś mało jestem ostatnio zadowolona z efektów swoich prac.

Wiem, niepoukładana jestem. Zaczynam, nie kończę, już świta mi nowy pomysł, chciałabym zrobić wszystko na raz. Niecierpliwość nie pomaga. Internet jako źródło inspiracji też nie - sprawia, że chcę umieć zrobić samodzielnie prawie wszystko, ale niestety jak nie ma natychmiastowych zadowalających mnie efektów to się zniechęcam.


I do tego jeszcze obiłam dzisiaj swój ulubiony kubek.

PS. Dziewczyny czekające na swoje paczuszki z candy, przepraszam Was bardzo, ale dzieci mam chore i wymieniam się opieką z mężem i nie daję rady wstąpić na pocztę ani przed pracą ani po pracy. Idzie już ku dobremu, więc mam nadzieję, że za dzień lub dwa nadrobię te zaległości.

środa, 10 marca 2010

Moje ostatnie prace

Skromnie u mnie ostatnio, bardzo skromnie.Takie dwie malutkie torebeczki - koszyczki

Miały być tildowe.

I jeszcze zaległa torba dla 10 latki.



wtorek, 2 marca 2010

Z rozdziawioną buzią ....

Przypadkowo odnalazła dzisiaj cudowny blog i siedzę z rozdziawioną buzią już od dłuższego czasu.
Tak piękne hafty do tej pory widziałam tylko w książkach i zawsze myślałam, że to tylko fotomontaż ;-)
Podziwiam tym bardziej, że próbowałam haftu - jak na razie tylko bulionówek, a tam połączenie bulionówek, haftu wstążkowego i o marzenie - przestrzennego.
O jakim blogu mowa? A wszystko co kocham...

Chyba pomimo natłoku zajęć wyciągnę mulinę i przypomnę sobie bulionówki.
A póki co zapisuję się na CANDY. Zapisy trwają do 21 marca.
Zobaczcie o jakich pięknościach mowa:


zdjęcie pochodzi z wyżej wymienionego blogu.

poniedziałek, 1 marca 2010

Oddam lenia............

Ciekawe czy jak napiszę, że mam dość tego leniwca, który mi ostatnio towarzyszy to sobie pójdzie??????????????
Czym więcej mam rzeczy do zrobienia tym mniej mi się chce.

Muszę uszyć kilka rzeczy córce w związku z pójściem do przedszkola - wyjęłam szmatki, popatrzyłam na nie i tak leżą w stosie już kolejny dzień.

Do 7 marca muszę przygotować trochę wielkanocnych drobiazgów na Kaziuki - to taki kiermasz w moim mieście. Nie wystawiam się ja sama tylko my jako stowarzyszenie. Planowałam wziąć udział w innym bliżej Świąt ale okazało się, że tego drugiego nie będzie i teraz muszę się sprężyć. Mam więc rozdziubane kilka rzeczy, bo oczywiście robię wszystko na raz ;-)

Tak więc szal stoi w miejscu, kamizelka dla Judysi też.

I przez to mam okropny bałagan w moim zakątku co jeszcze bardziej spowalnia pracę. Chyba trzeba zacząć od uporządkowania tego wszystkiego, potem powinno już być z górki.

A ponieważ potrzebuję dodatkowego wyzwania i inspiracji to postanowiłam wziąć udział w Wiosenno-Świątecznym Maratonie z Jajem
Scrapmapki

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails