Szukaj na tym blogu

niedziela, 2 lipca 2017

W drodze #01 - zaproszenie do Drogi Artysty

W te wakacje po raz trzeci będę "przerabiała" Drogę Artysty i zapraszam Was do wspólnej drogi. 

"Droga Artysty" to pomysł Julii Cameron, który autorka opisuje w swojej książce. Jej pełen tytuł to  "Droga Artysty. Jak wyzwolić w sobie twórcę" i zbudowana jest na zasadzie 12 tygodniowego kursu. 


środa, 28 czerwca 2017

Moje lato z literaturą klasyczną - środa z książką.

Zaplanowałam sobie lato z literaturą klasyczną. Kilka tytułów znalazłam w domu, kilka innych na Legimi. 

Przyznaję, że nie znam zbyt wiele z tej literatury. I mam zamiar nadrobić trochę zaległości, ale zacząć od tak zwanej literatury kobiecej. 


środa, 21 czerwca 2017

Melissa Hill i dzierganie - wdic

Potrzebowałam czegoś lekkiego i przyjemnego i całkiem przez przypadek wpadłam na Melissę Hill i jej powieści. Od soboty do wczoraj połknęłam dwie.

Najpierw przeczytałam " Trafiony, zatopiony" o Darcy Archer, młodej nowojorskiej książkoholiczce, wielbicielce Jane Austen, pracownicy małej klimatycznej księgarni, która pewnego grudniowego dnia wpada rowerem na przystojnego tajemniczego Aidana Harris. W wyniku tego wypadku Aiden traci pamięć, a Darcy zostaje tymczasową opiekunką psa Bailey'a i próbuje pomóc Aidenowi w odzyskaniu pamięci. Historia trochę jak z filmu "Ja Cię kocham, a ty śpisz" z Sandrą Bullock w roli głównej. 

Druga pozycja autorstwa Melissy Hill to "W poszukiwaniu szczęścia", w której samotna matka Holly O'Neill pracująca w butiku z wysokiej klasy odzieżą używaną, znajduje w pozostawionym  tam żakiecie kosztowną bransoletkę z przywieszkami i postanawia odnaleźć jej właścicielkę. 

Chociaż obie książki są zbudowane podobnie,  czyli bohaterki przez całą powieść starają się rozwikłać jakąś zagadkę, poznają przy tym wiele barwnych postaci, co sprawia, że nie sposób się nudzić czytając te historie. Z obu powieści bije ciepło, umiłowanie wartości, szacunek dla drugiego człowieka, a także miłość do książek, starych filmów i Nowego Jorku. 



środa, 14 czerwca 2017

Nowa robótka na drutach - wdic

Miało już nie być żadnych nowych projektów dzierganych. Miałam spakować zabawki - nitki, druty i wyeksportować do krainy wspomnień. Od dawna już nie czułam ani drżenia rąk ani przyspieszonego bicia serca z powodu robótek. Jednak takim jestem przewrotnym ludzikiem, że jak tylko pomyślałam, że to już naprawdę pora, by głośno to przyznać, to od razu myśli moje zaczęły krążyć wokół robótek. 


środa, 31 maja 2017

"Jedz i biegaj" w ramach WDiC

Choć nie jestem wegetarianką, to jednak z zaciekawieniem wzięłam udział w organizowanym przez Fundację Zwierzęta Niczyje Wege Weekendzie. I głównym, dla mnie, punktem programu było spotkanie z białostockim biegaczem Wojtkiem Konopackim, który biega w ultramaratonach i jest wegetarianinem. To spotkanie dało mi zastrzyk motywacji do biegania, bo ostatnio niestety trochę u mnie z tym słabo. Pokazało także, że bez mięsa można też budować siłę i wytrzymałość niezbędną przy tak dużym wysiłku jak przebiegnięcie 117 km - to jeden z dystansów, na których biega Wojtek. A także sprawiło, że od razu po przyjściu do domu odpaliłam moje Legimi i zabrałam się za czytanie książki Scotta Jurek "Jedz i biegaj. Niezwykła podróż do świata ultramaratonów i zdrowego odżywiania." O tej to właśnie książce gość spotkania, Wojtek Konopacki, mówił, że od niej zaczęła się jego przygoda z biegami Ultra i z dietą wege. 


środa, 24 maja 2017

365 dni do wolności - Magdalena Chołuj

Dzisiaj w ramach WDiC napiszę tylko kilka słów o książce "365 dni wolności" Magdaleny Chołuj. 

Jest to książka napisana w bardzo przystępny sposób, taki można powiedzieć blogowy, w którym autorka podpowiada jak przejąć stery własnego życia i jak pomnażać swój majątek, by osiągnąć wolność finansową. 



środa, 17 maja 2017

Coś nowego - WDiC

Coś nowego?



Brakuje mi chusty? 

Tak, brakuje mi chusty. Pomysł na całą serię mam już od ponad roku. Teraz postanowiłam wydziergać cieniutką z Malabrigo Lace w kolorze sałaty. Dwa motki lata już temu dostałam od Wioli. Można by powiedzieć, że to taka włóczka trumienna, bo  było mi "szkoda" coś z niej robić. Nic nie wydawało mi się wystarczająco dobre. Mam nadzieję, że tym razem mój pomysł spełni moje oczekiwania, a przede wszystkim, że dokończę jeszcze w tym roku. Szczególnie, że chusta ma być bardziej na taki wiosenno-letni sezon. 
Na razie poza decyzją i nabraniem 3 oczek nie poszłam dalej, bo znowu mam nadwyrężony nadgarstek, więc nie koniecznie ciągnie mnie do dziergania.