Bardzo długo opierałam się Stiegowi Larssonowi, aż w końcu wydawnictwo Czarna Owca wzięło mnie podstępem. I skoro zaczęłam już kupować to i czytać wypada, czyż nie? Pierwszy tom w dwóch częściach i zresztą każdy tom Millennium jak i innych książek z tej serii będzie w 2 częściach.
Książka napisana bardzo sprawnie, czyta się szybko, no może poza wątkiem dziennikarstwa finansowego.
Główny bohater Mikael Blomkvist to dziennikarz finansowy i współwłaściciel czasopisma Millennium, który popada w poważne tarapaty z powodu nierzetelności dziennikarskiej. W tej trudnej dla niego sytuacji dostaję propozycję pracy polegającą na napisaniu w ciągu roku historii dość wpływowej i zamożnej rodziny, a przy okazji próbie rozwiązania zagadki zniknięcia młodej kobiety. Blomkvistowi pomaga młoda aspołeczna dziewczyna-haker Lisbeth Salander i razem rozwiązują dramatyczną zagadkę rodziny Vagnerów. Po rozwiązaniu zagadki kryminalnej z przeszłości Blomkvist dzięki Lisbeth doprowadza również do końca sprawę, przez którą został oskarżony o nierzetelność i zniesławienie.
Chwilami czytanie tej książki sprawiało, że robiło mi się po prostu niedobrze. Po samym tytule spodziewałam się okrucieństwa (szczególnie, że ostatnio i filmowcy i pisarze prześcigają się w epatowaniu ludzką krzywdą jakby to był wyścig zbrojeń) i mimo iż tych opisów nie było zbyt wiele, jednak zrobiły na mnie duże wrażenie. Nie jest to też kryminał, w którym od początku wiadomo o co chodzi i kto jest głównym podejrzanym i to mi się bardzo w nim podobało.
Bardzo interesującą postacią jest Lisbeth Salander i głównie dla niej mam zamiar przeczytać kolejny tom Millennium: Dziewczyna, która igrała z ogniem.

